W Polsce mamy do czynienia z fasadą demokracji, powiedział największy wróg , by żyło się lepiej Jarosław Kaczyński. O co mu biega, temu wichrzycielowi i warchołowi, który odrzuca miłosne zaloty pana Donalda i nie chce być przez niego kochany?
Wszystko mamy, tak jak się patrzy w demokracji niezależne. Mało tego, wszystko jest podwójnie niezależne. Sądy, media, partie polityczne, wolność słowa i zgromadzeń, paszporty w szufladach i cała reszta atrybutów świadczących o tym, że żyjemy w demokratycznym państwie. Dlaczego więc ten człek wciąż odstaje od przyjętego porządku i ciągle fermenci?
Trzeba powiedzieć, że z tego złodzieja księżyców, to szczwany lis, bo doskonale wie, że demokracji nie można zważyć, zmierzyć, nie można policzyć i na tym właśnie żeruje najbardziej opluty człowiek w Polsce od czasów II WŚ.
Jednak z tym pomiarem demokracji nie jest wcale tak źle, jak się oplutemu zdaje i są instrumenty pozwalające wykazać, czy demokracja kwitnie, jak lico zakochanej Beaty S. podczas randki w ciemno z agentem w parku, czy też demokracja więdnie, jak głos pani Senyszyn podczas ekstazy występów na platformie w trakcie parady?
Używając najprostszych instrumentów wykażę, że demokracja w Polsce kwitnie a Kaczyński w pełni zasługuje na los człowieka oplutego. W tym celu posłużę się atrybutem występującym tylko w pełni rozwiniętych demokracjach, czyli niezależnymi mediami. Ich rolą i działaniem na niwie państwa demokratycznego.
Jest godzina 2 w nocy, Ziobro i biznesmen Spaghetti spotykają się na cmentarzu, coś tam szeptają sobie do ucha. Ziobro jest wyraźnie przestraszony, jego pot spływa na koszulę biznesmena z napisem "Miro, Rychu i Zbych to jedna rodzina". Zdają już sobie sprawę, że są obserwowani przez wydział. Następnie Kurski dzwoni do pędzącego królika, zamawia rosół i stolik na dwie osoby. Wydział jest już na miejscu, po godzinie pojawia się bulterier Kurski i po chwili Brudziński. Piszą coś na serwetce i szybko się ulatniają nie dopiwszy mineralki. Dwa dni później wydział, który za zgodą sądu ma dostęp do podsłuchu nagrywa rozmowę Kuchcińskiego z premierem. Z bilingów wynika, że mówią o kwiatkach i nowych firankach do kuchni. Trzy dni później rozgrywają mecz w klasy przy zamkniętych trybunach. Występuja cały skład cmentarny i pędzący z królika. Postanawiają nikomu nie mówić o meczu i kto wygrał w klasy. Pętla coraz bardziej się zacieśnia, wydział ma już taką ilość informacji, że tylko cud może ochronić pisiorów przed ślepą Temidą. Zostaje powołana komisja śledcza.
I tutaj, jak przystało na kraj pełnej demokracji w całą sprawę włączają się media. Drążą temat do upadłego, przecież mamy do czynienia z podejrzeniem przestępstwa na najwyższych szczytach władzy. To jest bezpośrednie zagrożenie demokracji i porządku prawnego.
Adam Michnik i gazeta biją na alarm i ślą listy do zaprzyjażnionych zagranicznych redakcji z apelem o potępienie pisiorów. Jacek Żakowski I redaktor Wołek przykuwają się łańcuchami do bramki "orlika" i nie dopuszczą do żadnego meczu Euro 2012, dopóki pisiowaci nie staną przed Trybunałem Stanu. Monika Olejnik goli się na łyso i zamyka w klatce z Lwem Rywinem. Tomasz Lis zapuszcza brodę i z Miecugowem prowadzą 25 godzin na dobę "szkło kontaktowe" w technice czarno-białej. Profesor raper Bartoszewski odwołuje wszystkie swoje występy w klubach do czasu upadku aferalnej ekipy. Nakręcacz ludzi z czegoś, wyciąga z piwnicy kamerę i robi pierwszy klaps do " Człowieka z cmentarza". Niech wolny świat się dowie, co u nas się wyprawia.
Młody wykształcony Kutz mówi; a nie mówiłem, PiS to zło. Niesiołowski sprzedaje na Allegro cała swoją kolekcję "muchów plujek", by wesprzeć działania mediów. Palikot rozdaje ulotki w formie penisów nawołujące do przyspieszonych wyborów. W całym kraju totalna kipiel. Odwołane są prognozy pogody i losowania multi-lotka. Ochrypnięty Owsiak zbiera do puszek na solidne kraty i najlepsze dyby dla pisowatych. Artystka Doda spiewa za gratisa dla wielbicieli kiepskich. Wojewódzki zaczyna pakować na siłowni, chce pisowatym dopierdzielić. Majewski kładzie się na torach metra pod mostem wzdłuż Wisły. Pani Waltz uruchamia wszystkie piaskarki i spychy, czas zasypać gnój po pisowatych. Sfrustrowani kabareciarze do wynajęcia wyrywają sobie w telewizorniach trzonowce na znak protestu przeciwko upadkowi obyczajów w IV RP. Masowo wystepują powodzie i wszelkie tego typu zjawiska natury, to znak, że matka ziemia ma już dość tych wszystkich pisowatych afer.
Mija tydzień, jeszcze przed końcem śledztwa upada rząd. Wyroki zapadają w trybie przyspieszonym, państwo uratowane, demokracja obroniona. Media mogą odpocząć, skończona robota. Uf!
I co panie Kaczyński, gdzie ty masz fasadę demokracji? Media są od patrzenia na łapy wadzy a nie opozycji. Ale po co ja to mówię i tak tego nie zrozumiesz, ty staroświecki, anachroniczny polityku, bez prawo jazdy.
Inne tematy w dziale Polityka