0 obserwujących
15 notek
3500 odsłon
66 odsłon

Kamila Czul - Pani Kebab

Wykop Skomentuj

 „Obyś cudze dzieci uczył” - właściwie to przekleństwo rzucane na kogoś, komu chcemy życzyć bardzo źle mogłoby starczyć za podsumowanie tej książki. Z kartek opowieści Kamili Czul wylewa się jedna wielka patologia, w którą główna bohaterka wrzucona została przekraczając progi jednej z placówek oświatowych w Leeds. Co gorsza, na szkole się nie skończyło. Oto - jak głosi napis na okładce - opowieść polskiej emigrantki.

image

 Co zatem znajdziemy w opowieści Pani Kebab? Książka składa z dwóch części. Z kolei każda z nich to zbiór króciutkich, dwu- lub trzystronicowych historyjek poświęconych różnym osobom, z którymi zetknęła się Pani Kebab oraz sytuacjom, w których się znalazła. W pierwszej części trafiamy z bohaterką do szkoły w Beeston w Leeds, gdzie oprócz dzieci lokalsów, często z patologicznych rodzin, uczą się też dzieciaki imigrantów z Europy Środkowej. Pani Kebeb zostaje ich nauczycielką, bo skoro jest z Polski, to przecież bez problemu nawiąże nić porozumienia z nimi wszystkimi - nieważne czy to dzieci polskie, czeskie czy cygańskie. System działa jak szwajcarskie zębatki w szwajcarskim zegarku. Towarzyszymy zatem Pani Kebeb w jej trudzie codziennym w brytyjskiej szkole i nie można powiedzieć, żeby było to przyjemne. Obraz tej szkoły jest daleki od przeciętnej szkoły w Polsce, ale nie mam wątpliwości, że są i u nas dzielnice, gdzie dzieją się podobne rzeczy. Część druga to przygody Pani K. po odejściu ze szkoły. Tym razem towarzyszy różnym osobom w ich kontaktach z państwem brytyjskim. I tu nie jest lepiej, bo ludzie, z którymi ma do czynienia stanowią szeroki wachlarz postaci - od honorowego dresiarza, poprzez dziwki i gościa zmuszanego do niewolniczej pracy, po człowieka skazanego za zabójstwo. Czyli do wyboru, do koloru.

 Książkę czyta się dobrze i szybko. To zaleta takich krótkich opowiastek, że łyka się je w kilka minut i nawet nie wiadomo, gdy jesteśmy w okolicach tylnej okładki. Z drugiej strony, niektóre z historii są takie, że trzeba po nich chwilę odpocząć (osobiście wymiękłem po historii o Piotrusiu). Jeżeli ktoś lubi styl Masłowskiej z „Wojny polsko-ruskiej”, to będzie czuć się bardzo dobrze czytając tę powieść. Czul prowadzi narrację w bardzo podobny sposób, który według mnie dobrze pasuje do treści zawartych jej książce. Niektóre z opisanych sytuacji są tak dalekie od standardowego, codziennego „żywota człowieka poczciwego”, przynajmniej dla mnie, że zwyczajny, standardowy język po prostu by się nie sprawdził. Nie przedłużając - warto poświęcić „Pani Kebeb” trochę czasu chociażby po to, żeby przekonać się, że gdzieś tam istnieje rzeczywistość, w której nie chcielibyśmy się znaleźć. A także po to, żeby zrozumieć, że właściwie wszędzie na świecie jest tak samo - są dobrzy i źli ludzie, są tacy, którym żyje się miło i przyjemnie oraz tacy, którzy wegetują lub po czubek głowy siedzą w syfie, jakim jest ich życie. Przeczytajcie, co do opowiedzenia ma „Pani Kebab”.


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura