Tadeusz Hatalski
Kapitan statków morskich, aktualnie na lądzie.
55 obserwujących
471 notek
756k odsłon
  667   0

Polska bandera

image

Dzisiaj jest dzień flagi,  toteż poniżej zamieszczam artykuł o banderze, czyli o fladze, która podnoszona jest na rufie każdego statku, polskiego również. Polska bandera tym różni się od polskiej flagi, że umieszczone jest na niej polskie godło. Widać to wyraźnie na zdjęciu powyżej. Podniesiona na rufie statku bandera oznacza również jego przynależność państwową. Artykuł ten publikowała Gazeta Polska Codziennie ponad dwa lata temu. Przypominam ten tekst, bo wszystkie poruszone w nim sprawy nadal są aktualne.

===============================================================================================

Motto:
Historia kapitalizmu to w istocie ciągła walka o granice rynku. Wiele spośród rzeczy, które dziś znajdują się poza rynkiem, zostało z niego usuniętych mocą decyzji politycznych a nie przez działanie procesów rynkowych.
Ha-Joon Chang [koreański ekonomista, wykładowca ekonomii rozwoju Na Uniwersytecie Cambridge]

Nasz świat, naszą planetę, na której żyjemy, nazywamy Ziemią. Ale nasza planeta to jest nie tylko ziemia. Nasza Ziemia to również morza i oceany. A właściwie, tak prawdę mówiąc, to głównie morza i oceany. Obszary pokryte morskimi wodami zajmują 3/4 powierzchni naszego globu. Na naszej Ziemi mórz i oceanów jest trzy razy więcej niż lądu, czyli ziemi, na której żyjemy. Z tego wynikają pewne konsekwencje, o których za chwilę. Otóż ludzie pragną żyć w coraz lepszych warunkach. I to ludzkie pragnienie lepszego życia leży u źródła rozwoju i wzrostu gospodarczego. A ponieważ homo sapiens zasiedlił praktycznie wszystkie zakątki świata, to aby ten rozwój i wzrost następował, we wszystkich tych częściach świata potrzebne są różnego rodzaju towary. Jednak, jak już wspomniałem, przeważającą część naszego globu pokrywają morza i oceany. Toteż – z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę – po tych morzach i oceanach większość towarów jest przewożona. A w liczbach wygląda to następująco: 75 proc. towarów handlu światowego przewożone jest drogą morską, 90 proc. towarów handlu UE z resztą świata przewożone jest drogą morską, co więcej, 40 proc. towarów handlu wewnętrznego UE przewożone jest drogą morską.

Rozwinąć banderę to… zwinąć biznes

Przez wiele lat Polska była na uboczu tych morskich przewozów. Dopóki nie mieliśmy dróg, to przewoźnicy morscy omijali nasze porty. Bo jaki sens było przywozić np. z Japonii kontenery do polskich portów, gdy potem tir z takim kontenerem musiał się tłuc przez dwadzieścia godzin po polskich ‘polnych’ drogach, aby dojechać na przykład od Słowacji. Lepiej było go zawieźć do Hamburga i tam przeładować na tira, który mimo że stamtąd dalej, to szybciej dojechał. Ale od czasu, jak mamy porządniejsze drogi, szczególnie te na kierunku północ–południe, sytuacja się zmieniła. W rezultacie w polskich portach lawinowo rosną przeładunki. Port w Gdańsku planuje budowę portu centralnego, port w Gdyni przewiduje budowę portu zewnętrznego. Wszystko po to, aby sprostać wyzwaniom, które stawia wspomniany wzrost przeładunków. Po to, aby do tych portów mogło zawijać i cumować więcej statków jednocześnie w tym samym czasie.

No właśnie, więcej statków. Mamy drogi, mamy porty, a czy mamy statki? Żeby brać udział w podziale tego tortu światowych przewozów? I związanych z tym pieniędzy do zarobienia? No cóż, niestety ciągle nie mamy. W takim razie trzeba zapytać, co powoduje, że polscy armatorzy eksploatują statki będące własnością polskiego skarbu państwa pod innymi, obcymi banderami? Odpowiedzią na to pytanie są koszty pracy. Otóż polski armator uprawiający żeglugę międzynarodową, jeżeli przerejestruje swoje statki pod polską banderę, następnego dnia będzie musiał… zwinąć interes. Wzrost kosztów pracy spowoduje, że utraci płynność finansową. I tutaj słowo wyjaśnienia. Dlaczego koszty pracy (z tytułu ubezpieczeń społecznych) niszczą polskich przedsiębiorców żeglugowych (a w efekcie polską banderę)? Natomiast nie niszczą innych polskich przedsiębiorców. Przecież ci inni ponoszą też te koszty, a mimo to są w stanie utrzymać się na rynku. I na tym rynku niejednokrotnie z dobrym skutkiem konkurować! Wyjaśnię, w czym rzecz. Otóż załóżmy, że jest w Polsce przedsiębiorstwo A. I to przedsiębiorstwo A konkuruje z przedsiębiorstwem B. Nie jest ważne, w jakiej branży działają te firmy. Istotą sprawy jest to, że obydwie konkurują według tych samych reguł. To znaczy obowiązują je te same regulacje prawne dotyczące zabezpieczeń społecznych. Nawet jeżeli przedsiębiorstwo A konkuruje na rynku europejskim, to reguły są, jeżeli nie są takie same, to ciągle podobne. Zabezpieczenia społeczne w Europie różnią się w szczegółach, ale poziom tych zabezpieczeń jest tego samego rzędu. Toteż wielkość wynikających stąd dodatkowych kosztów pracy jest zbliżona.

Nie dla wszystkich oczywiste

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka