51 obserwujących
378 notek
640k odsłon
643 odsłony

Dzień, w którym państwo zdaje egzamin

Wykop Skomentuj5

Brzydko tak o tym pisać, ale ostatnimi czasy, czy to jak włączam telewizor (a staram się unikać jak ognia), czy gdy klikam na jakiś portal internetowy (onety, interie, wirtualne…), czuję się, jakby ktoś się na mnie wysikał, intelektualnie mnie zgwałcił, poniżył, bądź co najmniej potraktował jak kretyna. Nie ma dnia, żebym nie wyczytał nagłówka w stylu: „OFE jednak zostanie? Jest decyzja rządu”; klik, a tu guzik – „Rząd likwiduje OFE. Premier: budujemy drugą Argentynę”, czy jakoś tak.

Nie inaczej było dzisiaj. Nie wiem już sam co włączyłem; „Panoramę”, „Fakty”, „Wydarzenia”, czy „Słowo na niedzielę”. W zasadzie wszystko idzie na tę samą nutę, programy te niczym się nie różnią; ot pozmieniać buzie i powklejać loga.

Zaczyna się od ataków na Orkiestrę Owsiaka. Można powiedzieć, że i tak osiągnięcie, że po ćwierćwieczu ktoś zdecydował się w przestrzeni publicznej krytykom „kolejnego, wielkiego finału” oddać z pięć minut czasu antenowego. Jacek Żakowski komentuje, że Jurka od Skarbonki atakują Ci, którzy nic w życiu nie osiągnęli, co mogłoby sugerować, że cenzus osiągnięć jest w Polsce progiem, od którego dopuszcza się kogoś do krytyki, albo nie. Zapytany o argumenty adwersarzy Owsiak rżnie głupa; wchodzi przed kamerami na stół, przeklina, odpierdziela szopkę, zarzeka się, że mieszka w bloku i opłaca podatki, zaraz po ZUS-ie. Na końcu, zatroskana reporterka, ale już przyciszonym głosem, takim łapiącym za serce, podaje przykład jakiegoś chłopczyka, który – chociaż sam nieuleczalnie chory – zbiera razem z Fundacją WOŚP pieniądze dla innych dzieciaków.

I jak to zawsze bywa, sam gest wzruszający i godny szacunku. Szkoda, że nikt nie zapyta, bo jakoś tak nie wypada, że może gdybyśmy mieli państwo z prawdziwego zdarzenia i służbę zdrowia na poziomie ot chociażby niemieckim, młody człowiek nie musiałby cały dzień kwestować z puszką, a sam być może opiekę zdrowotną zapewnioną miałby taką, że jego choroba byłaby bardziej znośna, ludzka. Zresztą, krytycy Owsiaka – przynajmniej Ci, których krytykę czytałem – nie wytykają mu bogactwa, przepychu, czy konsolidacji dóbr. Większość z tych zarzutów dotyczy kwestii niegospodarności pieniędzy gromadzonych przez Fundację WOŚP, niejasności poszczególnych zapisów księgowych, czy też policzenia rzeczywistych kosztów przeprowadzania „kolejnych, wielkich finałów”, z uwzględnieniem sum, jakie na imprezę tą wykłada państwo w formie zaangażowania w nie swoich organów i służb. Argumenty zasadne, bądź mniej zasadne, ale jednak są i powinny otworzyć dyskusję. „Ośrodki programowania i rozrodu” baczą jednak, aby konsument medialnej papki w krytykach Owsiaka widział małych, zawistnych i podłych ludzi, zazdroszczących mu kasy, której ten przecież – jak sam przyznaje – wcale nie zarabia.

Chwilę później relacja z pierwszego w Polsce procesu klienta o unieważnienie umowy o zaciągnięcia kredytu we frankach szwajcarskich. O fajnie – pomyślałem – pewnie telewizja zdobędzie się na rzeczową, prawno – finansową analizę, w której obowiązkowo wspomni o tym, że już w dwóch krajach UE (w Portugalii i w Chorwacji), tamtejsze sądy unieważniły dwie umowy zaciągnięte w szwajcarskiej walucie przez własnych obywateli. Zaraz potem – popuszczam wodze fantazji – „reporter prowadzący” poprosi o głos jakiegoś mecenasa-specjalistę, który wskaże, że umowa wprowadzająca w błąd, w świetle przepisów kodeksu cywilnego jest nieważna, a tabelowe przeliczniki kursów franka – jako nieuczciwe i krzywdzące dla konsumenta – nieobowiązujące w samych umowach kredytowych. Ale nie, reportaż idzie w zupełnie innym kierunku. „Frankowicze” sami są sobie winni; pazerni, nienapasieni, niewykształceni, więc muszą teraz odpowiadać za swoje decyzje. Jakiś „przypadkowy przechodzień” stwierdza, że on „popytał tych, co to się znają”, no a oni mu powiedzieli, że „kredyty bierze się w walucie, w której się zarabia”. Głęboka to mądrość, nieprawdaż? Przypomina mi się wypowiedź Andrzeja Halickiego z PO, który na pomysł jednego z klubów parlamentarnych, aby wprowadzić pomoc dla 700 tys. Polaków dotkniętych plagą złych kredytów we franku, z cyniczną miną, pełną wzgardy dla plebsu i gangsterskim uśmieszkiem pod nosem plótł dwuznacznie do kamery, że radźcie sobie sami, ch… wam pomożemy. „Bliżej ludzi” – Platforma Obywatelska.

Dziwna sprawa. Jeden z przytomniejszych analityków rynku (tyle tylko, że nie „główny specjalista w…”, czy „head director economis development of…”, a zwykły Kowalski, człowiek tworzący niegdyś swoją firmę od zera) przypomniał jakiś czas temu w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że umowa kredytowa jest zobowiązaniem dwustronnym, a za jej losy odpowiedzialność ponoszą obie strony tego stosunku prawnego. Niby nie nowość, ale jednak dziwi. Polskiej elicie nawet przez myśl bowiem nie przechodzi, aby winą za wciskanie kredytów o wątpliwej rentowności obciążyć kogoś innego, niż samych dłużników. Jakiś podstawiony pod mikrofon „ekspert rynku…” stwierdza, że rekomendacja KNF-u zabroniła w końcu – po blagach jesieni 2008r. – udzielać bankom kredytów we frankach. Zapomniał wspomnieć tylko, że zrobiła to wtedy, kiedy już nikt ich nie brał.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale