Od przełomu do przepaści
Czytając niektóre komentarze piłkarzy po meczu Polska – San Marino odniosłem wrażenie, że nasi „kopacze” zapomnieli, że grali z jedną z najgorszych drużyn świata.
Jej zawodnicy w odróżnieniu od naszych „gwiazd” nie mogą nawet, na co dzień zajmować się treningami z tej prostej przyczyny, że muszą zarabiać na życie pracą. Jak podaje Polskie Radio --- „ w 20-osobowej kadrze San Marino na mecz z Polską znajduje się tylko dwóch profesjonalnych piłkarzy: obrońca Mirko Palazzi z 4-ligowego włoskiego Rimini oraz napastnik Andy Selva z 5-ligowego włoskiego Fidene. Pozostali reprezentanci tej niewielkiej, 30 tysięcznej republiki to: księgowi (dwóch), bankowcy (trzech), właściciele barów (dwóch), studenci (dwóch), sprzedawcy (dwóch), a także barman, pracownik biurowy w szpitalu, właściciel siłowni, właściciel firmy przeprowadzkowej, pracownik przemysłu olejarskiego, właściciel firmy oświetleniowej i bezrobotny.”
Czy warto, więc łożyć miliony na zawodową piłkę w Polsce o premiach panów prezesów PL2012 nie wspominając? Czy za taką kasę możemy, co najwyżej spodziewać się raz na jakiś czas wymęczonej wygranej z amatorską drużyną piłkarską? Bo co nam przyjdzie, jeśli nasi zawodnicy będą „przełamywać” się w pojedynkach z San Marino a na przykład z Ukrainą znowu brać baty? Tym bardziej, że w porównaniu z naszymi piłkarzami „światowymi” większość Ukraińców gra w swoich ligach.
To tak jakby cieszyć się z wygranej Andrzeja Gołoty, który tak dokopał najlepszemupięściarzowi wśród przedszkolaków, że aż mu kredki z tornistra wypadły.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)