20 obserwujących
1195 notek
527k odsłon
  72   0

wirtualnemedia.pl / Blog / Adam Kadmon / Na przykład Dylan Thomas inni Podobni.Nie t

wirtualnemedia.pl  /  Blog  /    /  Na przykład Dylan Thomas inni Podobni.Nie tylko ogrody. Ostatnia Witryna Poetów.Cokolwiek znaczą dzisiaj POGŁOSKI.

Na przykład Dylan Thomas inni Podobni.Nie tylko ogrody. Ostatnia Witryna Poetów.Cokolwiek znaczą dzisiaj POGŁOSKI.


wtorek 06/03/2018
image0

 

Czas kończyć  niezwykłą przygodę z duchem i materią  Poezji.

Wszystko przecież ma swój początek , rozwinięcie i finał. Tak niestety trzeba.

Więc sursum corda i tak dalej… To słowa oznaczające pożegnanie.

Z Panem Bogiem, mili Czytacze.

 

 

______________________________________________________________________

 

 

 

 

 

 

Cmentarz dusz

 

 

Mieszkańcy miasteczka chowani
byli przez wiele lat w dwóch miejscach
ich martwe ciała
na komunalnym cmentarzu tam
pozwolono im rozkładać się
w biblijny proch z którego pierwej
powstali
ale ich wciąż żywe dusze
pozostawały w miejscu ukochanym
gdzie ich gospodarz spędzał
najmilsze chwile
w ogródkach działkowych
pełnych zieleni kwitnących kwiatów
dojrzałych owoców śpiewu ptaków
i subtelnego akompaniamentu pszczół
niezależnie od pory roku
to tam właśnie przeżywali w pełni
swoje życie smakowali je wszystkimi
zmysłami i umysłem podziwiali i gardzili
kochali i nienawidzili
przeżywali wszystkie wzloty i upadki
dojrzewali do mądrości
w obliczu potężnej niewiadomej
wszechświata
niektórych Bóg powołał nawet do siebie
wprost z tamtego miejsca
z ogrodów

Na tydzień przed świętem zmarłych
wielkie porządki
nie tylko na cmentarzu ciał
stary ogród działkowy w centrum miasteczka
król miejscowych sadów i ogrodów
i wielkie cmentarzysko dusz tych których
ciała rozpadły się już w proch
pośpiesznie jest karczowany a życiodajna
ziemia równana i ubijana aby nic co mogłoby
żyć nigdy już tam nie wyrosło
watahy dzieci i podrostków urządzają sobie
tam co wieczór beztroską zabawę
podpalają co się jeszcze da powalone drzewka
ścięte krzewy porąbane fragmenty altanek
wzniecają wysoko pod niebo złowrogie ogniska
tańczą przy nich i śpiewają
ponure pieśni zwycięstwa śmierci nad życiem
przepędzają spłoszone duchy w nieznane

Śpieszą się robotnicy i młodzież
przed świętem
aby zdążyć zlikwidować na zawsze
ogrodowy cmentarz dusz

 

 

Hans Magnus Elzensberger

Ogród wiśniowy w śniegu

 

I

co kiedyś było drzewem, pniem, krzakiem, płotem:
te drobne ślady tuszu nikną
w pustym śnieżnym powietrzu
jak słowo w białym bezmiarze kartki:
biało kreślą się te bagatelnie ładne gałązki
w bieli nieba, czułkopodobne,
prawie bez pamięci, prawie sam tylko szron,
już niemal poza kolebką czasu, już ani
na górze, ani na dole, niewidoczna
linia między przestworzem a przedgórzem,
bardzo niewiele bieli w bieli:
prawie nic –

II

a jednak jest,
nim strona, miejsce, minuta
całkiem zbieleje,
jeszcze ten zgiełk drobniutkich barw
z ledwie wyraźną wyrazistością:
hufiec zaciekłych kropek:
cynkowo-, ołowiano-, kredowobiałych,
gips, mleko, siwizna i pleśń:
a każda taka odrębna:
tak wielogłosowy, tak dokładny
w jasnych nakrapianych gromadach
śmiertelny spazm śladów.

III

między prawie niczym i niczym
broni się i zakwita bielą wiśnia.

z tomu „Blindenschrift”, 1964

tłum. Andrzej Kopacki

 

 

 

Blaise Cendrars*

Ogród na dachu

 

 

Całymi tygodniami windy dźwigają skrzynie i skrzynie ziemi uprawnej
Wreszcie
Dzięki pieniądzom i cierpliwości
Wyrosły tu gaje
Trawniki o delikatnej zieleni
Żywe źródło migocze wśród rododendronów i kamelii
Na szczycie budynku budynku z cegły i stali
Wieczorem
Kelnerzy poważni jak dyplomaci ubrani

na biało pochylają się nad przepaścią miasta
Zarośla rozbłyskują milionem kolorowych lampek
Myślę madame szeptał młody mężczyzna

głosem wibrującym od hamowanej namiętności
Myślę że będzie nam tu cudownie
I szerokim gestem wskazywał na pełne morze
Na przebłyski
Świateł z olbrzymich statków
Ogromna Statua Wolności
I rozległa panorama miasta poprzecinana pionowymi cieniami

i jaskrawymi światłami
Stary uczony i dwóch miliarderów są sami na tarasie
Wspaniały ogród
Gąszcz kwiatów
Rozgwieżdżone niebo
Trzech starców siedzi milcząco nasłuchując wesołych

odgłosów śmiechu docierającego
z rozległych okien
I szeptu piosenki morza której wtóruje gramofon.

tłum. Julia Hartwig

 

 

 

Craig Raine

 

Stary ogród botaniczny

 

 

dla Chrisa i Lucindy

 

To czułe, drobne drzewko
wciąż nosi protezy,
nigdy nie wyzdrowieje,
nie wyjdzie z pęcherzycy,

odeszli bowiem uzdrowiciele,
ich ręce potrafiły wyleczyć
kurek z bronchitu
i upiększyć pogodę.

Eglon, król Moabitów,
leży martwy w cieplarni,
to dziurawy wór z torfem,
którego fez spadł na podłogę:

miasto palmowe,
które zdobył, utracił,
jego letnia komnata zimna
niczym pęknięta góra lodowa…

Ogród botaniczny jest pusty,
pozbawiony wszystkiego,
prócz skarg, przypomina
niebo ateisty.

Mogiła na gołej mogile
i zastępcy tabliczek
domagają się powrotu
wypędzonych kwiatów,

obcokrajowców o łacińskich imionach,
które leżą nieśmiało na języku.
wywołują w nas jąkanie
niczym grudka w przełyku.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale