Dzisiejsze zatrzymanie b. szefa UOP-u – gen. Gromosława Cz. wprawia w konsternację. W pierwszej chwili mogłoby się wydawać, że został on zatrzymany za niewinność. Ludzie winni bowiem w dzisiejszej Polsce mają się całkiem dobrze. A już na pewno nie muszą się obawiać organów ścigania na karku. Jednak chwilka namysłu każe się nad sprawą pochylić.
Mariusz Błaszczak (rzecznik klubu parlamentarnego PiS) przypomina, że zatrzymany dzisiaj człowiek służb rzucił swego czasu w eter hasło, że przy powstawaniu Platformy Obywatelskiej majstrowały służby specjalne. Ja błaszczakowej insynuacji nie wierzę, bo za słowa przecież w Polsce nie idzie się do więzienia, prawda? Zatrzymanie zaś ma związek z przeprowadzoną w 2002r. prywatyzacją STOEN-u. Czyli stosunkowo długo trwało gromadzenie materiału dowodowego przez śledczych.
Ale, czy aż tak długo? W styczniu 2010r. prokuratura postawiła Pawłowi Piskorskiemu (b. szefowi SD i również b. członkowi PO) zarzuty fałszowania dokumentów. Uściślijmy, sprawa wstecz ciągnęła się aż do 1997r. Czyli śledczy potrafią sobie – w odpowiednich okolicznościach – odświeżyć pamięć. A złączką dla obu spraw jest motyw Platformy Obywatelskiej (SD mogło stanowić realną konkurencję dla elektoratu PO). To jednak tylko poszlaka.
Przygotowywanie zarzutów może również odbywać się w tempie ekspresowym. Przykładowo, Mariuszowi Kamińskiemu (b. szefowi CBA), w momencie w którym kierowana przez niego służba ujawniła „aferę hazardową” (której – przypomnijmy – nie było!), prokuratura postawiła mu zarzuty popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień. Zupełnie bez znaczenia był fakt, że ów akt oskarżenia (którego finału do dzisiaj nie można się doczekać w sądzie) stanowił dla Donalda Tuska (o proszę, znowu wątek PO!) podkładkę pod odwołanie go ze stanowiska (dodajmy – niezgodnie z prawem).
Natomiast, i to chcę podkreślić z całą stanowczością, wyjątkowo obrzydliwą tezą jest mówienie o tym, że obecna ekipa naciska lub wykorzystuje niegodziwie (albo do własnych celów) służby specjalne. Jak wszyscy wiemy, służby wykorzystywane były (i „naciskane”) przez ekipę poprzednią (czego nie udowodniła przez„obiektywne trudności” komisja Andrzeja Czumy).
Wracając jednak do zarzutów dla b. szefa UOP. Nie od dzisiaj obecna w publicznym dyskursie jest narracja, zgodnie z którą działalność służb (w tym b. służb PRL) na styku biznesu i polityki, połączona z brakiem procedur lustracyjnych w wojsku, polityce, czy na najwyższych szczeblach władzy, rodzi patologie trawiące Polskę. Co do zaś samego faktu zatrzymania, to w prawie ułożono kiedyś maksymę, mówiącą o tym, że oskarżenie nie jest dowodem. I tego – do czasu wyjaśnienia sprawy – się trzymajmy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)