Dzisiaj ciekawostka, o statku, który miał wyjatkowe, niezwykłe szczęście stać się sławnym- sławą szczególną. Mianowicie , dzięki zgodnym staraniom kapitana, chiefa i oficera wachtowego, którzy świętowali jakieś państwowe, lub rodzinne święto (kroniki milcza na ten temat) schlali się do nieprzytomności i pozostawili mostek pusty , statek „Petrozavodsk” władował sie się w jedyny ląd w promieniu setek mil , w małą Wyspę Niedźwiedzią, właściwa nazwa Bjornoya, a po angielsku Bear Island, wysepka daleko na północ od Norwegii,. Pies z kulawa nogą tam nie zagląda, poza ptakami, nawet niedźwiedzie, wbrew nazwie tam nie przypływają, bo i jak, skoro lodów , po których mogłyby przeskoczyć nie ma. A „Petrozavodsk”, proszę bardzo, trafił i werżnął się z pełna prędkością w skałe, by tam pozostać na zawsze. Rzadki przypadek, jedynie w starej sowieckiej flocie są jeszcze takie mołojeckie tradycje. Gdzie indziej już się raczej nie zdarza.



Co ciekawe, nikomu nic się nie stało, załogę zdjął norweski Coast Guard, wsadził oficerów do więzienia, a jakże, ale, jak to w Norwegii, trzeba zamordować z pięcioro dzieci i nianię, żeby posiedzieć w norweskim więzieniu chociaż z miesiąc, więc szybko wyszli. A statek niszczeje sobie, za 50 lat zapewne stanie się prawnie chronionym zabytkiem
Chociaż znika w dość szybkim tempie. Jeszcze niedawno był w jednym kawałku. Być może Unesco wciągnie go na swoja listę?
A w ogóle to piszę o tym, bo mamy tu przystanek i wspaniała wycieczke Zodiakami dookoła wyspy o pięknie zapierającym dech w piersiach.

Tunel zwany Pearl gate:






Komentarze
Pokaż komentarze (16)