Żadna wspólnota nie może obejść się bez mitów. U podstaw każdej z niej musi leżeć jakaś opowieść z dawnymi herosami, początkami świata i tajemniczymi przepowiedniami. Im więcej czasu mija od opisywanych wydarzeń, w tym większym stopniu mity stają się trwałe i uświęcone. Prawda, gdy do niej w końcu dokopią się archeolodzy i historycy, okazuje się znacznie skromniejsza i ma tendencje do pokazywania wspólnoty w nie tak korzystnym świetle, jakby sobie tego życzyła. Przykłady tego widać także dzisiaj, w czym pomogła nam zadziwiająca złośliwość historii.
Zatem więc Obwoźny Cyrk Horroru i Groteski SZEŚCIOPAK przedstawia:
LEGENDĘ NARODU POLSKIEGO. WYDANIE NOWE I POPRAWIONE
Osiemnaście lat temu, w czasach, gdy mistrzem świata w piłce nożnej była Argentyna, Madonna wydała "Like a Prayer", a pewien Szwed kombinował, jak by tu skakać z rozczapierzonymi nartami, na ziemiach polskich zdarzył się cud. Źli komuniści, nie mogąc pokonać małej, ale nieustępliwej opozycji, w perfidii swoich umysłów zgodzili się na dopuszczenie jej do wyborów. Rozumowali, że ogłupione społeczeństwo w swojej konfuzji zagłosuje znowu na nich, tak jak to czyniło przez ostatnie lata. Ale stało się inaczej. Tak, triumf demokracji i pokojowo nastawionej opozycji był wtedy iście niesamowity. Mimo, że władza była w stałym kontakcie z towarzyszami chińskimi, chcąc symultanicznie pojeździć czołgami po Placu Niebiańskiego Spokoju i Placu Defilad, została wstrząśnięta i rozbita siłą i determinacją narodu, wybierającego w ciele opozycji pokojowe rozwiązanie i porozumienie ponad podziałami. Obok 35% mandatów zdobytych przez opozycję resztę miejsc zdobyli jeszcze więksi antykomuniści z PZPR, od dawna już rozwalający kompartię od środka. Na odtworzony urząd prezydenta została wybrana jedyna osoba godna tego zaszczytu - wybitny bojownik o demokrację i swobody obywatelskie, laureat literackiej i pokojowej Nagrody Nobla, poeta i eseista Wojciech Jaruzelski, ktory za swoje poglądy spędził dziesięciolecia w kazamatach Hitlera, Stalina, Bieruta, Ochaba, Gomułki, Spychalskiego i Ho Chi Minha. Wyboru oczywiście dokonano jednogłośnie.
Determinacja nowej władzy w oczyszczaniu Polski z czerwonego osadu uwidoczniła się przy formowaniu pierwszego niekomunistycznego rządu. Jego szef, którego gromowe spojrzenie i bezkompromisowość w rozliczaniu przeszłości owiane były legendą, szczycił się tym, że komunistom pluł nawet do zupy. Wicepremier i minister spraw wewnętrznych zyskał od narodu wiekuistą wdzięczność za szybkie i kompletne ujawnienie wszystkich teczek, od swojej zaczynając. Wreszcie minister finansów, który w prostych słowach tłumaczył każdemu człowiekowi zawiłości neoliberalnej ekonomii, był tak kochany, że nie mógł się opędzić z trzymaniem dziatek do chrztu. W Senacie nieustraszenie walczył z korupcją i zatruwaniem środowiska Henryk Stokłosa, przy którym żona Cezara była kurwiszonem. Zaś komuniści pojęli rozmiar swoich błędów i zniknęli. Jak krasnoludki jakoweś.
Od tej pory naród polski zaczął triumfalny marsz ku szczęściu, dobrobytowi i Europie. Zdarzyło się co prawda raz, że w swej dobroduszności dopuścił do władzy ponurych faszystów, którzy przy pomocy swoich czarnych sotni chcieli ściągnąć Polskę z powrotem do średniowiecznych mroków, gdzie tylko stosy rozświetlałyby cierpienia gnębionych kobiet i mniejszości, jednak siły postępu i demokracji zadziałały w porę, utrzymując nas na jedynie słusznej ścieżce, którą w 1989 roku w pełni świadomie wybraliśmy. Ale o tym w następnej bajeczce.
Śpijcie dobrze, dziatki.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)