Newsweek Polska, czyli gazeta która kiedyś nazywała się jak porządny tygodnik, publikuje sondaż, wedle którego 47% badanych Polaków uważa wprowadzenie stanu wojennego za uzasadnione zło konieczne (tzw. lepsze zło). Przychodzi jedynie ubolewać, że ten sam tygodnik nie odnotowuje informacji ujawnionych przez archiwum NATO. Tych mianowicie, że interwencja wojsk radzieckich w 1981r. była nierealna. A sam Jaruzelski jako punkt honoru stawiał sobie i swoim trepom zdławienie narodu własnymi siłami. Szukał jedynie sowieckiej polisy ubezpieczeniowej, na wypadek gdyby strzelanie do Polaków nie szło zgodnie z planem. Tej w Moskwie – jak wiemy to dzisiaj – nie znalazł.
Komentarz do sondażu trudno jest znaleźć akuratny. Jak widać, uprawiana przez Michnika i jego zastępy korekta historii daje owoce. Co ciekawe, jego gazeta nie odnosi się do rewelacji upublicznionych w dokumentach Sojuszu. Pamiętam nie tak dawny komentarz znajomego wyrosłego z poprzedniej epoki, który twierdził, że „Jaruzelskiemu powinno dać się Nobla”. Kiedyś napisałem prześmiewczo, że ten sam Jaruzelski powinien „za Sikorskiego” zostać szefem NATO. To dla mnie nauczka. Trzeba uważać z dowcipem, bo niektórzy jawne żarty biorą na poważnie. Dzisiaj uważam – już zupełnie na serio – że Jaruzelskiemu zamiast Nobla i NATO-wskiej synekury bardziej należy się gruby sznur.
Nie oszukujmy się. Wojciech Jaruzelski chciał wprowadzić stan wojenny. I od momentu przejęcia władzy całkowitej w państwie dążył do konfrontacji i zmiażdżenia polskiego ruchu wolnościowego. Nie należy mieć do niego o to pretensji. Jako wojskowy musiał mieć opracowane plany awaryjne. Wolno nam jednak, jako Polakom, oceniać ten występek. Nam, przedstawicielom narodu, który najwartościowszą tkankę społeczną, z takim trudem odradzaną po hekatombie II Wojny Światowej, rozpłatał Jaruzelski lekką ręką. Czego skutki odczuwamy i w 30 lat po 13 grudnia 1981r.
I za to należy się Wojciechowi Jaruzelskiemu – temu targanymi chorobami starcowi, niemogącemu dokończyć żywota – osąd, wyrok i kara. A może i śmietnik historii. Bo bezkarność jawnych zbrodniarzy jest zwieńczeniem całej patologii, na jakiej wzniesiono Polskę po 1989r. Polski Bezprawnej, w której największe nawet przewinienie może zostać zrelatywizowane i rozmyte (patrz: nikt nie obrażał uczuć religijnych na Krakowskim przedmieściu; nikt nie podnosi odpowiedzialności za katastrofę smoleńską – no może poza samym Prezydentem Kaczyńskim; nikt nie ponosi odpowiedzialności za słowa, gesty i postępki; wszystko można). Ale również Polski Wyzutej Z Kontroli, gdzie władza stoi ponad prawem i nie obowiązują jej reguły ustanowione dla zwykłych obywateli. Odwrotnie niż w krajach liberalnej demokracji. Odwrotnie niż w kraju, o który walczyli Żołnierze Solidarności.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)