Sawa
Gdy Polacy będą umieć siebie samych cenić w domu, będą ich cenić i za granicą...Długie doświadczenie naucza, że tylko Polacy są zdolni do rządzenia Polakami. (Stanisław Staszic)
4 obserwujących
329 notek
130k odsłon
  54   0

demokracja lokalna... jest? Czy jej nie ma?

Jakość lokalnej demokracji jest fatalna. W jednej z podwarszawskich gmin, która uważana jest za ikonę demokracji lokalnej, radna nie popierająca pomysłów burmistrza - bo uważała je za szkodliwe dla mieszkańców -  usłyszała od małżonki burmistrza, gminnej lady makbet - jeśli się nie uspokoisz, to zniszczymy ciebie i twoją rodzinę!

Powiecie, że trzeba było złożyć doniesienie do prokuratury. I owszem był taki pomysł. Tyle, że jest to słowo przeciw słowu. Zresztą takie babskie gadanie damy o przyroście ambicji i napawającej się władzą małżonka,  nie jest jeszcze największą patologią polskiego samorządu.

Patologią jest wydawanie dużych pieniędzy z kasy gminy na pijar lokalnych watażków. Począwszy od opłacania luksusowo wydawanych biuletynów, które są biuletynami na cześć lokalnego włodarza, i w których nie ma absolutnie miejsca na autentyczne problemy, które są zmartwieniem mieszkańców...  poprzez opłacanie w mniej lub więcej zakamuflowanej formie  różnych konkursów w których  gmina zajmuje pierwsze miejsce... lub zaszczytne drugie lub trzecie. W każdym bądź razie takie, żeby lud gminny miał powody do dumy ze swojego wójta czy burmistrza.

Z moich obserwacji wynika, że przy obecnej ustawie samorządowej i ustawach powiązanych z kształtowaniem samorządów ani radni, ani mieszkańcy nie mają nic do powiedzenia... nawet jeśli by chcieli. Uważam to za patologię. Nie o to chodziło autorom pierwszej ustawy o samorządzie terytorialnym z 1990 r. Przede wszystkim trzeba wzmocnić pozycje kontrolną RIO. Pieniądze z budżetu gminnego nie powinny być szastane na propagandę... szczególnie polityczną. Powinny być wydawane przede wszystkim na finansowanie zadań własnych gminy. Potrzebne jest także wzmocnienie pozycji rady i radnych wobec wójta, burmistrza, prezydenta. Obecna instytucja absolutorium jest atrapą. Są burmistrzowie, którzy rok w rok nie otrzymują od radnych absolutorium... a trwają na stanowisku w najlepsze.  Zupełnie inaczej i bardzo skutecznie funkcjonowała  instytucja absolutorium w ustawie z roku 1990 która reaktywowała samorząd terytorialny w Polsce. Brak absolutorium burmistrza czy prezydenta oznaczało jego dymisję z mocy prawa.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale