Nie ulega żadnej wątpliwości, że pan hrabia będzie kończył swoje zasiadanie na stolcu osamotniony i zapomniany. W ciągu nadchodzących pięciu lat w Polsce zajdą ogromne, ale bardzo dobre zmiany, które przywrócą optymizm i wiarę Polaków w swój kraj.
Zacznijmy od początku. W ciągu kilkunastu miesięcy rozpadnie się na drobne kawałeczki ostatnia zmiana okrągłostołowców, czyli PO. Nie będę powtarzał oczywistości, że tą ekipę leni i nieudaczników wykończy ekonomia, ponieważ już milion klawiatur to opisało i nic nowego to nie wnosi. Fakt, faktem, parówka przesądzi o losie postbolszewików upindrzonych na liberałów.
Czy ja się z tego cieszę, że Kowalski dostanie tak po odwłoku, że przypomną mu się czasy szczawiu i octu na półkach sklepowych? Nie. Nie cieszę się, ale uważam, że nigdy nie przyłożyłem ręki do tej debilowatej maskarady pt. II Irlandia- japońska i w związku z tym czuję się w jakiś sposób usprawiedliwiony. Reasumując, czeka nas garbowanie skóry, zapinanie paska na ostatnią dziurkę i piszczenie cieniutkim falsetem. Oczywiście "Władca Kominów " za to przeprosi, a jakże, to przychodzi mu bardzo łatwo przez zwiotczałe od blagierstw gardło.
Głodny Polak to naburmuszony Polak. Naburmuszony Polak to nerwowy Polak. Nerwowy Polak to ....i tutaj niech sobie resztę dopiszą, ci co mają się czego obawiać.
PO kończy swoje istnienie na politycznej scenie, podobnie , jak to było udziałem AWS z tą jednak różnicą, że skala kompromitacji i sromoty nie pozwoli już czwartym, ukrytym za kotarą muszkieterom zbudować nową hydrę, do zagryzania kraju. To koniec. Brakujące ogniwo układu stojące na drodze do normalnej Polski, dostało zwarcia, spaliło styki, zatarło tryby, hasło "ratuj się kto może" słychać wszędy z uwalonych walonkami błockiem różowego salonu.
Wybory parlamentarne w atmosferze totalnej klapy i zapaści finansów, PiS zdobywa większość konstytucyjną, pan Donald wyjeżdża kolejką w kolejną podróż swojego życia do Sopotu. Minister Wzrostowski odkurza swój paszport. Niesiołowski Stefan ceruje siatkę na motyle a jego koleś filozof od buraków siedzi tam, gdzie w normalnym kraju dawno by już siedział.
Kraj zniszczony, pobojowisko, ruiny, trzeba wszystko zaczynać od nowa, tyle kosztuje p....na ( piiii) wiara w cuda.
Następuje powojenna odbudowa Polski, na czele rządu Jarosław Kaczyński, to drugi Kazimierz Wielki, który zastał Polskę rozdartą jak szmatę a zostawi ją w czołówce Europy.
A co w tym czasie pan hrabia? Pan hrabia poluje po pokojach i strzela z kapiszonów do swoich portretów, które mu w dowód uznania i podzięki odesłali masowo wdzięczni rodacy.
Mijają 2 lata, o panu Donaldzie mało kto już pamięta, podobno zatrudnił się w spółdzielni " Świetlik" jako szatniarz, na kominy już nie wyjdzie doznał kontuzji podczas meczu z rosołem, albo jak zwykle coś symuluje, leniuszek.
Polska gospodarka wraca do życia, bez podszeptów guru dr Balcerowicza okazuje się całkiem piękną panią, o której względy zaczynają zabiegać zazdrośni sąsiedzi z nad Odry i Oki. Wszystko staje się proste i czytelne. Prawo znaczy prawo, a sprawiedliwość sprawiedliwość. Normalny kraj.
Mijają kolejne dwa lata Polska naprawiona, ludzie zadowoleni, zbliżają się wybory prezydenckie, pan hrabia już nawet na miasto nie wychodzi. Faworyt jest jeden, ten co po Ignacym Mościckim i swoim bracie bliźniaku będzie kolejnym prezydentem Polski. Welcome Mr President Jarosław Kaczyński, Polska na Ciebie czekała.
A morał z tego taki, że nie tam zgoda, gdzie stało ZOMO a tam gdzie stali normalni Polacy.
Wszystkiego Dobrego Nam.
Inne tematy w dziale Polityka