Przykład rzucony przez zasłużonego dla polskiej kultury Michała W. znalazł jeszcze szlachetniejszych naśladowców. Jeden z ostatnich żyjących Autorytetów Moralnych, Władysław Bartoszewski, któremu stóp itepe, zapowiedział w razie niewygrania wyborów przez PO emigrację, by, jak się wyraził "umrzeć w demokracji". Rozumiem, że wezwanie tego niezłomnego bojownika o wolność i demokrację zostanie podtrzymane (bo jakżeby inaczej?) i w razie zwycięstwa Kaczorów na następny dzień lotniska i porty zaroją się od tułaczy, szukających ucieczki z nieludzkiej ziemi. Chęć do zamknięcia powiek w kraju miłującym tolerancję, postęp i prawa człowieka, będzie tak wielka, że cały Hyde Park, cały Central Park, ba - znaczna część dżungli amazońskiej zmieni się w polską nekropolię, z Kwaśniewskim leżącym obok Tuska, Bartoszewskim obok Kiszczaka i Życińskim obok Grzegorza Piotrowskiego. W kraju zostaną tylko janczarzy IPN i CBA, dla uzupełnienia populacji klonowani w tajnych laboratoriach w Starych Kiejkutach (i właśnie dlatego PiS chciał wyłączyć się z Karty Praw Podstawowych). Dlatego każdy świadomy Polak powinien głosować na partię, którą wskazał Autorytet.
A na poważnie: moim zdaniem ludzie, a zwłaszcza Autorytety, po przekroczeniu pewnego wieku powinni siedzieć cicho, inaczej mają całkiem poważne szanse zrobienia z siebie pośmiewiska i zniszczenia własnej legendy. Osiągnięcia Bartoszewskiego za okupacji czy PRLu to jedna sprawa, i tych mu nie umniejszam, ale inną sprawą jest to, że zachowuje się jak stary, zramolały dziad, dyszący nienawiścią do wszystkiego, co nie jego. Porównując wyczyny "profesora bawarskiego" z najbardziej stereotypowym i fanatycznym moherowym beretem, mamy poziom zaślepienia i odporności na dyskusję mniej więcej zbliżony, choć oczywiście z inną retoryką. Podobnie stało się z Wałęsą, z tym, że Wałęsa robi z siebie błazna od długiego czasu i wszyscy już chyba zdążyli się przyzwyczaić, co nie zmienia faktu, że wciąż dla niektórych jest Autorytetem. Byli nasi prezydenci to w ogóle temat na odmienne załamanie rąk - nieustanne kompromitowanie się większości z nich weszło w takie stadium, że najkorzystniej, o ironio, prezentuje się Jaruzelski - dlatego, że siedzi cicho. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, jak śpiewał inny znany zespół i wypada tylko żałować, że nie wszyscy biorą przykład z Ronalda Reagana, który wycofał się odpowiednio wcześnie. I w pamięci jest wielkim prezydentem.
Mam nadzieję, że zdążyłem przed ciszą wyborczą i mi Janke tego nie zasuspenduje :)


Komentarze
Pokaż komentarze