Kamil Sasal Kamil Sasal
1548
BLOG

Kryzys i wyczerpywanie państwa

Kamil Sasal Kamil Sasal Polityka zagraniczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 14

Wielu z nas być może zadaje sobie pytanie jaki będzie rok 2021? Czy niezwykle trudny - pandemiczny - rok 2020 otwiera szalony początek lat 20-tych XXI wieku? Niektórzy sięgają dalej i myślą o wyzwaniach oraz zagrożeniach tej i następnych dekad. Możemy się oczywiście skupić na najbliższym horyzoncie czasowym, jednak przeszłość, i dotyczy to również odległych czasów, ma dla nas znaczenie w kontekście przyszłości. Myślenie w kategoriach przewidywania tego, co może nastąpić zawsze jest obarczone wielkim ryzykiem, ale warto próbować. Pozwolę sobie wskazać tego typu projekcje i spojrzeć naprzód. Wynika to z chęci dzielenia się wiedzą przy jednoczesnym szacunku dla odmiennych poglądów.


Bardzo ciekawe wnioski na temat przyszłości wyłożył Andrzej K. Koźmiński w artykule „Stulecie hybrydowych wojen” w nr 238 „Plus Minus”. W akapicie zatytułowanym „Przeciąganie liny” autor wskazuje, że dzisiejszy świat jest dynamiczny i istnieje szereg powiązań, które nie będą sprzyjały walce na wyniszczenie przeciwnika. Słusznie zauważa, że będzie dochodziło do „zmiany proporcji sił”. Cały artykuł składa się z ciekawych opinii, które słusznie mogą inicjować dyskusję nad wieloma problemami od gospodarki, pomocy socjalnej na ekologii skończywszy. Wskazane przez Koźmińskiego procesy składające się na konflikty hybrydowe przyszłości, można jednak traktować łącznie, ale jako niebezpieczeństwo wyczerpania zasobów posiadanych przez państwo.


Spróbujmy spojrzeć na tak postawioną wyżej opinię poprzez pojęcie zagrożenia. Zgodnie z opinią Waldemara Kitlera zagrożenia można dzielić ze względu na rodzaj. Takim przykładem może być zagrożenie militarne lub ekonomiczne, przy uwzględnieniu argumentu, że samo określenie rodzaju zagrożenia nie wyczerpuje opisu. Chodzi nam przecież o uzyskanie pewnego stanu bezpieczeństwa państwa, które dzieli się przecież na wewnętrzne oraz zewnętrzne. Ważnym wnioskiem autora jest uznanie, że bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne przenikają się, co stwarza ważne dla nas przesłanie - utrata bezpieczeństwa wewnętrznego może sprowokować stan zagrożenia zewnętrznego.


Jest to szczególnie istotne, ponieważ częściowo wiąże się z zaprezentowanymi przez Koźmińskiego przewidywaniami. Jeżeli przyszłość ma zostać zdominowana przez konflikty hybrydowe, a więc mieszane, to pewien stan utraty zasobów będzie prowadził do wojen o zróżnicowanym podłożu. Dzisiejsze zagrożenia mają duży potencjał wyczerpania państwa i osłabienia go, co w przyszłości uczyni go jeszcze bardziej podatnym na uderzenia. Tak było dla przykładu w 2007 r., kiedy na Estonię spadł atak cybernetyczny, które źródła prowadzą prawdopodobnie do Rosji. Obecnie wskazuje się, że istnieją narzędzia dające możliwości zlikwidowania całego systemu bankowego danego państwa np. poprzez skasowanie wszelkich danych dotyczących np. oszczędności na rachunkach bankowych, a więc posiadanych zasobów przez obywateli. Zapewne specjaliści zajmujący się tą tematyką mogą wskazać jeszcze więcej zagrożeń, które cały czas narastają.


Przyjrzyjmy się przez chwilę obecnej pandemii bez nadmiernego wgłębiania się w szczegóły. Niektóre państwa, które zastosowały wygaszanie gospodarki w czasie zarazy, uznały, że przetrwają ten trudny czas pompowaniem środków publicznych w sektory przeżywające największe trudności. Miały one ratować przedsiębiorstwa przed upadkiem i dać możliwości przetrwania. Państwa są skuteczne w działaniu o ile dysponują zasobami ludzkimi oraz pieniężnymi. Powstaje bardzo czytelne zagrożenie, że nie będą mogły poradzić sobie z kolejnymi wydatkami, jeżeli stan zadłużenia dojdzie do punktu krytycznego. Pamiętajmy, że wciąż doświadczamy skutków kryzysu finansowego z 2008 r. i wiele państw jest nadmiernie zadłużonych – dotyczy to zwłaszcza państw europejskich takich jak Włochy czy Francja. Jest to bardzo poważne wyzwanie, gdyż w pewnej nieokreślonej przyszłości epidemia skończy się. Czy te państwa będą miały dość środków finansowych, aby utrzymać spokój wewnętrzny? Czy będę przeznaczać większe fundusze na bezpieczeństwo militarne?


Powyższe bardzo mocno przekłada się na bezpieczeństwo zewnętrzne innych państw, szczególnie takich krajów jak Polska, Litwa, Łotwa czy Estonia. Jeżeli wysoko rozwinięte państwa Europy Zachodniej nie będą solidarnie postrzegać innych zagrożeń zewnętrznych, ponieważ ich własne będą zbyt duże, wspólne działanie zostanie bardzo mocno utrudnione. Żyjemy w czasie kryzysów, które następują po sobie, jeden po drugim. Może się okazać, że taki przedłużający się stan ograniczania zasobów, niwelowania możliwości na ich zwiększenie przełoży się na utratę zdolności do podejmowania decyzji i konkretnych akcji politycznych, ekonomicznych, gospodarczych a nawet społecznych – i co oczywiste – także ekologicznych.


Niepokojąca jest także sytuacja polityczna i społeczna w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Ten kraj w dużym stopniu odegrał wiodącą rolę w XX wieku. Jego błędna, cyniczna polityka po pierwszej wojnie światowej w duchu izolacjonizmu, przyczyniła się do wybuchu kolejnej wojny o globalnym zasięgu. W dużej mierze USA skorzystały na następnej wojnie, by stać się supermocarstwem zmagającym się z potęgą Związku Sowieckiego. Także i tutaj szereg działań inicjowanych strategią powstrzymywania dał rezultaty w postaci budowania sieci sojuszy i zależności gospodarczych. Istotnie zmieniło się to po upadku Układu Warszawskiego, ponieważ rola USA i NATO nabrała nowego znaczenia w obliczu kolejnych zagrożeń. Późniejsza polityka w atmosferze sukcesu, „końca historii” zderzyła się w postaci wojny z terroryzmem oraz błędnej polityki finansowej. Całość przyczyniła się do utraty pewnych zasobów i zniwelowania obecności wojskowej w Europie. Na to nakłada się rywalizacja z Chinami, która wysoce niepokojąca, może przynieść jeszcze bardziej nieoczekiwane rezultaty. Na dodatek kraj ten jest rozrywany od wewnątrz konfliktami na tle rasowym, nierównościami społecznymi oraz w wyniku rywalizacji politycznej między skrajną prawicą i skrajną lewicą. Czy USA przetrwają tak trudny czas? Czy może rozpadną się?


To implikuje poważne zastrzeżenie czy Europa będzie mogła liczyć na ochronę militarną zza oceanu atlantyckiego. Rozsądnym byłoby założenie, że ten stan może się istotnie zmienić. Pamiętając o wielu problemach wewnętrznych i zewnętrznych, które wzajemnie się na siebie nakładają. W zasadzie to w jakim stanie, jak bardzo poobijane, ale zdolne do działania będą państwa europejskie po epidemii, może zadecydować o przyszłości – o tym czy kontynent stanie się znów widownią różnych konfliktów.


Autorom strategii mających za zadanie wyczerpanie innych państw zależny na stosowaniu narzędzi, które będą selektywnie podkopywać zdolności danego państwa. W sposób sprzyjający izolowaniu go od innych, gdyż kilka wzajemnie wspierających się podmiotów będzie trudniejszym przeciwnikiem niż jeden. Zwłaszcza jeżeli jeden, poddany kilku rozciągniętym w czasie uderzeniom oraz dzięki własnej błędnej polityce – upadnie na oczach innych. W stosowny sposób za pomocą rozmów i układów stan ten uda się opanować, ale elementem budującym siłę autora takiej strategii jest strach. Strach decydentów bierze się z braku możliwości przeciwdziałania. Jeżeli nie dysponuję środkami, mam przed oczami znacznie większą siłę, muszę się wycofać, pójść na ustępstwa. Odmienna sytuacja to walka za wszelką cenę, ale ona ma sens, jeżeli efektem będzie powstanie większej koalicji. Bez tego samotna walka nie ma sensu, jeśli nie przyczyni się do zawiązania nowej sieci sojuszy, która złamie agresora.


Prowadzi nas to do kolejnych ciekawych wniosków. Ile warte są umowy międzynarodowe, jeżeli nie mają poparcia w rzeczywistości? Co, jeśli sojusz nie dysponuje skutecznymi środkami przeciwdziałania? Może dojść do konfliktu, gdzie konsekwencją będzie przegrana i narzucenie warunków. Zwłaszcza jeżeli sojusz nie przeszedł kolektywnie do obrony, ale został wcześniej skutecznie rozbrojony lub jego potencjał został bardzo ograniczony.


Powyższe konsekwencje mogą nastąpić w wyniku długotrwałej polityki wyczerpywania państwa. Kiedy obywatele nie dbają o państwo, każdy jest egoistą za wszelką cenę, a więc nie ma mowy o pewnej spójności społecznej czy zaufaniu społecznym. Wtedy zbiorowość może paść ofiarą dezinformacji, wzajemnego szczucia na siebie i niszczenia więzi społecznych. Te prowadzą do zubożenia relacji społecznych i pojawienia się szeregu sytuacji wystawiających państwo na wydatki. Nietrudno się domyślić, że przeciążony system sprawiedliwości czy służby zdrowia będzie generował olbrzymie koszty. W sytuacji poważnej epidemii jest to bardzo trudny test dla państwa i społeczeństwa. Wtedy może się okazać, że czas trwania sytuacji kryzysowej, przyczyni się do powstania kolejnych zarzewi nowego kryzysu w przyszłości.


Będziemy więc ofiarami kolejnych kryzysów, jeżeli nie zaczniemy rozmawiać i wzajemnie się szanować. Przede wszystkim odrzucając egoizm i piętnując jakiekolwiek formy stosowania przemocy, która może rodzić spiralę zła. Wbrew pozorom te banalne kwestie takimi nie są, co widać doskonale w agresji słownej w sieci elektronicznej czy na ulicy. Sposób w jaki postępujemy, składa się na wiele innych decyzji, często nieprzemyślanych, pochopnych, zwłaszcza, że nie jesteśmy wolni od błędów. Jednakże jako całość reprezentujemy coś więcej, co powinno skłaniać do refleksji.


Takim przykładem może być pamięć. Trwają, a wręcz żyją ci, którzy wciąż funkcjonują w czyjejś pamięci. Szersza, większa zbiorowość ma sens o ile dysponuje pamięcią historyczną swojej przeszłości. Tego kim byliśmy, jak funkcjonowaliśmy, kiedyś, co przekłada się na pewne schematy postępowania dzisiaj. Jeżeli nie będziemy posiadać pewnych zasobów, dbać o nie, to nie przetrwamy, a pamięć o nas zaginie, bo nie będzie tych, którzy będą o nią dbali. Co najwyżej badacze, którzy gdzieś głęboko w ziemi odkryją świadectwa naszego istnienia. To jaki jest sposób naszego życia, przekłada się mocno na możliwość funkcjonowania w przyszłości.

Autor korzystał z:
A.    K. Koźmiński, Stulecie hybrydowych konfliktów, „Plus Minus” 238/2020, s. 10-11
W. Kitler, Bezpieczeństwo narodowe RP. Podstawowe kategorie. Uwarunkowania. System, Warszawa 2011, s. 59-64

Kamil Sasal
O mnie Kamil Sasal

Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie historia oraz politolog. Zajmuje się badaniem okresu od 1945 do 1989 r. Interesuje się również bezpieczeństwem narodowym, strategią i teoriami stosunków międzynarodowych. Zawodowo zajmuje się archiwistyką.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka