486 obserwujących
872 notki
2497k odsłon
  8081   0

Wajda znowu sypie!

Przy wszystkich swoich talentach Andrzej Wajda ma jeden szczególny- otóż co jakiś czas coś mu się wypsnie w chwili wzmożenia szczerości, lub zaniku czujności. Pamiętamy wszyscy Łazienkowska Krucjatę Atykaczyńską, gdy komitet poparcia Bronisława Komorowskiego odbył sabat, w czasie którego nawet Donald Tusk doznał załamania i ataku wściekłości, bo cała koncepcja kampanii miłości legła w gruzach wobec niesłychanie agresywnych wypowiedzi Szalonych Starców wspierających PO. Pomijam maturzystę Bartoszewskiego i wynurzenia o zwierzętach futerkowych, bo to temat na inny felieton, a w istocie na magisterium jakiegoś studenta medycyny, a i dla magistra historii dałoby się co nieco wykroić, o tym, jak to polscy sąsiedzi byli straszniejsi od gestapo, albo, jak opuścić Auschwitz na druk L4. Dzisiaj moja uwagę zwrócił Wajda, jak już wspomniałem. Zapisał się ów wybitny reżyser we wdzięcznej pamięci szefów i załogi Tusk Vision Network i Polsatu, którzy starali się udawać niezależność i obiektywizm, aż tu Pan Andrzej, przy okazji ogłoszenia wojny pojechał otwartym tekstem, że owe telewizje są „zaprzyjaźnione” z obozem władzy. Z obfitości serca usta mówią, bowiem przecież w oczach Wajdy to był komplement. Chciał dobrze.

 

 Tak i teraz chce dobrze, nawet bardzo chce bardzo dobrze, a tu znowu wychodzi na odwyrtkę. Pamiętamy, ile to spazmów oburzenia w ostatnich latach wywołały nikczemne oskarżenia, że Bolek Wałęsa coś podpisywał. Ba, spazmy, co tam spazmy, prawdziwe wyroki zapadały! Przeprosiny sąd nakazywał, takie, że ludzi z torbami puszczano! A tu Wajda mówi, że owszem, nawet w filmie będzie scena, ze młody Wałęsa coś podpisuje, „bo przecież sam Wałęsa to w książce napisał i nie jest to żadna tajemnica, wszyscy wiedzieli.” No, może i wszyscy wiedzieli, ale tylko niektórzy o tym mówili, a niektórzy wyparli ten fakt ze swojej świadomości w napadzie ostrej lemingozy. I jak już wspomnieliśmy, niektórzy za to, że o tym mówili, zapłacili wyrokiem, utratą pracy i wilczym biletem, takim, że magister historii mógł pracować jedynie w Tesco, jako magazynier. Wszędzie, gdzie już, już prawie obiecano pracę wizytę składali smutni panowie, albo dzwonił smutny telefon i pracy, ach, jak nam przykro za nieporozumienie, nie było, co, jako żywo przypomina głęboki PRL. Sam Zdradek, znaczy Pan Minister, mówił o „moralnych karłach”, Komorowski czytał wierszyki z kartki wyciągniętej z kieszeni ( kto mu to pisze, nawiasem mówiąc, Nobla za lekkość stylu raczej nie dostanie).

 

 No, ale należy odnotować krok w dobra stronę. Teraz mądrość etapu nakazuje mówić, że owszem, podpisał, ale nie kapował. Znaczy JUŻ można tak mówić, skoro sam Wajda powiedział i nie doprowadzono go za to przed oblicze surowej i rozgrzanej Temidy. No, ale niestety, kapował, kapował, są zachowane rękopisy donosów na konkretnych ludzi, na Henryka Lenarciaka, chociażby, na ludzi, których Bolek nie znał, znaczy „mieszka koło Delikatesów, dokładnie nie wiem, ale mogę się dowiedzieć”, tak, starał się chłop, nawet na krzyżyk przysięgał, że będzie dobrym agentem. Są pokwitowania, ba, nawet Danuta Wałęsowa, Mędrcowa Europy ( czy tak się nazywa żona Mędrca?) wspomina o niezwykłym szczęściu małżonka, który co i rusz wygrywał w Toto Lotka i przynosił do domu dodatkowe pieniądze, nie ma powodu wątpić, że systematycznie uczciwie wygrywane. No, ale, jak ustaliliśmy, jest krok w dobrą stronę, salon postanowił zauważyć i zaakceptować wreszcie fakt, że Wałęsa sam się przecież przyznał, co prawda na zmianę przyznawał się i histerycznie zaprzeczał, ale z logiki wiadomo, że wystarczy jedno przyznanie i nawet dziesięć zaprzeczeń tego nie zmieni, najwyżej wywoła uśmiech zażenowania.

 

Generalnie, ów nieszczęsny Bolek mógł po prostu powiedzieć prawdę i wszyscy by mu wybaczyli. Łącznie z niżej podpisanym, jakby nie było, dawnych żarliwym zwolennikiem i obrońcą przed kolegami, którzy twierdzili, że to młot i burak. My byśmy wybaczyli, a on przestałby być zakładnikiem tych, którzy mieli te kwity i zmuszali go do tych wszystkich łajdactw. Nie mam pretensji do młodego, głupiego robotnika po zawodówce, przyuczonego do ładowania wózków akumulatorowych, zastraszonego i ogłupionego na milicji, mam natomiast pretensje do dojrzałego polityka, Prezydenta, który nie potrafił spojrzeć sobie i innym w oczy i powiedzieć prawdy, który na chama, w sposób tak prymitywny, jak to tylko możliwe, po wałesowsku właśnie, wyrywał ponumerowane strony z pożyczonych akt swojej sprawy tak, że dziś tylko strzępki sterczą w niebo, jak wyrzut sumienia, zakładając, że je posiada.

 

Można pokusić się o analogię, to samo dotyczy wszystkich agentów, najpierw

a/ jest spazmowanie- „cooo, ja? Jak możecie, nikczemnicy, hieny, oszołomy, co za oszczerstwa, nawet ni słyszałem, co to takiego to SB, kolega kiedyś mówił, ale nie słuchałem uważnie!

Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale