1 obserwujący
20 notek
8289 odsłon
  309   1

Rasizm i seksizm progresywnych elit na przykładzie wiceprezydent Harris

W minioną środę, 20 stycznia 2021 roku, odbyła się w Stanach Zjednoczonych 59. inauguracja prezydencka, podczas której przysięgę złożyła najpierw wiceprezydent Kamala Harris, następnie prezydent Joe Biden. Wielokrotnie podkreślano od wyborów, że Harris to pierwsza kobieta i pierwsza osoba o nieeuropejskich korzeniach zostająca numerem 2 w USA. Odnoszę silne wrażenie, że mówiono głównie o tym a nie poświęcono takiej uwagi jej wcześniejszym dokonaniom i przygotowaniu do objęcia stanowiska (lub jego braku). Oczywiście jest to pewien symbol, przebicie szklanego sufitu, pokazanie że objęcie wysokiego stanowiska federalnego w USA jest możliwe nie tylko przez białego mężczyznę, podobnie jak w 2008 roku wybór Baracka Obamy na prezydenta. Natomiast jeśli ktoś za główny argument za powierzeniem komuś stanowiska uważa płeć czy kolor skóry tej osoby, to tak naprawdę uważa, że dana płeć czy dany kolor skóry jest lepszy niż inne. W tym momencie mamy do czynienia z niczym innym jak rasizmem czy seksizmem. Osobiście nie miałbym żadnego problemu z głosowaniem na kandydata/kandydatkę o korzeniach azjatyckich, afrykańskich itd. dopóki zgadzałbym się z programem tej osoby i uważał tę osobę za przygotowaną do pełnienia danej funkcji. Chodzi po prostu o to, by przekonywać wyborców do danej kandydatury, mówiąc że jest to osoba o odpowiednich kwalifikacjach czy programie do pełnienia urzędu a nie w oparciu o jej płeć czy pochodzenie. Przypomina to punkty za pochodzenie przyznawane przy rekrutacji na uczelnie za czasów PRL.

Dodam też jeszcze jeden przykład z ostatnich lat. W 2017 roku we Francji odbyły się wybory prezydenckie. W pierwszej turze miała miejsce wyrównana walka między czterema kandydatami - byłym ministrem gospodarki za rządów Francois Hollande'a Emmanuelem Macronem, kandydatką Frontu Narodowego Marine Le Pen, kandydatem skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchonem i kandydatem centroprawicy Francois Fillonem. Do drugiej tury weszli Macron i Le Pen. Wówczas jednak nic nie mówiono o płci kandydatów. Jestem całkowicie pewien tego, że gdyby Macron był kobietą, a Le Pen mężczyzną, byłoby zupełnie inaczej...

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka