text otrzymany przez Redakcję Serwis21
Demograficzna apokalipsa zbliża sie do Polski
Demografowie biją na alarm w związku z trendami demograficznymi w Polsce (http://finanse.wp.pl/kat,102634,title,Czeka-nas-nowy-kryzys,wid,12654415,wiadomosc.html). Już w 2030r. Polska ma być domem starców, a w 2040r. ma być jeszcze gorzej. Oczywiście, prognozy demografów zawierają założenie, że kolejne pokolenia Polaków nie uciekną z kraju przed prawie głodowymi pensjami, biedą oraz brakiem perspektyw. Założenie demografów jest na wyrost. Dlaczego? Już w przyszłym roku na emerytury zacznie przechodzić pokolenie powojennego boomu demograficznego i tak będzie aż do roku ok. 2020. Po 2020r. na rynek pracy winno zacząć wchodzić pokolenie niżu demograficznego z lat 90-tych. Podkreślmy słowo „winno”, bo jeśli będzie tak, jak jest dotychczas, to te pokolenie także ucieknie nam na Zachód. Większość cen podstawowych artykułów konsumpcyjnych, a w szczególności tych podstawowych, wyrównała się z cenami zachodnimi, a w wielu przypadkach jest nawet wyższa. W Polsce są wyższe koszty utrzymania mieszkań, a same ceny mieszkań w wielu przypadkach nie mają się, co „wstydzić” cen zachodnich. Dla osób myślących logicznie nie muszę wyjaśniać, że wysokość płacy minimalnej w Polsce winna być w rozsądnej relacji do płacy minimalnej w krajach Zachodu. Nie mam tu na myśli jakiejś mitycznej średniej płacy minimalnej w UE, czy też płacy pastuchów na osiołkach. Skoro Polacy wyjeżdżają do Anglii, Irlandii, Francji, Niemiec itp. krajów, to pensja minimalna w tych krajach winna być dla Polski punktem odniesienia, a wszelkie próby szukania innego punktu odniesienia są pozbawione logicznego sensu. Dopiero w takich warunkach zachęcimy młodzież do pozostania w kraju, a nawet zachęcimy część emigrantów do powrotu do kraju. Póki co, od przyszłego roku rynki pracy dla Polaków otwierają kolejne kraje, w tym Niemcy (http://biznes.onet.pl/polacy-na-saksy,18563,3703197,1,prasa-detal). Jakby tego było mało, Niemcy oferują polskiej młodzieży naukę w szkołach zawodowych na terenie Niemiec, z zakwaterowaniem oraz z wyżywieniem, a do tego, zależnie od branży, do 700 EUR miesięcznie. Okazuje się więc, że Polska nie ma nawet kilku lat czasu na zmiany, że natychmiast należy pogonić od władzy specjalistów od nicnierobienia, sprawnych jedynie w PR. Polski nie stać, by 4 najważniejsze stanowiska w państwie piastowali historycy, polski nie stać na rządy PO. Jeśli ktoś myśli logicznie, zauważy w tym momencie politykę gospodarczą i edukacyjną Niemiec. Szkolnictwo wyższe to jedno, ale silne szkolnictwo zawodowe to dwa. W Polsce szkolnictwo zawodowe zostało prawie zmiecione w 1999r. jedną z reform Buzka, który aktualnie jest członkiem PO. Niemcy są bogatym krajem, potęgą w UE, bo tam nie rządzą persony pokroju Buzka, Tuska itp. Polska musi natychmiast naprawić szkody wyrządzone reformą edukacyjną Buzka, chociaż zaszłości naprawić już nie sposób. Jedyne, co można zrobić, to powstrzymać dalsze szkodliwe skutki reformy Buzka z 1999r.
Jak zwykło się mawiać, ludowe porzekadło, nieszczęścia chodzą parami. Duża część przemysłu jest w rękach inwestorów zagranicznych. W pewnym momencie, w związku z powyższym, drastycznie szybko zacznie przyrastać dziura w budżecie państwa, w systemie emerytalnym oraz w służbie zdrowia. To już się dzieje, a z każdym rokiem będzie coraz gorzej i gorzej …. W innych obszarach będzie nie lepiej, a jakby tego było mało, nie będzie odpowiednio wykształconych pracowników. Ci inwestorzy zaczną się obawiać, że „głodne” państwo sięgnie po „ich” pieniądze i to w skali znacząco większej, niż po pierwszym kryzysie na Węgrzech (teraz mamy tam drugi kryzys). Konsekwencją tego może być przenoszenie produkcji do innych krajów, albo, co najmniej zablokowanie wszelkich, dalszych inwestycji w Polsce, a więc powolna agonia. Polska nie ma czasu do 2020r., bo do tego czasu decyzje inwestorów zagranicznych będą podjęte i wykonane.
Radykalne podniesienie płacy minimalnej w Polsce jest w kolizji z planami rządu dotyczącymi wprowadzenia EUR w Polsce ok. 2015r. (http://waluty.onet.pl/ciche-przygotowania-do-wprowadzenia-euro,18893,3704311,1,prasa-detal). Wprowadzenie EUR już na stałe „zamroziłoby” niskie pensje Polaków. Dla niedowiarków powołam się na tzw. kurs równowagi, przy którym firma eksporter ani nie zarabia, ani nie traci. Takie badanie tego kursu zostało ostatnio przeprowadzone przez NBP (mam zastrzeżenia do metodologii). Historia krajów wchodzących do strefy EUR wskazuje, że ostateczne kursy akcesji do strefy EUR były spekulacyjnie wzmacniane do poziomów dużo poniżej tego kursu równowagi. Po akcesji do strefy EUR, lub wejściu do niej po zawyżonym kursie (poniżej kursu równowagi), radykalne podniesienie wynagrodzeń skutkuje całkowitą utratą konkurencyjności gospodarki. Grecy, dla przypomnienia, cieszyli się z zawyżonego kursy Drachmy, bo zadłużenie państwa było przy takim kursie znacząco niższe, wynagrodzenia pracowników wyższe, a emerytury Greków były wyższe nawet od emerytur bogatych Niemców. Co z tego, skoro grecka gospodarka stała się niekonkurencyjna, a zadłużenie rosło, rosło … i „bum”, „grecka tragedia”. Reasumując, po wejściu do strefy EUR radykalne podniesienie wynagrodzeń jest niewykonalne.
Sam fakt wejścia do strefy EUR niesie Polakom jeszcze jedną, przykrą niespodziankę, a więc konieczność pracy bez emerytur prawie aż do samej śmierci. Balcerowicz w dn. 26.01.2010r. stwierdził, że o dacie wstąpienia do strefy EUR można mówić po uzdrowieniu finansów publicznych: "w dłuższej perspektywie uzdrowienie finansów publicznych będzie zależało od, m.in. przesunięcia wieku emerytalnego, usuwania pozostałych przywilejów emerytalnych oraz wprowadzania systemu, zachęcającego ludzi do jak najpóźniejszego przechodzenia naemeryturę". Podaję za http://biznes.onet.pl/balcerowicz-data-przyjecia-euro-z-programem-spelni,18493,3166027,3030296,3166027,1,komentarze-detal. Balcerowicz mówi też o trwałym zejściem z deficytem finansów publicznych poniżej 3% i zmierzanie do zerowego deficytu. Co to znaczy? Wyjaśniam. Oznacza to, że winno nastąpić cięcie wszelkich świadczeń społecznych w połączeniu ze znaczącym, równoczesnym wzrostem podatków i haraczy. Taką sytuację mamy obecnie i wypada spytać, czy rząd chce na siłę, wbrew woli większości wprowadzić EUR w Polsce i uczynić Polaków biedakami na pokolenia? Dla większości z nas Polaków jest nie do pomyślenia, by pracować aż do śmierci, a równocześnie płacić gigantyczne haracze, by rządzącym żyło się lepiej. Rząd wspominał o podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn, a według statystyk GUS, pierwsza duża fala wymierania roczników ma miejsce ok. 68 roku życia.
Należy w tym miejscu zadać pytanie, dlaczego trendy demograficzne w Polsce sprowadzają na Polaków widmo apokalipsy? Pierwsze uderzenie w demografię miało miejsce jeszcze za PRL-u, gdzie na Zachód z tzw. „ziem odzyskanych” wygnano (przymuszono do wyjazdu) ponad 1 mln. obywateli. Później była emigracja polityczna, a przynajmniej z takim pretekstem, w latach 80-tych. Prawdziwy exodus Polaków wystąpił po 1989r., a szczególne jego nasilenia notowano w okresach „ścinania i schładzania” gospodarki, „lekarstw”, np. „lekarstwo” Belki, bo według autorów tegoż Polska za szybko się rozwijała. Różne źródła różnie szacują ten łączny exodus, źródła rządowe zaniżają, a źródła poza rządowe mają tendencje do zawyżania tej liczby. Można przyjąć, że w okresie ostatnich 20 lat biedą i bezrobociem „wygnano” z kraju, co najmniej 5 mln. młodych obywateli Polski. Ci emigranci pracują teraz na zachodnie systemy zabezpieczeń społecznych, a ich dzieci zrobią to samo. Licząc skromnie, że ci emigranci dochowają się tylko 5 mln. dzieci, a więc mamy łączny ubytek płacących na polski system zabezpieczeń społecznych ok. 10 mln. osób. Zrobimy teraz uproszczony rachunek, ale z uwzględnieniem, że oficjalne statystyki przemilczają część składek płaconych osobno przez pracodawcę, a które, co do istoty, są częścią wynagrodzenia pracownika. Klin podatkowy, wg oficjalnych danych wynosi ok. 19%, ale oficjalne statystyki przemilczają ok. 20% klin dopłacany przez pracodawców. Na moim osobistym odcinku wypłaty tzw. klin podatkowy przekracza 43% (przed ścięciem klina podatkowego za PiS ten wskaźnik wynosił 48,5%). Licząc tylko same składki na ZUS oraz różne tematy zdrowotne, które w pierwszej wersji ustalimy, dla uproszczenia, na 500 zł (kwota mocno zaniżona) oraz drugą wersję w kwocie 1000 zł, otrzymujemy dla 20 lat: 5 mln. osób x 500 zł x 12 m-cy x 20 lat = 600 mld. zł. W drugiej wersji mamy 1,2 bln. zł. A są jeszcze utracone PIT-y, VAT-y, akcyzy i inne haracze. To są kwoty dla samych tylko emigrantów, ale do tej liczby wkrótce należałoby doliczyć dzieci emigrantów, a więc podwoić tę liczbę. Nie muszę chyba dodawać, że gdyby nie to „ścinanie i schładzanie”, różne „lekarstwa”, gdyby miast tego prowadzono uczciwą politykę zatrudnienia i wynagradzania, to dziś Polska byłaby prawie bez „garba” długów. Już dziś na obsługę długów z każdej złotówki z PIT idzie aż 60 groszy (http://biznes.onet.pl/60-groszy-z-kazdej-zlotowki-z-podatku-pit-w-2010-m,18493,3708050,3704468,231,1,news-detal). W tym momencie warto wymienić partie, które w różnych okresach odpowiadały za tę antypolską politykę: politycy z dzisiejszego PO, a kiedyś członkowie KLD, UD, UW, AWS, ZCHN, KPN, do tego dodajmy ówczesne SLD wraz z poprzedniczką SDRP, oraz dzisiejsze i ówczesne PSL. Można też powiedzieć, że obecna koalicja z samym Premierem włącznie jest współwinna obłąkańczej polityki „ścinania i schładzania.
W demografię uderzono w Polsce w inny sposób i tak się dzieje do dziś dnia przez ostatnie 20 lat. Polacy mają relatywnie niskie wynagrodzenia, ledwo ich stać na utrzymanie samych siebie, a cóż dopiero dzieci. Nie ma wystarczającej liczby żłobków i przedszkoli, a kobieta w ciąży musi liczyć się z utratą pracy. Nie zmieniła tego nawet ustawa, która miała chronić matki przed zwalnianiem, ponieważ ta ustawa zawiera lukę. Skutkiem tego polska rodzina ma statystycznie 1,2 dziecka, co nie wystarcza nawet na odtworzenie populacji. Mało tego, duża część z tych nielicznych dzieci i tak wyjedzie na Zachód, bo w Polsce nie ma warunków do godziwego życia.
Obecna koalicja, miast usuwać przyczyny problemu, „gasi pożary” w postaci skutków. W dn.21.11.208r. PO-PSL przegłosowała ustawę (Dz.U. 228 poz. 1507), która Polaków pozbawiła dziedziczenia OFE po osiągnięciu przez któregokolwiek ze współmałżonków wieku 65 lat. Miast dziedziczenia, dano tzw. wypłaty gwarantowane do 37 emerytur minus już wypłacone emerytury, co nie wynika z dobroci rządzących, lecz ze statystyk GUS, wg których pierwsza, duża fala wymierania roczników ma miejsce ok. 68 roku życia. Jest to więc darowanie przysłowiowych Inflant, darowanie pieniędzy, które rząd i tak musi wypłacić. Ustawa została zaskarżona do RPO przez Stronnictwo Piast – nr sprawy: RPO-634469-III/2009/DS. Sprawa w toku, a aktualny stan zaawansowania wniosku można przeczytać nawww.piastolsztyn.webpark.pl. Ustawa szczególnie skrzywdziła kobiety, które statystycznie zarabiają mniej od mężów, wychowują dzieci i w związku z tym są na urlopach wychowawczych etc. Kapitał w OFE wchodzi w skład małżeńskiej wspólnoty majątkowej na podstawie Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego (Art.31,p.3) "Do majątku wspólnego należą w szczególności: p.3) środki zgromadzone na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu emerytalnego każdego z małżonków". Do wieku 65 lat środki te podlegają dziedziczeniu, a w przypadku rozwodu są równo dzielone pomiędzy współmałżonków. Ustawodawca, obecna koalicja PO-PSL zadecydowała, że wspólnota małżeńska w OFE ustaje w momencie, gdy którykolwiek ze współmałżonków osiągnie wiek 65 lat. Można się z takim uregulowaniem nie zgadzać, ale ustawa mogłaby być zgodna z obowiązującym w Polsce prawem, gdyby ten kapitał z OFE w tym momencie podzielono równo, pomiędzy współmałżonków. Ta oczywista sprzeczność z obowiązującym w Polsce prawem stała się przyczyną zaskarżenia ustawy do RPO. W obecnym stanie prawnym, ubocznym skutkiem tej ustawy, jest zmuszanie Polaków do rozwodów na starość, przed osiągnięciem wieku 65 lat, jeśli chcą zachować prawo do swej części kapitału z OFE gwarantowanej w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Ta ustawa skrzywdziła także dzieci i młodzież, bo nie dziedziczą one po rodzicach pozostałych kapitałów z OFE. Ta ustawa wyczerpuje także zapisany w Konstytucji RP zakaz dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu, w tym ze względu na wiek.
Kolejne, nieodpowiedzialne zachowanie PO-PSL, to zabranie Funduszu Rezerwy Demograficznej tworzonego po to, by uzupełnić niedobory w okresie niżu demograficznego. FRD zabrano na łatanie bieżącej dziury w budżecie (http://emerytury.wp.pl/kat,2752,title,Pracodawcy-przeciwko-zabieraniu-pieniedzy-z-FRD,wid,12472229,wiadomosc.html) spowodowanej przez nieudolny rząd, a także przez polityków z obecnej koalicji, którzy rządzili w poprzednich kadencjach z ramienia innych partii, poprzedniczek dzisiejszej PO. Rząd doskonale wie, że emerytury dzisiejszych 50-ciolatków będą biedne, a emerytury dzisiejszych 30-40-ciolatków będą wręcz głodowe, więc Min. Finansów przedstawił projekt ustawy o tzw. „odwróconej hipotece”. Odwrócona hipoteka polega na tym, że bank lub inna instytucja finansowa, najczęściej zachodnia, wypłaci emerytowi emeryturę, a po jego śmierci przejmie jego mieszkanie na własność (http://emerytury.wp.pl/kat,7531,title,Emeryt-dostanie-rente-a-bank-przejmie-lokal,wid,12210646,wiadomosc.html). Dodajmy jeszcze, że rządowe plany przedłużenia aktywności zawodowej dla obu płci do 67 roku życia oznaczają złoty interes dla tych instytucji, bo „kilka – kilkanaście emerytur i do piachu” (http://biznes.onet.pl/polakow-niedlugo-czeka-praca-az-do-smierci,18563,3029165,1,news-detal). Dzieci, miast odziedziczyć mieszkanie po rodzicach i dziadkach, wezmą kredyty hipoteczne i zadłużą się na całe życie. Popularność odwróconej hipoteki na Zachodzie wynika z faktu, że płaci się tam drakońskie podatki od spadków, a więc taniej wychodzi sprzedaż tego mieszkania, np. dziecku, a łączne odsetki są niższe od żądanego podatku spadkowego, a ponadto pieniądze ze sprzedaży mieszkania zostają w rodzinie. Dla przykładu, podatek od spadków w Anglii wynosi 40%.
Skutkiem polityki tzw. liberałów staje się powoli fakt, że Polacy są nie tylko wyzbyci własności znaczącej części dużego przemysłu, ale młodsze pokolenia także nie mają co liczyć na przyszłą emeryturę. Jakby tego było mało, młodzież nie odziedziczy nawet mieszkań po swych rodzicach, jeśli ci nie zgodzą się na śmierć głodową, lub wcześniejszą eutanazję. Wraca więc stare hasło z PRL-u: „Emerycie PO-przyj partię czynem, umrzyj przed terminem”. W Holandii już trwa akcja, by legalnej eutanazji mogły być poddawane zdrowe osoby po 70r. życia, a więc z tą eutanazją, to nie do końca żart (http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,12063342,wiadomosc.html). Przeciw takiej diabelskiej perspektywie młodzież może się zbuntować i się buntuje, czego dowód mamy w postaci jej licznego exodusu na Zachód, aby tam normalnie żyć. Popsuję trochę humor osobom sytuowanym, które stać, aby indywidualnie gromadzić fundusze na starość. „Głodne” państwo nic nie zabierze biedakowi, ale fundusze osób sytuowanych mogą być użyte, wbrew protestom ich właścicieli, na nakarmienie „głodnych”.
W 1999r. wprowadzano reformę emerytalną i zdrowotną, cały czas przebąkiwano, że Polacy winni oszczędzać w ramach III filara. Trzeba być psychicznie chorym, by zakładać, że rodzic nie da jeść dzieciom, lecz będzie odkładał na emeryturę! Ktoś, kto zarabia przeciętne wynagrodzenie i mniej, gdy nakarmi i ubierze dzieci, to musi się martwić, jak przeżyć do następnej wypłaty! Nie przypominam sobie także, by państwo w sferze budżetowej utworzyło chociaż jeden PPP.
Tzw. liberałowie w ciągu ostatnich 20 lat zamienili Marksizm-Leninizm na Marksizm Trockizm. Marksizm-Trockizm, to gospodarka niby rynkowa, władza nie ma obowiązku, jak w Marksizmie-Leninizmie, troszczyć się o pracę i mieszkania obywateli, etc. W Marksizmie-Trockizmie ok. 1% obywateli jest bardzo bogatych, ok. 10% jest po środku, a cała reszta mniej lub bardziej biedna wraz z tymi, którym nawet nie starcza na elementarne potrzeby – piszę tu o osobach ze stałą pracą, bo osoby bez pracy są jeszcze w gorszej sytuacji, ale to osobny temat. Taki system do niedawna obowiązywał w Meksyku, a teraz rozszerzył się na inne kraje, w tym na Polskę.
Demograficzną i emerytalną apokalipsę wiszącą nad Polakami pogłębia swoisty „grzech pierworodny” reformy emerytalnej z 1999r. W II filarze wszystko jest w formalnym porządku i ile, kto uzbiera składek, taką otrzyma emeryturę z OFE. Inna sprawa, że emerytury z II filara będą śmiesznie małe, ale to temat na osobną dyskusję. W I filarze ta zasada działa do pewnego stopnia, bo obowiązuje tam emerytura minimalna. W reformie z 1999r. „zapomniano” zmienić ustawę o płacy minimalnej, by zawarta w tej płacy składka na I filar wystarczyła na tę minimalną emeryturę. W rezultacie, jedni ubezpieczeni w ZUS finansują emerytury innych ubezpieczonych w ZUS, a w ostatecznym rachunku jeden pracodawca finansuje drugiego pracodawcę (to samo zaniechanie dotyczy także składek zdrowotnych). Pracodawca uczciwie wynagradzający swych pracowników ostatecznie finansuje, np. właściciela hipermarketu, który zaniża wynagrodzenia swym pracownikom. Ten sposób finansowania w ekonomii jest nazywany „finansowaniem skrośnym”, które jest zakazane prawem polskim, jak i prawem UE.
Autor powyższego opracowania zna sposób, jak w bezpieczny i w miarę neutralny dla gospodarki sposób dokonać radykalnego podwyższenia płacy minimalnej. Kluczem jest tu opisany wyżej tzw. „kurs równowagi”, ale to nie wszystko. W obecnej koalicji nie ma z kim rozmawiać, ponieważ Prezydent i Premier są historykami, to samo marszałkowie Sejmu i Senatu, a trudno zakładać, by byli to eksperci od gospodarki. Czas szybko upływa, zostało go niewiele, a za kilka lat na interwencję i zmianę kierunku oraz odwrócenie samobójczego pędu Polaków będzie najzwyczajniej za późno. Zagraniczni właściciele przemysłu w Polsce nie będą czekać w nieskończoność, a młodzież po zakończeniu edukacji nie będzie żyć na „garnuszku” rodziców. W biznesie i gospodarce z dnia na dzień mogą rozwijać się jedynie kryzysy, a dobrobyt jest procesem rozciągniętym w czasie. Dlatego należy zacząć już teraz, bo później … - nie będzie później.
Na koniec postawię złośliwe pytanie, czy liberałowie z PO wiedzą co to przyczyna i czym się ona różni od skutku? Mam wrażenie, że rządzący Polską liberałowie, gdzie 4 najważniejsze stanowiska w państwie należą do historyków, nie odróżniają tych pojęć. Jako dowód przedstawię reformę służby zdrowia z 1999r., jak i obecne propozycje PO-PSL, gdzie dla liberałów przyczyną wprowadzanych zmian był przyrost zadłużenia. W osobnej analizie wykazałem, że to był skutek, a nie przyczyna. W rezultacie reformy Buzka z 1999r., zadłużenie służby zdrowia, jak rosło, tak rośnie nadal, bo dalej działa ta sama przyczyna powodująca ten sam skutek w postaci przyrostu zadłużenia. Powtórzę jeszcze raz: Polski nie stać na niekompetentne rządy, które nie mają nawet bladego pojęcia, co oznacza słowo „przyczyna”, a co „skutek”. Gdyby było inaczej, to nie byłoby szkodliwych reform i nicnierobienia. Czas, by niekompetentni politycy raz na zawsze odeszli na śmietnik historii. Na koniec zapytam wszystkich Polaków, czy zgadzamy się, aby statystyczny Polak i jego wnuki już na zawsze otrzymywali urągające ludzkiej godności niskie wynagrodzenia i wynikające stąd niskie emerytury – taki będzie skutek wprowadzenia EUR w Polsce przed uregulowaniem wysokości wynagrodzenia za pracę.
Piotr Solis
Stronnictwo Piast


Komentarze
Pokaż komentarze (1)