486 obserwujących
872 notki
2487k odsłon
2403 odsłony

Podmakająca „Zielona wyspa” i Wikileaks

Wykop Skomentuj11

Jeśli ktoś zastanawiał się, dlaczego co tydzień mamy w mediach kolejne wrzutki, które zajmują czas antenowy i miejsce w neuronach mózgowych Polaków , skąd i po co te roztrząsania, co powiedziała Kluzik, co powiedział Jarosław, czy tak się godzi nikczemnie mówić o ładnych buziach, co wywołuje spazmy tak wrażliwych istot, jak Olejnik, przy której mimoza wygląda jak dźwigar mostu, czemu, właściwie otrzepano z kurzu i pajęczyn Jaruzelskiego, by ponownie rozpalić do białości odwieczny, a ostatnio przygasły spór między komuchami i antykomuchami, niech sobie przeczyta w dzienniku artykuł:

http://gospodarka.dziennik.pl/forsal/artykuly/311327,unia-ostrzega-polska-zadluzona-po-uszy.html

"Polskie finanse publiczne pogorszyły się znacząco w kryzysie gospodarczym i finansowym, który uderzył w Polskę w 2008-09 r." - pisze KE. Zaznacza, że rządowy pakiet antykryzysowy pozwolił Polsce zachować wzrost gospodarczy, ale przyniosło to znaczący wzrost polskiego deficytu do 7,2 proc. w 2009 r. W 2010 r. wzrośnie on po raz kolejny, mimo wyższego od prognozowanego wzrostu i pewnej liczby środków konsolidacyjnych - pisze KE.

Wyższy deficyt finansów publicznych ma wynikać ze spadku wpływów do budżetu z podatku od przedsiębiorstw CIT, wzrostu wydatków i inwestycji samorządów oraz wydatków na obsługę zadłużenia.

KE prognozuje wzrost polskiego długu publicznego do 55,5 proc. PKB w tym roku i 57,2 proc. w 2011 r. W 2012 r. dług może sięgnąć 59,6 proc., czyli zbliży się do limitu 60 proc. dozwolonego w polskiej konstytucji i "Pakcie Stabilności i Wzrostu". KE tłumaczy to utrzymującym się wysokim poziomem deficytu budżetowego.

Na rok 2012 Komisja prognozuje w Polsce deficyt finansów publicznych w wysokości 6 proc. Tymczasem w ramach wznowionej w 2009 r. procedury nadmiernego deficytu, KE zobowiązała Polskę do zredukowania do 2012 r. deficytu do poziomu 3 proc. PKB.”

W tej sytuacji jak zbawienie, jak Boże Narodzenie w lipcu spadł mediom prezent w postaci Wikileaks. Będzie o czym mówić i pisać przez tygodnie, bo dokumenty będą wypływac w miarę czytania, no i redakcje tez będą stopniowo wypuszczać kolejne wrzutki, niczym posłowie – secesjoniści występujący z PiS po jednym co trzy dni, żeby nie opadało napięcie i publicity.  Jak na razie, nie przeczytałem niczego, czego bym już nie wiedział wcześniej, ale, kto wie, jest tego tyle, że kto wie, co wypłynie za kilka dni. Być może tik nerwowy ministra Sikorskiego będzie miał niedługo silny bodziec, by się pogłębić i rozszerzyć na obie strony twarzy. Przy okazji, ten tik świadczy jednak, że ten skończony, wydawałoby się cynik i pieczeniarz ma jednak jakieś ludzkie odruchy i słabości, a być może nawet, kto wie, wyrzuty sumienia?

Z jednej strony Wikileaks da tej ekipie znowu trochę oddechu od trudnych pytań, a w istocie w ogóle pytań, także łatwych ( „czym się pan zajmuje po pracy- spędzam czas z rodziną, na grzybach”, „ czy fakt, ze jest Pan taki przystojny, tylko proszę nie zaprzeczać!! ,utrudnia panu funkcjonowanie w polityce, panie Sławomirze?”).  Z drugiej jednak mogą wypłynąć historie, które trudno będzie wytłumaczyć nawet w TVN.

Jednak jedno mi wpadło w ucho- uwaga, ze nie ma tam żadnych , przynajmniej w odniesieniu do Polski, depesz wysłanych po marcu, kwietniu. Niestety, nie dowiemy się więc niczego nowego o katastrofie/zamachu z 10 kwietnia, chyba, ze cos z przygotowań i gry Tuska I Putina, czy może właściwiej będzie powiedzieć :Putina Tuskiem przeciwko polskiemu Prezydentowi.  Ciekawe, czy to dlatego, ze po 10 kwietnia zmieniono ( mam nadzieję) wszystkie kody?

Być może zagarnięcie szyfrowanych telefonów i laptopów polskiego Prezydenta i wszystkich dowódców przez razwiedkę Putina ma jakiś związek z zhakowaniem tych wszystkich dokumentów?  A może nie ma. Nie wiem. Ale to ciekawe.. na pewno przejęcie kodu szyfrującego korespondencję i rozmowy umożliwiło odczytanie tychże rejestrowanych i przechowywanych przez lata . A , jak już o telefonach, jakaś tajemnicza siła wykasowała z bilingów połączenia osób będących wtedy w Katyniu. Po pierwsze , ciekawe , jak to siła  i po co to zrobiła, prawda? A po drugie, w tym momencie upadają wszystkie obśmiewania teorii o wykonanych połączeniach, np., posła Deptuły, bowiem koronnym argumentem było, że buahahaha, mohery głupie, przecież na bilingu ich nie ma. Ano , nie ma. No i niczego to, jak widać nie rozstrzyga.

Podobnie, wiadomość o trzech karetkach odjeżdżających na sygnale się nie potwierdziła, bo…. sprawdzono w szpitalach i żadna do nich nie dotarła. Zatem karetek nie było. A może były, tylko właśnie nie dotarły do żadnego okolicznego szpitala?  Może nie do szpitala jechały, a może ktoś je po drodze zatrzymał?

No,  tu zdryfuję daleko, bo do Estonii i „Estonii”, strasznej tragedii, śmierci 900 ludzi. Bardzo ciekawa historia, pełna śladów i tropów, dziwnych epizodów, kilkunastu wersji, co tez się wtedy naprawdę stało. Kiedyś spotkałem na statku człowieka, który wiedział o tej sprawie więcej , niż inni- wyjechał na drugi koniec świata, dosłownie. Kiedyś napiszę o naszych nocnych rozmowach na mostku, także o człowieku, który już był w szpitalu, a i tak w końcu znalazł się wśród dryfujących w morzu ofiar. Czy minęło już dostatecznie dużo czasu, by to uczynić? No, ale o tym przy innej okazji, bo już w ogóle nie ma to związku z początkiem felietonu.

http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale