Ceny rosną. Ceny gazu, zatem i opłaty za mieszkania, i koszty prowadzenia działalności gospodarczej, handlu. Rosną zatem i ceny produktów konsumpcyjnych. Za to redukuje się sferę zabezpieczeń socjalnych. I podwyższa wiek emerytalny. A lud się z tego wszystkiego raduje!
Gdzież takie cuda dziać się mogą? A na Ukrainie. Zali to prawdą być może? Nie wiem. Zależy od oceny wiarygodności źródła informacji. A źródłem informacji o powszechnym entuzjazmie "przeciętnych ludzi" wobec wzrostu kosztów utrzymania i jednocześnie redukcji wydatków socjalnych (przez to zapewne należy rozumieć też wydatki na sferę usług publicznych, jak służba zdrowia, szkolnictwo) jest dziennikarz "Gazety Wyborczej", Marcin Wojciechowski.
Rosną taryfy za gaz - strategiczne paliwo nad Dnieprem - które wcześniej państwo dotowało, pogłębiając długi i zależność od Rosji. Rosną śmiesznie niskie opłaty komunalne. Państwo po raz pierwszy bierze się do rozdmuchanej jeszcze po czasach radzieckich sfery socjalnej. Przygotowywana jest reforma emerytur, która podniesie wiek emerytalny, dziś na Ukrainie najniższy w Europie. Dzięki tym zmianom Ukraina idzie do przodu w światowych rankingach gospodarczych, a przeciętni ludzie - nawet ci, którzy nie lubią ekipy Janukowycza - przyznają, że zaczyna im się żyć lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)