W czasie świąt wstąpiłem na salon 24 i obejrzałem wywiad z Donaldem Tuskiem made by Janina Paradowska, którzy spijali sobie z dzióbków słowa wzajemnej adoracji. Żadnych animozji i drażliwych kwestii, w tle rzuca się w oczy flaga unijna, gdzieś jakby z boku nasza biało-czerwona, wycofana z głównego planu, żeby nie drażnić sił postępu. O krzyżu oczywiście nawet mowy nie ma - to dopiero byłby skandal dla liberała, gdyby się publicznie pokazał na tle symbolu deklarowanej wiary, zwłaszcza, że do wyborów jeszcze dużo czasu.
Cała rozmowa w stylu środkowego Gierka. Sukces rządu w relacji ze związkami zawodowymi – "nie udało się im zmobilizować istotnej części swoich członków do protestowania”. Czy sprawa stoczni jest sukcesem ? - „daliśmy osłony socjalne, owszem była wpadka z inwestorem katarskim, ale uratowaliśmy stocznię gdańską, stocznie nie są jednoznacznym znakiem przegranej rządu”. Zastanawiam się, co w takim razie mogłoby być jednoznacznym znakiem przegranej rządu w przypadku stoczni – gdyby załogi popełniły zbiorowe samobójstwo ?
W tym samym czasie na ostatnią w tym roku aukcję majątku stoczni szczecińskiej nie pojawił się żaden, dosłownie żaden kupiec. Przyjazna rządowi Gazeta pisze o klapie prywatyzacji stoczni i bolesnej porażce rządu, a Tusk plecie, że nie ma jednoznacznego znaku. Do kogo on to mówi ?
Dawno temu Agnieszka Osiecka napisała taki tekścik, który miał tytuł, chyba dokładnie cytuję, "Kultura wydeo". I pewnie podobny spektakl miała na myśli, jeśli przełożyć kulturę masową na dzisiejsze zachowania polityków i ich apologetów medialnych. Wówczas chodziło o magnetowidy, które zdobywały serca masowego odbiorcy kultury i każdy, kto nie miał „wydeo” był uważany za życiowego niedołęgę albo co najmniej dziwaka. Dzisiaj napisałaby pewnie o „kulturze pijaru”, która zastąpiła tamtą propagandę sukcesu.
Teraz z kolei każdy, kto nie wierzy w dobre intencje Platformy Obywatelskiej jest przez zblatowane media przedstawiany jako wyznawca teorii spiskowej i oszołoma. Partia profesjonalistów oraz inteligentów co i raz wypluwa z siebie jakiegoś złodzieja czy innego malwersanta albo kombinatora, ale cały czas w imię najwyższych standardów moralnych.
W imię tych standardów wyrzucono przedstawicieli opozycji z komisji mającej badać aferę rządową, w imię standardów premier rządu ogłasza, że stawi się na przesłuchanie, jeśli jego koledzy partyjni go wezwą.
W imię standardów w komisji Przyjazne Państwo lobbyści piszą ustawy, w to samo imię przez dwa lata nie napisano porządnej ustawy i nie zapewniono finansowania mediom publicznym, a także w dwa tygodnie uchwalono ustawę hazardową, która w imię tych samych zasad trafi do Trybunału albo zostanie przenicowana w Senacie.
Dla pokrzepienia serc premier co trzy miesiące ogłasza nowy termin wejścia do strefy euro, a co pół roku obiecuje podatek liniowy oraz ogłasza naprawę finansów publicznych. Premier rządu, który nie rozwiązał żadnej konkretnej sprawy, ogłasza sukces rządu w sprawie prywatyzacji stoczni, bo związkowcom nie udało się wyprowadzić istotnej części ludzi na ulice. I zaraz potem dodaje, że „najważniejsze przecież są miejsca pracy” - za jakich idiotów trzeba mieć słuchaczy i widzów, żeby taką sekwencję zdań wyartykułować ?
Wszystko to pod osobistą, głupawą teoryjkę, że polityka nie polega na planowaniu i osiąganiu celów, ale na odważnym i szybkim reagowaniu na bieżące problemy. Usłużna dziennikarka nie zapytała, czemu w takim razie premier ogłasza swoje decyzje notorycznie spóźniony w stosunku do opinii publicznej i dopiero, gdy znane są wyniki badania tejże opinii.
Być może duża część elektoratu jest przekonana, że elokwencja stanowi gwarancję, że premier wie, co mówi. Tyle że problemy nie znikają od mówienia, ani tym bardziej od najlepszego nawet marketingu. Nawet gdyby Donald Tusk dwa razy w tygodniu wypuszczał nowe „wydeo” z sukcesami rządu, finanse nie będą lepsze, media publiczne się nie naprawią, a przysłowiowy już Rychu się nie nawróci na dobroczynność.
W tym celu premier musiałby spoważnieć i wziąć się do roboty, ale czy to możliwe, jeśli od młodych lat świadomie się egzystowało i budowało pozycję w klasie próżniaczej ?
http://giz3.salon24.pl/
http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7394298,Stoczniowa_klapa_w_Gdyni_i_Szczecinie.html
Inne tematy w dziale Polityka