Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
37 obserwujących
367 notek
529k odsłon
2413 odsłon

Wczoraj, na Placu Piłsudskiego …

Wykop Skomentuj327

A lato było piękne tego roku … Niestety w nocy przyszło załamanie pogody i dzisiaj jest już jesień, ale wczoraj było jeszcze lato. Piękne lato, chyba takie samo jak wtedy, 80 lat temu. Gdy szedłem wczoraj ulicami Warszawy na Plac Piłsudskiego i mijałem jej mieszkańców i turystów, śmiejących się, rozmawiających, jedzących lody, skojarzenie z tamtym latem nasuwało się samo przez się. Lato było piękne, ale to co się działo wtedy, nie było piękne. Bo tamten, również jeszcze letni dzień 80 lat temu, niósł śmierć i zniszczenie Polsce a później Europie i światu. Ale przede wszystkim Polsce i jej mieszkańcom. Tym, których przodkowie żyli tu zawsze. I tym, których przodkowie przybyli później i znaleźli tutaj, może nie ziemię obiecaną, ale swoje miejsce na ziemi, gdzie przez setki lat żyli w spokoju. Dlaczego tak było? Dlaczego wtedy, w spokojny letni dzień, mieszkańcy Warszawy nie mogli spacerować po ulicach swojego miasta, rozmawiać, śmiać się i jeść lody? Natomiast musieli kryć się przed śmiercią, którą niosły im bomby i kule? Trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Wojny nie pamiętam. Pomiędzy datą, kiedy się skończyła i datą, kiedy ja przyszedłem na ten świat, kilka lat już minęło. Pamiętam natomiast zabawy w wojnę. To był koniec lat 50-tych i początek 60-tych ubiegłego wieku, więc pamięć o wojnie – w rozmowach w domu, w szkole, w radiu (telewizji jeszcze wtedy nie było) – była jeszcze świeża. Toteż siłą rzeczy wojna była również świeża w świadomości dzieci. Ta więc zabawy w wojnę były na porządku dziennym.  Do jednej z takich zabaw potrzebny był patyk, piaszczysty plac i kilku chłopaków (dziewczyny nie bawiły się w wojnę). Na placu zakreślało się, koło które stanowiło świat. A za pomocą linii wychodzących promieniście ze środka koła, dzieliło się to koło na części, które (w naszej dziecinnej wyobraźni) były państwami.

Tych państw wyznaczało się tyle, ilu chłopaków brało udział w zabawie. Oczywiście, każde z państw musiało mieć swoją nazwę. Ja jestem Polska, ja jestem Anglia, ja jestem Francja … krzyczeli uczestnicy zabawy. I każdy z chłopaków obejmował swoje państwo. Oczywiście w tej zabawie musiały być Niemcy. No, bo wtedy zabawa w wojnę bez Niemiec, nie miała sensu. Wojna i Niemcy to w tamtym czasie był synonim. W tamtych czasach nikt jeszcze, z nas dzieci nie słyszał o nazistach jako sprawcach wojny. Myślę, że również dla dorosłych, którzy pewnie o nazistach coś tam słyszeli, sprawcami wojny, też jednoznacznie byli Niemcy a nie naziści. Naziści, w sposób niepostrzeżony zdominowali świadomość społeczną świata, Europy i … Polski również, dopiero wiele lat później.

Jak już wspomniałem, w tamtym czasie, zaraz po wojnie, Niemcy i sprawcy wojny to były pojęcia jednoznaczne. Toteż, w zabawie w wojnę Niemcy musiały występować. Ale Niemcami nikt nie chciał być. Toteż kto będzie Niemcami, decydowało losowanie. I wtedy dopiero mogła się zacząć zabawa. A polegała na tym, że patyk leżał na środku koła a każdy z chłopców stał naprzeciw swojego państwa. Wypowiadam, wypowiadam … wojnę - zaczynały oczywiście Niemcy. W tym momencie wszyscy uciekali a ‘Niemcy’ schylały się po patyk i wołały ‘Francji’ (na ten przykład). I ‘Francja’ musiała się zatrzymać a ‘Niemcy’ rzucały patykiem w kierunku ‘Francji’. Jak trafiły, to wygrywały wojnę i stojąc na swoim ‘państwie’, zakreślały na terenie Francji obszar, który dosięgnęły patykiem. I zakreślona część przechodziła w granice Niemiec. Jeżeli ten rzucony patyk nie trafił ‘Francji’, to ‘Francja’ wygrywała wojnę i zabór terenu odbywał się drugą stronę, na korzyść Francji. I tak trwała dalej ta zabawa w wojnę. A Niemcy zawsze wypowiadały wojnę.

Potem sprawy zaczęły się zmieniać. No, nie same. Niemcy skutecznie nad tym pracowali. Aby ludzie w Europie i na świecie zapomnieli o tym, że to Niemcy byli przyczyną i sprawcami zła, które się działo w czasie wojny. I Niemców zaczęli zastępować naziści. Nawet nie niemieccy naziści, ale naziści właśnie. Świadoma i skuteczna polityka historyczna Niemiec doprowadziła do tego, że upowszechniło się przekonanie jakoby tej strasznej wojnie winni byli wyłącznie naziści. A Niemcy gdzieś znikli. Bo przecież nazistami mogą być wszyscy, Litwini, Łotysze, Węgrzy … Polacy również. Dzisiaj na szczęście dzieci nie bawią się w wojnę. Ale gdyby się bawiły miałyby kłopot. Przecież wojnę wywołali naziści, Polskę napadli naziści, niewinnych ludzi, dorosłych i dzieci, mordowali naziści. A przecież państwa, co nazywa się ‘Nazi’ nie ma, więc nie byłoby komu zaczynać wojny.

W upalnym słońcu, mijając przechodniów, warszawiaków i turystów spacerujących po Krakowskim Przedmieściu, doszedłem na Plac Piłsudskiego, gdzie miała się odbyć uroczysta zmiana warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza. I na którą, z okazji 80-tej rocznicy wybuchu wojny przyjechali goście z 40 państw Europy i świata. Przyjechał też prezydent Niemiec.

I w trakcie jego przemówienia, usłyszałem, jak mówił. ‘Nie ma drugiego takiego miejsca w Europie, w którym z takim trudem przychodziłoby mi zabrać głos. Zabrać głos i przemówić do wszystkich państwa w moim języku ojczystym, w języku niemieckim. Szanowny panie prezydencie, stoję w tym miejscu pełen pokory … Osiemdziesiąt lat temu mój kraj, Niemcy, napadły na swój sąsiedni kraj – Polskę – pańską ojczyznę. Moi rodacy rozpętali okrutną wojnę, która miała kosztować życie ponad pięćdziesiąt milionów istnień ludzkich – wśród nich miliony obywatelek i obywateli Polski. Ta wojna była zbrodnią niemiecką. Historia tego miejsca jest tego świadectwem’.

I muszę się przyznać, że poczułem wzruszenie jak słyszałem te słowa.

Wygląda na to, że przyszło opamiętanie. Że nasze uporczywe – co prawda od kilku lat zaledwie - przypominanie, kto rozpętał to szaleństwo, przyniosło skutek. Nasze przypominanie? Tak nasze, ale nie wszystkich i nie wszędzie. U nas w Trójmieście, pani prezydent Gdańska wymyśliła, aby rocznicę wybuchu wojny świętować ‘muzyką i tańcem’. Oczywiście nie posądzam panią prezydent, że ‘muzyką i tańcem’ chciała upamiętnić śmierć milionów mężczyzn, kobiet i dzieci. Nie, ona chciała świętować wybaczenie i pojednanie. Bo przecież nie można żyć już tak na zawsze - bez odpuszczenia i wybaczenia. Tak, nie można. Ale wygląda na to, że pani prezydent Gdańska nie rozumie jednego. Że wybaczenie i pojednanie można budować na uczciwym przyznaniu się do tego jak było naprawdę.

A jak było, wiedziały dzieci wtedy, gdy bawiły się jeszcze w wojnę. I o czym, wczoraj głośno powiedział prezydent Niemiec. Że wojnę rozpętali Niemcy. Że Niemcy napadli na Polskę a nie naziści.

Tyle lat minęło od tamtego czasu. Przyszedł w końcu czas na pojednanie i wybaczenie. Ale wybaczenie nie oznacza zapomnienia. I o tym głośno powiedział wczoraj prezydent Niemiec.

Niemniej – mimo wybaczenia i pojednania - tego dnia nigdy nie da się świętować ‘tańcem i muzyką’.

Wykop Skomentuj327
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka