Kardynał Bertone --- Szarą Eminencją konklawe?
Prawie pewny byłem, że nowym papieżem zostanie kardynał Angelo Scola. Zresztą nie tylko ja. Jak napisała "La Stampa", abp Mediolanu Angelo Scola był "pewny" tego, że zostanie papieżem. Pewna tego była też konferencja biskupów włoskich, bo kilka chwil przed ogłoszeniem nazwiska nowego papieża, gotowy był już telegram, w którym składano życzenia właśnie kardynałowi Scoli. Potem pospiesznie zamieniano jego nazwisko na nazwisko Argentyńczyka, ale cała reszta została doręczona papieżowi w formie, która wskazywała na wielkie zaskoczenie.
Nowy papież Franciszek a raczej jego dotychczasowe skromne życie jest godne podziwu. Jego osobisty styl jest uważany za zaprzeczenie splendoru Watykanu. Media podkreślają, że nowy papież jeździł autobusami, sam przygotowywał sobie posiłki i regularnie odwiedzał fawele otaczające Buenos Aires. W swej praktyce duszpasterskiej, jako arcybiskup Buenos Aires i dwukrotnie przewodniczący Konferencji Episkopatu, gdy w latach najcięższego kryzysu gospodarczego, jaki przeżywała Argentyna na początku ubiegłego dziesięciolecia wystąpił, jako energiczny obrońca setek tysięcy ludzi zwalnianych z pracy i ograbionych z oszczędności. Franciszek uważa, że najważniejszym zadaniem Kościoła jest aspekt socjalny, a nie doktrynalne spory. Jak pisze argentyńska gazeta "Primera Edicion" nie lubi, gdy wierni tytułują go oficjalnie. Woli, gdy nazywają go 'ojcem Bergoglio'
Do dziś pamięta się jego wystąpienie skierowane do argentyńskich księży, w którym oskarżył kościelnych hierarchów o hipokryzję i o to, że zapominają, iż Jezus Chrystus sam spotykał się z trędowatymi i ladacznicami. "Idźcie i dzielcie się swoim świadectwem. Idźcie do swych braci. Idźcie i pytajcie" - mówił wówczas Bergoglio.
Według mnie wybór imienia Franciszek symbolizuje credo życiowe nowego papieża i symboliczny hołd dla nauki i drogi życia świętego Franciszka z Asyżu, Mimo że dla papieża przygotowano aksamitną pelerynę, nie założył jej. Zwraca się też uwagę na to, że stojąc na balkonie Bazyliki Świętego Piotra, papież Bergoglio pokłonił się wiernym, co jest zupełnie niecodziennym wręcz gestem i znakiem pokory.
I tyle dobrych wieści. Teraz łyżka dziegciu w tej „beczce miodu”. Otóż powstaje pytanie czy po ostentacyjnym udzieleniu poparcia przez kardynała Bertone, nowy papież Franciszek „poradzi” sobie ze swoistym „państwem w państwie”, które mogło przyczynić się do odejścia Benedykta XVI, który być może nie miał na tyle siły lub nie mógł z nim sobie poradzić .
Informator dziennika "La Repubblica" ujawniając kolejne listy z afery „kamerdynerskiej” i nie tylko oskarża Kardynała Bertone oraz księdza Gänsweina, że stworzyli nieformalny układ za murami Watykanu, którego działanie miałoby szkodzić Kościołowi oraz papieżowi. To właśnie Bertone stojący w opozycji do kardynała Scoli po jednym z głosowań miał w czasie obiadu podejść do stołu, przy którym siedział kardynał Jorge Bergoglio i zapowiedział mu dość wyraźnie i głośno, że ten "może liczyć na jego poparcie". Miał mu w tym towarzyszyć również inny kardynał z Włoch - Giovanni Battista. Do swoistego sojuszu dołączył też kardynał Angelo Sodano, dziekan kolegium kardynalskiego.
Czy nowy papież nie ugnie się pod presją grupy purpuratów, chcących zachować monopol na wpływy w Kurii Rzymskiej i na zakulisowe rządzenie Kościołem. Czas pokaże.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)