seaman seaman
119
BLOG

Nie uśmiecha się życie do cyngli

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 31

Jakaś niewypowiedziana smuta chyba zagościła wśród elektoratu Platformy Obywatelskiej po wydarzeniach ostatnich miesięcy, do tego stopnia traumatyczna, że zakołysały się słupki sondaży.  Najgorszy w tym wszystkim jest ambaras nie tyle ze spadkiem notowań Platformy, co ze wzrostem PiS - u.  Bowiem dawno już było udowodnione, przyklepane i uzgodnione z właściwymi autorytetami, że wzrost ów nie może nastąpić, bo ta partia ma tylko twardy elektorat, nie ma zdolności koalicyjnej, a w ogóle dopóki Jarosław Kaczyński żyje, to żadnego wzrostu być nie może i już.

A tu masz ci los, PiS-owi rośnie, a Platformie ubywa – to trochę tak, jakby uczeni odkryli brakujące ogniwo w teorii Darwina, które świadczyłoby, że człowiek pochodzi od szczurofretki – no obciach, mówiąc po ludzku.  Z taką anomalią w przyrodzie naszej politycznej sceny nie mogą pogodzić się siły postępu i Gazeta Wyborcza pośpieszyła w sukurs, przystępując do działań osłonowych.

Kadrowy tandem z Wyborczej, Kublik i Czuchnowska, poszedł tropami handlarza bronią, któremu Tusk z Gradem zamierzali sprzedać polskie stocznie, ale ostatecznie skończyło się na wpłacie wadium, jak wszyscy wiemy.  Zresztą szczerze mówiąc, jak się popatrzy na umiejętności prywatyzacyjne ministra Grada, to wadium też nie jest do pogardzenia, mogło być gorzej.

Artykuł ma jedno podstawowe przesłanie, a mianowicie wywiadowcy starają się odnaleźć pisowskie korzenie owego handlarza.  Tekst wymienia mnóstwo osób, firm, miejsc oraz cytatów – tak wiele, że niestety nie starczyło już miejsca na fakty.  Generalna teza, która chyba miała być udowodniona – że PiS usiłując sprzedać stocznie, też miał konszachty z handlarzem bronią - sprowadziła się do mizernych poszlak, że handlarz miał kiedyś fizyczny kontakt z co najmniej jedną osobą, która może być kojarzona z PiS-em.  Wygląda na to, że nieszczęsny minister Draba z kancelarii prezydenta, który znalazł się kiedyś w jednym samolocie z handlarzem bronią, robi teraz w Wyborczej za głównego machera od stoczni, gdyż tak  „wynika z informacji zebranych przez Gazetę”.

Nie z dokumentów, nie z zeznań świadków ani z podsłuchów.  Jedno wydaje się być pewne, że w sprawie stoczni pisowcy nie spotykali się z handlarzami bronią na cmentarzu ani na stacji benzynowej, jak mniemam, gdyż taka gratka zostałaby wykorzystana w tekście na pewno.  W natłoku danych nie dało się ustalić, co można by zarzucić PiS-owi - nie jest jasne, czy pisowcy są podejrzani, gdyż stocznie usiłowali sprzedać, czy też zawinili, bo im się sprzedać nie udało.  Tekst, mimo dwukrotnego przesylabizowania przez mnie, tego w żaden sposób nie wyjaśnia.

Tragikomiczną poszlaką, która prawdopodobnie wedle zamysłu autorów artykułu może pogrążyć rząd Kaczyńskiego, ma być fragment z rozmowy z byłym ministrem skarbu Jasińskim.  Delikwent indagowany przez śledczych Wyborczej w kwestii rzekomych negocjacji w Kuwejcie reaguje w bardzo podejrzany sposób i niezbicie wskazujący na nieczyste sumienie, a mianowicie Jasiński powiada : - „Aha”.  Wszelkie znaki wskazują, że tajemnicze „Aha”, to jest dla Kublik i Czuchnowskiego słowo-klucz do całej afery, które ma wmówić publiczności, że coś jest na rzeczy.

Taki wydaje się być zamysł, gdyż z całą powagą autorzy cytują to przy końcu tekstu, niejako na deser. No, cacuszko po prostu dla dociekliwego dziennikarza śledczego.  W każdym razie ja nie znalazłem w tekście bardziej konkretnego faktu, poza nic nieznaczącymi ogólnikami w stylu, że „wiceminister spędził dwa dni w Kuwejcie przygotowując wizytę, do której nie doszło”; notatka, że „ambasador wspomniał o zainteresowaniu, a minister z zadowoleniem przyjął informację”, a także nieśmiertelny greps wszystkich śledczych dziennikarzy - „mówi nam osoba znająca szczegóły negocjacji”.

No więc generalnie słabo się spisał Czuchnowski z Kublik i nie sądzę, żeby złapali jakieś plusy dodatnie u ojca redaktora za to wypracowanie.  To akurat nie jest moje zmartwienie, dla mnie to wszystko jest kolejnym dowodem, jak ciężka jest sytuacja w Ministerstwie Prawdy na odcinku propagandy, skoro podsuwa się publice takie mętniactwo bez krzty dowodu na cokolwiek.

Skończyły się złote czasy przełomu 2007/2008, gdy można było przebierać w rzekomych zbrodniach PiS jak w ulęgałkach.  Dzisiaj, po ośmieszeniu sejmowych komisji śledczych od nacisków i samobójstwa posłanki; po niezliczonych umorzeniach śledztw przeciwko Ziobrze; po dętych aferach podsłuchowych, laptopowych i wszystkich innych, pozostało już tylko chlapać się w błocie w nadziei, że trochę przylgnie i do innych.


 

http://wyborcza.pl/1,75478,7389118,PiS__stocznie_i_El_Assir.html?as=1&ias=2&startsz=x


 

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka