seaman seaman
146
BLOG

Krótki tekst o braku moralnego niepokoju

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 46

Cały ten zgiełk wokół senatora Piesiewicza nie ma sensu, jeśli nie weźmie się pod uwagę i nie odniesie do tego, co powiedział i co zrobił do tej pory pan Piesiewicz w swojej sprawie.  Można się zarzekać, że dopóki prokuratura i sąd nie wyświetlą szczegółów, to nie wypowiem się na temat meritum sprawy senatora, jak profesor Sadurski.  Można też w związku z tym uznać, że najważniejsze jest wredne zachowanie tabloidu i nic poza tym.

Można wreszcie bezczelnie uznać, że artystom wolno więcej, jak to oznajmił artysta Maleńczuk i jeszcze dorzucił o "tym kraju", o babie, kołtunie i klerze.  Można też bardziej subtelnie, jak Blumsztajn z Wyborczej, który niedawno, przy okazji jeszcze głośniejszej sprawy amatora kwaśnych jabłek, rzucił swobodnie, że „to wola i talent czynią kogoś równiejszym wśród równych".

W całej historii najbardziej znaczące jak dotąd jest tłumaczenie senatora, że wciągał przez nos sproszkowane lekarstwo, a nie kokainę.  Moim zdaniem tym sposobem postawił się w rzędzie indywiduów, jak ten poseł, który się dziwił, że możliwe jest zgwałcenie prostytutki.  Albo inny, który nie pamiętał, kto jest Grześkiem z jego rozmów telefonicznych.

Dlaczego senator przyznaje, że brał już w życiu kokainę, ale nie w tym konkretnym przypadku ?  Jest wybitnym prawnikiem, pewnie dobrze wie, co robi.  Ale jest też wyjątkowo paskudny fałsz w stwierdzeniu, że senator III RP może sobie hasać w sukience w swoim mieszkaniu,  półprzytomny  od jakiegoś prochu,  z przygodnie poznaną kobietą i to jest jego prywatna sprawa.

Krzysztof Piesiewicz został wybrany do Senatu głosami 547479 tysięcy warszawiaków i dam sobie głowę uciąć, że nie jest dla nich obojętne, jak się ich elekt zachowuje po pracy – jestem mocno przekonany, że gdyby posiadali wiedzę o jego obecnie ujawnionych ekscesach i sposobie zaspokajania pewnych potrzeb, nie zostałby wybrany.

Magdalena Żakowska z Gazety Wyborczej pisze, że „Piesiewicz był i jest dla niej autorytetem prawniczym oraz moralnym”, a także że „nie prowadził podwójnego życia”.  Otóż Krzysztof Piesiewicz jak najbardziej prowadził podwójne życie, a już na pewno wobec swoich wyborców, ponieważ płacił szantażystom już w ubiegłym roku i wtedy nie zamierzał zrezygnować z mandatu ani ujawnić swoich uwikłań.

Co zaś do autorytetu moralnego Piesiewicza, faktem jest,  że to jak najbardziej ludzka rzecz popełniać błędy, ale jeśli taki błąd nie dyskwalifikuje autorytetu, no to powiem, że każdy może być autorytetem moralnym.  Skoro jednak jest zapotrzebowanie na autorytety moralne tego kalibru, to może stworzyć kategorię anonimowych autorytetów moralnych, żeby nie gorszyć publiczności mniej wyrobionej dialektycznie ?  Zapewne, gdyby szantażyści nie przebrali miarki i odpuścili po pierwszym razie, to w opinii publicznej senator byłby nadal nieskazitelnym, nobliwym autorem scenariuszy do filmów moralnego niepokoju.

W tym sensie chwała tabloidom, bo to dzięki nim nasz wybór będzie bardziej świadomy, a przecież o to w tej cholernej demokracji chodzi.  To nie tabloid zniszczył życie Piesiewiczowi, jak pisze Wyborcza; ani „ta sprawa” , jak mówi sam senator.  To on sam zniszczył sobie i to tylko jedną połowę – tę publiczną - swojego podwójnego życia.

Obawiam się, że gdybyśmy polegali na autorytetach moralnych wylansowanych w III RP, którzy jeszcze w 1990 roku próbowali utrzymać państwową cenzurę, to do tej pory stawiano by nam za wzór państwowotwórczą postawę innego senatora, który właśnie pół roku temu opuścił więzienie – zaś nie uniknął kary między innymi dzięki rozgłosowi, jaki nadała jego procederowi mniej lub bardziej wolna prasa. 


 

http://www.tvn24.pl/-1,1633319,0,1,bralem-kokaine--ale-nie-wtedy,wiadomosc.html

http://www.piesiewicz.pl/

http://wyborcza.pl/1,86116,7357627,Niszczenie_Piesiewicza.html

http://www.wprost.pl/ar/161152/Gawronik-opuscil-wiezienie/

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (46)

Inne tematy w dziale Polityka