Andrzej Morozowski w TVN24 prowadzi program „Tak jest!”. Nie specjalnie nowatorski, odkrywczy, czy nawet ciekawy. Program, w którym stara się zrównoważyć zdania obu stron, czy poprosić o komentarz kogoś, kto w zamierzeniu ma się na tym znać (z różnym rezultatem). Nie zawsze mu się to udaje. Natomiast są momenty, kiedy Morozowski bez ceregieli zdejmuje dziennikarskie ciuszki i przywdziewa mundur walterowca. I wtedy się zaczyna.
Jeszcze w czasie kampanii wyborczej (6 października) dziennikarz TVN zainsynuował, że akcja kibiców „Tóskobus” jest „organizowana i finansowana” przez Fundację Republikańską. Asumptem do takich przemyśleń był dla funkcyjnego TVN reportaż, w którym… No właśnie. Prezes Fundacji – Przemysław Wipler, kategorycznie stwierdził, że prowadzona przez niego organizacja nie ma finansowych, strukturalnych, czy też personalnych powiązań z kibicowską pikietą. Natomiast wysłannik Morozowskiego (Maciej Knapik) postanowił zasięgnąć rady jeszcze jakiegoś niżej sytuowanego pracownika FR. A ten, nie zorientowany w temacie, stwierdził w biegu, że „no tak, fundacja organizuje kampanię kibicom”. I właśnie to drugie „oświadczenie” stało się przesłanką zakotwiczenia w konsumentach medialnego przekazy zbitki: Tóskobus – kibole – Fundacja Republikańska – PiS. Fundacja wystąpiła do TVN o sprostowanie tej informacji.
Ciekawszy przypadek miał miejsce jednak i po wyborach. Szykujący się do Frondy Zbigniew Ziobro udzielił bowiem podówczas dwóch wywiadów: w „Naszym Dzienniku” i w „Uważam Rze”. Morozowski powołując się na źródło rozmowy w drugiej wymienionej tu gazecie rzuca (cytuję z pamięci): „wywiad z Ziobrą ukazał się w tym dodatku do Rzeczpospolitej… w «Uważam Rze«”.
Dodatku!?
Mówimy o opiniotwórczym tygodniku, a zarazem periodyku społeczno-politycznym o profilu konserwatywnym. Wydawanym nie od września, czy sierpnia, ale regularnie od lutego 2011r.! Jednocześnie mowa jest o najlepiej się sprzedającym tygodniku w Polsce (od czerwca 2011r.). „Uważam Rze” jest bowiem liderem sprzedaży w tzw. rozpowszechnianiu płatnym (zostawiając w tyle tak ugruntowane na polskim rynku tuzy, jak „trzy siostry” – „Newsweek”, „Polityka”, „Wprost”, czy inne), a swój rekordowy wynik odnotowało… w październiku 2011r. (143 tys. sprzedanych egzemplarzy). Nie jest do pomyślenia, żeby robiący co rana prasówkę dziennikarz ogólnopolskiej telewizji mógł fakt ów pominąć, albo wyprzeć ze świadomości. Prędzej jużci można podejrzewać złą wolę.
Z drugiej strony, lepiej jest mówić o niewątpliwym i przytłaczającym skalą sukcesie konkurencyjnego tygodnika per „dodatek”, skoro oglądalność stacji spada, a zaprzyjaźnione gadzinówki grają na jedną nutę, przedstawiając swym czytelnikom nudnawą już momentami narrację. Pocieszające w całej sprawie jest, że na antenę TVP (Info) wrócił Jan Pospieszalski. Rzecz jasna, w programie pod zmienioną nazwą (żeby broń Boże „nie odziedziczyć” brand’u), nie w tej samej stacji (żeby widzowie trudniej mogli ją odnaleźć) i o późnej porze (godz. 22.30). Nie wiem, co prezesa Brauna skłoniło do ustąpienia i restytucji (jakby to ujął premier Tusk) „pisowskiego dziennikarza”. Może to tylko tak na próbę. Powie się po jakimś czasie Pospieszalskiemu „no widzisz, oglądalność słaba, kaski nie zarabiasz, tematów nie umiesz dobrać… no nie znasz się na robocie”. A może jednak zdołał Pospieszalski wywalczyć sobie sporą autonomię i postanowił iść w kontrze do politycznych dysponentów mediów publicznych?
Pożyjemy, zobaczymy. W każdym bądź razie już dzisiaj o godz. 22.30 w TVP Info program „Bliżej”, w której Jan Pospieszalski i zaproszeni goście debatować będą nad proponowaną przez prezydenta Komorowskiego zmianą przepisów o zgromadzeniach publicznych. Wypada tylko zaprosić przed ekrany telewizorów.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)