Zbychu był nierozważny i niefrasobliwy i tak sobie tylko plótł przez telefon do Rycha, a nawet mu nakłamał. Zbigniew Chlebowski zaś to zatroskany państwowiec, ktory nie ma sobie nic do zarzucenia poza nieetycznymi rozmowami telefonicznymi.
Zbychu się skarżył Rychowi, że Grześ i Miro nie dają mu wsparcia i on sam musi wszystko załatwiać. Zbigniew Chlebowski powiada, że prawda o jego dziesięcioletniej działalności poselskiej wygląda całkiem inaczej, niż to wynika z rozmów Zbycha.
Zbychu znał Rysia na tyle dobrze, że kordialnie zapewniał go o swojej szczerości i podkreślał swoje zasługi dla niego. Zbigniew Chlebowski zaś owszem, znał Ryszarda Sobiesiaka od paru lat, ale mowy nie było o komitywie.
Zbychu zapewniał Rysia, że sprawa będzie załatwiona na 90 procent. Zbigniew Chlebowski zaś przywołuje opinię Jana Koska, że z Chlebowskim nie można nic załatwić.
Zbychu usilnie przekonywał Rycha, że samotnie biega wokół ustawy i blokuje sprawę dopłat od roku. Zbigniew Chlebowski mówi, że nie blokował żadnej ustawy, a tamta rozmowa z Rychem była nierozważna i niefrasobliwa.
Ten ciąg sprzeczności zawartych w wypowiedziach Zbycha i Zbigniewa Chlebowskiego można ciągnąć długo i namiętnie, ale jest jeszcze jedna kwestia w tej schizofrenicznej postawie byłego przewodniczącego klubu Platformy. Szef potężnego klubu parlamentarnego odbywał, jak sam mówi, tysiące spotkań dotyczących tysięcy spraw, ustaw, działań i poczynań swojej partii, klubu, parlamentu. Czy jest możliwe, że człowiek obdarzony potężną władzą i odpowiedzialnością, był tak groteskowo nieudolny w próbach odmowy załatwienia jakiejś sprawy ?
Co jest przyczyną, że Zbychu, bo w tym wcieleniu Zbigniew Chlebowski występował w rozmowach z Ryszardem Sobiesiakiem, nigdy nie zdobył się na minimalną choćby stanowczość ? Bardzo trudno uwierzyć, że człowiek z taką przypadłością, która jest kompletnie dyskwalifikująca dla działacza państwowego, kierował największym ugrupowaniem w Sejmie, przewodził komisji finansów publicznych, miał wpływ na sprawy najwyższej wagi państwowej.
To jest nie do wiary, gdy się wspomni na fakt, że z takim feblikiem tolerował go i promował premier Donald Tusk, przyjaźniący się z nim od wielu lat. Dlaczego Zbychu w rozmowach z Rychem nie mógł najzwyczajniej w świecie odmówić mu i basta ?! I mieć święty spokój raz na zawsze.
Wszystko wskazuje na to, że ze strony Rycha Zbychu nie mógł liczyć na święty spokój. I nie mógł mu zwyczajnie odmówić, jak uczciwy człowiek odmawia obwiesiowi. Zbychu z jakiegoś powodu nie mógł urazić Rycha, musiał się tłumaczyć, kręcić, lawirować.
Nikt do tej pory nie zagadnął o to Zbigniewa Chlebowskiego, wieloletniego działacza państwowego i prominenta partii rządzącej, czemu po prostu nie posłał w diabły jednego z licznych natrętów, którzy naprzykrzali się mu zapewne codziennie. A przecież jakiś powód musiał być...
Inne tematy w dziale Polityka