Smutna droga, Jakub Schikaneder, domena publiczna
Smutna droga, Jakub Schikaneder, domena publiczna
Jan Żbik Jan Żbik
108
BLOG

Samobójcza cywilizacja śmierci

Jan Żbik Jan Żbik Społeczeństwo Obserwuj notkę 1
Wszystko na świecie sprowadza się do zabijania, unicestwiana i pogardy życia. W ten sposób osiąga się zyski, których wartość jest tylko czymś przemijającym, bo bogacze też umierają! Zanim tak się stanie, to czasami potwornie się cierpi lub kończy się żywot w hańbie, bo przecież nikt nie umiera z radości - ecce homo.

image

Smutna droga, Jakub Scikaneder, 1806, domena publiczna

Ludzka cywilizacja od samego początku nosi w sobie sprzeczność, która z biegiem dziejów przestała być jedynie paradoksem, a stała się zasadą ontologiczną porządkującą całe jej istnienie: życie utrzymuje się dzięki zabijaniu, a rozwój dokonuje się poprzez śmierć. O ile w świecie biologicznym zabijanie bywa elementem mechaniki przetrwania, o tyle w przypadku homo sapiens przekracza ono porządek natury i zostaje przekształcone w fundament sensu. Człowiek nie poprzestaje na zabijaniu jako konieczności — on czyni z niego wartość, nadaje mu rangę moralną, metafizyczną i symboliczną. W tym momencie śmierć przestaje być faktem, a staje się ideologią.

Cywilizacja nie rodzi się więc w opozycji do śmierci, lecz w całkowitym wobec niej podporządkowaniu. Jej najtrwalsze dzieła — piramidy, mauzolea, pomniki władców i „mężów stanu” — są w istocie kamiennymi formami kultu przemocy. Nie upamiętniają one troski o życie, lecz skuteczność dominacji, podboju i eksterminacji. Religie, które miały rzekomo chronić człowieka przed rozpaczą przemijania, w rzeczywistości sankcjonują ją na wyższym poziomie abstrakcji. Ich mitologie ufundowane są na ofierze, męczeństwie i sakralizacji mordu. Moralność wyrasta tu nie z afirmacji istnienia, lecz z rytualnego oswajania cierpienia i unicestwienia, które zostaje przedstawione jako źródło sensu.

Nowoczesność nie tylko nie zerwała z tym dziedzictwem, ale doprowadziła je do stadium technologicznej doskonałości. Homo sapiens stworzył przemysł śmierci — systemy masowego rażenia, obozy zagłady, fabryki broni i aparaty biurokratyczne zdolne do uśmiercania na skalę bezprecedensową. Zabijanie zostało odczłowieczone, zamienione w procedurę, algorytm i proces logistyczny. Oderwane od twarzy ofiary, przestało wywoływać jakikolwiek moralny opór. Nawet pożywienie, najbardziej elementarny warunek życia, produkowane jest w ramach zinstytucjonalizowanego masowego uśmiercania, w którym inne istoty sprowadza się do statusu biologicznego odpadu użytkowego.

Najbardziej złowieszczą cechą tej cywilizacji jest jednak jej zdolność do całkowitego odwracania znaczeń. Śmierć zostaje nazwana wolnością, eliminacja — prawem, a unicestwienie — postępem. Aborcja i eutanazja funkcjonują w tym porządku jako symbole emancypacji, choć w istocie są logiczną konsekwencją świata, w którym wartość życia mierzona jest jego użytecznością. Jednostce oferuje się iluzję wyboru, podczas gdy realnym beneficjentem pozostaje system, dla którego śmierć jest kolejną usługą, procedurą i źródłem zysku.

Również globalna ekonomia opiera się na tym samym martwym fundamencie. Kapitał finansuje wojny, nierówności generują masową śmierć głodową, a technologia — zamiast redukować cierpienie — jedynie je racjonalnie dystrybuuje. Nawet choroby i epidemie wpisują się w logikę selekcji, w której słabość staje się winą, a śmierć — neutralnym „efektem ubocznym” systemu.

Najgłębszym absurdem tej cywilizacji pozostaje jednak fakt, że w samym centrum kultu śmierci umieszcza ona obietnicę życia wiecznego. Człowiek, który niszczy planetę, inne gatunki i samego siebie, wierzy jednocześnie w nagrodę pośmiertną. Ta sprzeczność nie jest źródłem nadziei, lecz ostatecznym wyrazem nihilizmu: skoro sens istnienia zostaje całkowicie przeniesiony poza życie, to życie tu i teraz traci jakąkolwiek wartość.

Cywilizacja homo sapiens jawi się zatem jako projekt radykalnie beznadziejny — struktura, która nie tylko produkuje śmierć, ale wytwarza narracje usprawiedliwiające własne unicestwienie. Jeśli istnieje „wirus śmierci”, nie ma on charakteru biologicznego, lecz kulturowy. I to właśnie on czyni ten świat być może najbardziej jałowym, martwym duchowo i autodestrukcyjnym eksperymentem, jaki kiedykolwiek zaistniał w kosmosie.

Polecam mój kanał na YouTube (link): Jan Żbik

image

Jan Żbik
O mnie Jan Żbik

Nie mam wiele do powiedzenia. Jedynie mogę polecić mój kanał na YouTube (link): Jan Żbik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo