Ukraińskie związki zawodowe
Ukraińskie związki zawodowe chronią interesy pracowników. Niestety, zamiast zajmować się swoimi bezpośrednimi obowiązkami, Federacja Związków Zawodowych Ukrainy - są zmuszone odpierać ataki władz, które wkraczają na teren własności związkowej.
0 obserwujących
1 notka
387 odsłon
  385   0

Kto ukradł miliony dolarów pomocy międzynarodowej?

Wołodymyr Sajenko, wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Ukrainy
Wołodymyr Sajenko, wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Ukrainy
Zamiast znaleźć winnych kradzieży pomocy humanitarnej w Zaporożu, specjalnie powołana tymczasowa komisja śledcza próbuje zrzucić winę na związki zawodowe.

"Niebezpieczne będzie rozpoczęcie wojny wewnętrznej bez zakończenia jej z wrogiem”. Te słowa, wypowiedziane przez hetmana Iwana Mazepę jeszcze w XVII wieku, znów stały się aktualne.

Podczas gdy Ukraińcy bronią państwa kosztem własnego życia na froncie, poszczególni urzędnicy systematycznie rozbijają je od środka. Tłuszcza na tyłach, zamiast rzucić wszystkie siły przeciwko zewnętrznemu agresorowi, załatwiają porachunki i usuwają niewygodnych przeciwników.

Niedawno odbyło się kolejne posiedzenie Tymczasowej Komisji Śledczej Rady Najwyższej Ukrainy o bardzo długiej nazwie. W sprawie dochodzenia w sprawie ewentualnych naruszeń prawa w zakresie przyjmowania, dystrybucji, transportu, przechowywania, wykorzystania zgodnie z przeznaczeniem pomocy humanitarnej i innej, a także nieefektywnego wykorzystania mienia państwowego.

Ta komisja powstała po głośnej aferze sierpniowej w Zaporożu. Mimo wojny urzędnicy rozkradli prawie całą (!!!) pomoc humanitarną, która trafiła do miasta i regionu i sprzedali ją poprzez sieci handlowe ATB i Silpo. Według śledztwa w ciągu sześciu miesięcy wojny ukradli 22 kontenerów morskich, 389 wagonów kolejowych, 6 220 ciężarówek z pomocą przeznaczoną dla uchodźców i wojska wartą miliony dolarów!

W sierpniu NABU i SAP wraz z Departamentem Kontrwywiadu SBU przeprowadziły w Zaporożu ponad 20 przeszukań. Podczas których znaleźli broń palną i amunicję, a także dużą sumę pieniędzy od urzędników zaporoskiej rady miejskiej. Sytuację pogarszał fakt, że część pomocy humanitarnej była przekazywana przez Polaków. A to jest prawdziwy międzynarodowy skandal.

20 września Rada Najwyższa Ukrainy powołała komisję śledczą – z patosem, reklamami w prasie i głośnymi wypowiedziami.

Minęło prawie 5 miesięcy, a śledztwo komisji w Zaporożu nie przyniosło żadnych rezultatów. Chociaż odbyło się 16 spotkań, w tym 6 na miejscu. Deputowani „zapomnieli” o aferze w Zaporożu, a także o głośnych obietnicach „znalezienia i ukarania złodziei”. Zajmowali się czymś innym – a mianowicie drugą częścią nazwy komisji tymczasowej, na którą początkowo nikt nie zwracał uwagi – „nieefektywnym wykorzystaniem własności państwowej”. Pod pozorem szlachetnego celu niektórzy deputowani zaczęli wykorzystywać komisję do rozprawienia się ze związkami zawodowymi. A mianowicie – z największym związkiem zawodowym w kraju, który zrzesza ponad 4 miliony pracowników – Federacją Związków Zawodowych Ukrainy. Dlaczego – zastanówmy się.

Media wielokrotnie informowały o inicjatywach ustawodawczych deputowanej Galiny Tretiakowej, która forsuje w Radzie projekty ustaw ograniczających prawa pracownicze i socjalne Ukraińców. I to w czasie wojny! Żywym przykładem jest projekt ustawy 5371 (stała się już ustawą nr 2434-IX), która wprowadza segregację ukraińskich pracowników na dwie kategorie. Osoby wykonujące pracę w zespole powyżej 250 osób lub w przedsiębiorstwach państwowych pozostają pod ochroną norm obowiązujących w Kodeksie Pracy. A dla tych, którzy pracują w przedsiębiorstwie zatrudniającym do 250 pracowników (a przed wojną takich przedsiębiorstw było 93%), stosunki pracy określane są w indywidualnej umowie z pracodawcą. A nie są regulowane przez Kodeks!

Kolejnym dokumentem jest projekt ustawy 3663 (również przegłosowany przez Radę Najwyższą, już ustawa nr 2620-IX) w sprawie połączenia Funduszu Emerytalnego z Funduszem Ubezpieczeń Społecznych. Co zniszczy system wypłacania Ukraińcom świadczeń szpitalnych, macierzyńskich, regresowych i innych, niszcząc system ubezpieczeń społecznych, który został zbudowany na wzór europejski i przy pomocy specjalistów z wyspecjalizowanych instytucji międzynarodowych. Proszę zauważyć, że podobny projekt ustawy został przyjęty przez Dumę Państwową Rosji w zeszłym roku. Co ciekawe, oba dokumenty weszły w życie 1 stycznia 2023 roku. Dziwna synchronizacja ustawodawstwa socjalnego Ukrainy z ustawodawstwem kraju agresora. Czyż nie?

Oczywiście Federacja Związków Zawodowych Ukrainy aktywnie sprzeciwiała się tym inicjatywom legislacyjnym w ścisłej współpracy z szanowanymi organizacjami międzynarodowymi: Międzynarodową Organizacją Pracy (MOP), Komisją Europejską, Międzynarodową Konfederacją Związków Zawodowych (ITUC) i Europejską Konfederacją Związków Zawodowych ( ITUC). Które regularnie wysyłały listy i apele do rządu Ukrainy i zwracały uwagę, że aspiracje Ukrainy do integracji europejskiej mogą zostać podważone przez takie antyludowe ustawy.

Zamiast słuchać komentarzy, Tretiakowa i pozostali wypowiedzieli wojnę związkom zawodowym i ich najbardziej aktywnym przedstawicielom. A przede wszystkim postanowili odebrać związkom instrumenty działalności statutowej: domom związków zawodowych, ośrodkom wychowawczym i metodycznym, ośrodkom kultury, uzdrowiskom i internatom. Początkowo próbowali to zrobić na drodze sądowej. Kiedy jednak stało się jasne, że wygrają związki zawodowe i nawet Europejski Trybunał Praw Człowieka stanął po stronie Federacji, postanowili działać prościej. Po prostu odebrać całą własność, głosując w Radzie Najwyższej. „A co, tak było można?” – pyta gdzieś w Rostowie Janukowycz, który również wkroczył na własność związków zawodowych. Ale nawet jego zespół nie odważył się działać tak bezczelnie – nawet oni działali przez sądy.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale