Fundacja Batorego przygotowała raport, podsumowujący relacjonowanie przez media, w tym przede wszystkim przez serwisy informacyjne, ostatniej kampanii wyborczej. Wyniki nie zaskakują. Jednocześnie są przyczynkiem do debaty o jakości polskiej wolności słowa, o niezależności mediów, a także o wpływ rządzącego obozu na wartość i formę przekazu, ferowanego odbiorcom przez dziennikarzy.
Zestawienie zbiorcze wskazuje, że premier Tusk był najczęściej pokazywanym politykiem kampanii (3h 05m i 08s). Nie musi to dziwić, zwłaszcza w perspektywie sprawowanego urzędu i skali poparcia dla PO. Następny w kolejce – szef PiS, Jarosław Kaczyński – widziany był przez telewidzów w czasie o 16% mniejszym. To, co zwraca szczególną uwagę, to ocena owego przekazu. I tak – Tusk, Pawlak, Rostowski – a więc politycy rządzącej koalicji – pokazywani byli najczęściej w przekazie pozytywnym (odpowiednio: 18,7%, 14,2% i 13,5%). Kolejny w tym zestawieniu – Grzegorz Napieralski (b. szef SLD) – uzyskał ledwie 3,4% korzystnego obrazu.
Z kolei w zestawieniu negatywnym – i tutaj tylko skończony ignorant może oczekiwać niespodzianki – przodują ex aequo Jarosław Kaczyński i Grzegorz Napieralski (po 30,7% przekazu negatywnego), a następna w kolejce jest Anna Fotyga (26,6%). Zwróćmy uwagę, że są to przedstawiciele (a po prawdzie to i liderzy) partii opozycyjnych. Innymi słowy, w minionej kampanii media wspierały układ rządzący, a dyskredytowały przedstawicieli opozycji. Dodam od siebie, iż nie do końca jestem przekonany, czy takie właśnie są „standardy europejskie”.
Wykres nr 44 (str. 59 raportu) wskazuje również, że negatywny obraz liderów opozycji nasilił się zwłaszcza w ostatnim tygodniu kampanii. Czyli w czasie, w którym docierają się i hartują postawy wyborców. W tym samym okresie w stosunku do tych partii nie odnotowano przekazu pozytywnego. Ogólne zrelacjonowanie poszczególnych partii politycznych w mediach wskazuje, że SLD i PiS były najczęściej pokazywane krytycznie (16,1% i 22,7%). Negatywny odbiór rządzącej Platformy to tylko 4,7%. Dodatkowo, partia Jarosława Kaczyńskiego ma najniższy ze wszystkich badanych współczynnik przekazu neutralnego (tj, takiego, jaki powinien dominować w kampanii; 77,1%).
Na koniec oczywiście wisienka na torcie. Analiza „Faktów TVN”, czyli – teraz można to już mówić otwarcie – „rządowego głosu w Twoim domu”. W stacji komercyjnej (nazywajmy ją dla uproszczenia „stacją Waltera”), premiera Tuska w 40,5% pokazywano w świetle pozytywnym (absolutne zwycięstwo i rekord tego zestawienia). Pozostałe 52% to przekaz neutralny, a tylko 7,5% to przekaz negatywny. Natomiast Jarosław Kaczyński… no tutaj to jest dopiero ciekawie. W 50,4% prezesa PiS ujmowano w negatywnym obrazie; pozostałe 49,6% to przekaz neutralny. Fakty TVN, w ciągu łącznie ponad godziny relacji z kampanii w swoim głównym serwisie ani razu nie pokazały Kaczyńskiego w pozytywnym świetle.
Gorzej w tej statystyce ma tylko Grzegorz Napieralski (przekaz: pozytywny – brak; neutralny – 46,1%; negatywny – 53,9%). Ale to, co względem Antoniego Macierewicza wyczyniała w kampanii stacja Waltera to przechodzi ludzkie pojęcie. Względem posła PiS 81% (słownie: osiemdziesiąt jeden procent) przekazu antenowego zawarto w negatywnym świetle. Wykres czasowy pokazuje zaś, że ostatnie dwa tygodnie kampanii to nieustanne bicie w SLD i Napieralskiego (90,6% negatywnego przekazu w tygodniu 26.09 – 2.10) i w PiS oraz Kaczyńskiego (64,8% „negatywów” w ostatnim tygodniu przed wyborami). W tym samym czasie obraz Tuska w „Faktach TVN” rozdzielił się w zasadzie po równo (27,2% na plus; 20,2% na minus).
Polecam oczywiście całościowe przeanalizowanie raportu. Lektura wgniata w fotel i weryfikuje pewne obiegowe kłamstewka i przeinaczenia.
Nie ma zatem racji prof. Sadurski, ogłaszając perfidnie, że PiS znowu zacznie mówić o „zjednoczonym medialnym froncie”. Raport pokazuje, że da się coś takiego wyodrębnić z grona massmediów, i że nie jest to urojenie pisowców. A rację przyznać trzeba Krzysztofowi Kłopotowskiemu, piszącemu na salonie24: „Czy TVN, zwłaszcza TVN24 należą do gwarantów demokracji i praworządności? Tak, jeśli bezstronnie informują o faktach i opiniach różnych, kompetentnych znawców, aby widzowie mogli sami zdecydować, kto ma rację w sporze. Niestety, nie jest to przypadek Faktów TVN i TV24 (…) Wraca hasło jak za komuny »telewizja kłamie«. Tym razem kłamie TVN i TVN24 wbrew swojemu hasłu »cała prawda całą dobę« obranemu jakby na drwinę z publiczności. Nie jest to pierwszy przypadek manipulowania w wykonaniu obu stacji. TVN24 wyrobiło sobie złą markę przez lata, więc często spotyka się z wrogością przy patriotycznych okazjach” („Głos ludu, ofiara TVN”).
Kłopotowski pisał o „transmisji” Marszu Niepodległości przez stację Waltera. Myślę, że gdyby Fundacja Batorego zbadała to zjawisko, to Łukaszenko zrobiłby z tego dla rodzimych dziennikarzy lekturę obowiązkową.
Materiały dodatkowe:


Komentarze
Pokaż komentarze (7)