310 obserwujących
1177 notek
3668k odsłon
  3248   0

Teorie spiskowe w czasach zarazy

Koronawirus zmienił zasady. Owszem, mroczne sprzysiężenia, ukryte rządy światowe i tajne protokoły zawsze budziły ożywczy ferment w przenikliwych (taki eufemizm) umysłach. W dobie pandemii doszedł jednak dodatkowy czynnik. Teraz już nie chodzi o obronę demokracji, do której zawsze można dodać jakiś przymiotnik, żeby wszystko znowu zgadzało się z konstytucją. Teraz chodzi o zdrowie i wręcz życie. Weźmy choćby taki rząd światowy - gdzieś tam się zbierał (sekretnie, ma się rozumieć), coś postanawiał, przenikliwi obywatele się oburzali, ba, nawet protestowali, lecz w rzeczy samej nic się nie zmieniało. Ludzie nadal fałszowali zeznania podatkowe, wyłudzali VAT i gwałcili prawa autorskie. Życie nieubłaganie toczyło się dalej mimo tych podłych  spisków. Wszystko to traci sens, gdy każde wyjście z domu bez głupiego kawałka tkaniny na twarzy grozi śmiercią lub kalectwem.

To po pierwsze. Po drugie, proszę sobie uświadomić, że żyjemy czasach, gdy egzaltowany błazen zdobywa kilkunastoprocentowe poparcie w wyborach prezydenckich. W czasach, kiedy przyszłość narodu jest w rękach młodego pokolenia, które deklarując płomiennie, że da się posiekać za wolność wyboru, wybiera do parlamentu psychopatów deklarujących sojusz z KGB, która to organizacja zniewolenie nosi na sztandarach. Na ulicach zamiast Matek-Polek walczących o szczęście dzieci widzimy kobiety, które walczą o prawo do zabijania swoich dzieci, więcej nawet - żeby im to prawo wpisać do konstytucji jako prawo człowieka. Mamy zatem czasy, o jakich filozofom się nie śniło.

I w tych to czasach jesteśmy zamknięci w domu, a ponieważ nie jest to dom zaczipowanych wariatów (jeszcze nie jest, choć wedle przenikliwych umysłów ten czas się zbliża), więc siłą rzeczy snujemy różne dywagacje, domysły, a także teorie dotyczące naszej przyszłości. Mniej lub bardziej wiarygodne, tu nie będę się sprzeczał. Wyobraźmy sobie zatem sławnego piłkarza, oczywiście Polaka, dawniej jednego z najlepszych na świecie. Gościa, który już dawno zakończył karierę, teraz ma 64 lata, jest w pełni sił, ponieważ uprawiał sporty, dobrze się odżywiał, umiarkowanie pił i był wstrzemięźliwy w kontaktach z kobietami. Po karierze piłkarskiej zrobił imponującą karierę w biznesie oraz w administracji - kierował potężną instytucją sportową. Jest absolutnie niezależny materialnie i politycznie, zna języki, sam jest znany na arenie międzynarodowej.

Jak wspomniałem, gość jest w pełni sił witalnych i twórczych, ma niespożyte siły i ciągle głodny sukcesu. Ma także niespełnione ambicje, szuka nowych wyzwań, choćby w polityce. Taki gość nie spocznie na laurach i nie poprzestanie na piastowaniu wnuków, gdy skończy mu się kadencja w PZPN. Chodzi rzecz jasna o Zbigniewa Bońka. O odpowiedź na pytanie, czym jest podyktowana wczorajsza decyzja zwolnienia selekcjonera reprezentacji. Najprostsza odpowiedź jest taka, że w przypadku klęski w eliminacjach do Mundialu 2022 oraz klęski na EURO 2021 nie chce kojarzyć się w ludzkiej pamięci jako pośredni sprawca, a może nawet bardziej niż pośredni. Być może. Nie odrzucam tej możliwości. Ale moim zdaniem to jest słaba możliwość.

A jest to możliwość słaba z powodu charakteru i osobowości delikwenta, który zawsze - ale to zawsze - stawiał sobie najwyższe poprzeczki. Tutaj nie ma dwóch zdań. Przy wszystkich moich zastrzeżeniach do Bońka, a nawet pewnej niechęci, której przyczyn tu nie będę wyłuszczał, muszę przyznać, że to jest człowiek o niespożytej energii i charakterze. Zbigniew Boniek znowu podniósł sobie poprzeczkę na niebotyczną wysokość. Mając do wyboru bierność albo działanie postanowił, że zagra z losem o najwyższą stawkę, czyli va bank. Po tej fatalnej smucie, jaką zafundowała nam reprezentacja pod wodzą Jerzego Brzęczka, może być gorzej albo, co najwyżej, tak samo źle lub niewiele lepiej. Natomiast z nowym selekcjonerem - kimkolwiek on będzie - otwarty jest cały wachlarz możliwości, włącznie z olbrzymim sukcesem.

Teraz zatem puszczamy tak zwane wodze fantazji. Oto nasza reprezentacja pod kierownictwem nowego selekcjonera, którego w ostatniej chwili, w proroczym natchnieniu wyznaczył prezes Boniek, odnosi sukces na EURO 2021. Pohamuję trochę kawalerską fantazję - niech to będzie przegrany nieznacznie finał, ostatecznie półfinał. Potem, na fali powodzenia idziemy jak ślepy huragan przez eliminacje Mundialu, wreszcie robimy świetny wynik lub wręcz furorę na Mundialu 2022, już nie będę podawał konkretów, żeby nie wkurzać malkontentów.

Nie ma też potrzeby opisywać szczegółowo, jaki będzie publiczny wizerunek Zbigniewa Bońka po takim rozwoju wydarzeń. Otóż Boniek będzie wówczas postrzegany jako Mąż Opatrznościowy, Zbawca Ojczyzny, Ojciec Narodu. Natomiast należy dodać, że zaledwie półtora roku po Mundialu odbędą się wybory prezydenckie. Jeśli ktoś sądzi, że taka myśl nie przyszła Bońkowi do głowy, to go nie zna. Jeśli ktoś myśli, że ja sobie tylko jaja robię, to mnie nie zna. Jeśli ktoś sądzi, że ten scenariusz jest nierealny, to nie zna Polaków. Zbigniew Boniek tego oczywiście wam nie powie, ale ja wam mówię, że w kraju, w którym egzaltowany błazen zdobywa kilkanaście procent w wyborach na głowę państwa, wszystko jest możliwe...

Lubię to! Skomentuj107 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości