10 obserwujących
405 notek
504k odsłony
928 odsłon

Biohazard

Wykop Skomentuj26

W filmie "World War Z" naukowiec, który ma za zadanie pokonać pandemię powiedział o matce naturze, że jest "perfekcyjnym" zabójcą. Ale jak każdy zabójca, chce się dać złapać. To, co jest jej mocną stroną - często też jest słabością. Filmy, książki, szeroko pojęta kultura masowa wciąż widzą człowieka w czasie końca - i po.

W tym momencie bardzo mocno koncentrujemy naszą uwagę na pandemii koronawirusa COVID-19. I nie można się temu dziwić, ponieważ radykalnie zmienia się nasze życie. Nie tylko tych, którzy są chorzy, ale także reszty zmuszonej do mniejszej aktywności zawodowej i społecznej. W pewnym stopniu uświadamia to nam znaczenie naszego przeszłego życia. Swobodną możliwość wyjścia z mieszkania oraz przemieszczania się do innych krajów. Brak strachu przed tłumem. Jednak pustka na ulicach polskich miast, także tych średnich daje do myślenia. Nie tylko pokazuje nas jako odpowiedzialną społeczność, bo jednak wielu posłuchało zaleceń. To udowadnia, że na pewnym poziomie skumulowanego przekazu jesteśmy zdolni poświęcić część swojej wolności.

Jednakże ta pustka może nas nauczyć czegoś więcej. Z każdym rokiem świat staje się coraz ciaśniejszy. Czasami padają wypowiedzi jakby coś wisiało w powietrzu. Miało nastąpić i dokonać kolizji z naszym życiem. Jeszcze wcale nie tak dawno była to wojna na Ukrainie w 2014 r. Później kryzys uchodźczy, który wielu szczególnie wystraszył, ponieważ strach przed obcym okazał się szczególnie silny. Teraz każde kaszlnięcie w kolejce wywołuje spojrzenia - strach przed drugim człowiekiem. Swoim, ale może chorym, który zaraz nas zarazi. Strach okazuje się znacznie silniejszy i jest coraz częściej dominującym elementem naszego życia. Strach myśleć, o ile dożyjemy przyszłego roku, co będzie w 2021 r.? Może wirus, który będzie miał współczynnik 20%, a może 50% śmiertelności? Mutacje wirusów to naturalna kolej rzeczy, bo szukają kolejnych luk w naszym systemie obronnym.

Spójrzmy na to z innej perspektywy, którą oferuje nam kultura masowa. W filmie "12 małp" z 1995 r. jest zawarte bardzo przejmujące ostrzeżenie, że nasz świat może zniknąć z powodu globalnej pandemii. Tam zagrożeniem jest człowiek, oszalały, a zarazem mający swój plan radykalnego ograniczenia populacji. Kolejnym filmem, który poruszał tematykę zarazy była "Epidemia" z grającym główną rolę wirusem przypominającym ebolę. W 2011 r. spore wrażenie zrobił na mnie "Contagion - epidemia strachu". Następnie w XXI wieku mamy wysyp filmów o pladze zombie i wizji post-apokaliptycznego świata. Spektakularną ukazuje film "Jestem legendą", gdzie widzimy opustoszały Nowy York, budynki przykryte folią, aż do pojawienia się bohatera w jednym z mieszkań. Pełno w nim różnych produktów zbieranych na zapas. A w całym tym bałaganie rozpostarta folia nad łóżkiem, gdzie prawdopodobnie leżą ciała. Ta perspektywa działa dość mocno, bo na swój sposób staje się bliska ludziom we Włoszech, teraz. A my sami także nie wiemy jak będzie u nas za tydzień.

Taka niepewność uczy na przyszłość doceniania tego, co było wcześniej. Każe inaczej spojrzeć na pieniądze, jak na coś, co pomaga przetrwać, ale w pewnej chwili może też radykalnie stracić na wartości. Śmialiśmy się z gromadzenia papieru toaletowego, ale to też symbol naszego życia. Pogoń za nim symbolizuje nasz strach, że jutro wszystkie karty bankowe, zgromadzone oszczędności, powieszone na ścianie dyplomy, tytuły, osiągnięcia, to wszystko zakryje w przenośni wielka folia "biohazard". Oczywiście nie jest też tak, że nastąpi wielka chwila refleksji. Z chwilą, kiedy to wszystko się uspokoi życie powróci do normy. Może niewielka część z nas będzie patrzyła na życie z większym namysłem. Nie mamy na to wpływu, ale może uda nam się trochę zwolnić. Nie pędzić jak wcześniej.



Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości