więc nie było zbytnio o czym pisać. Swoje też zrobił nawał zajęć i rzeczy, które trzeba było napisać z obowiązku, nie z przyjemności. Teraz jednak mogę wychylić na chwilę głowę spod sterty rzeczy zrobionych, napisać kilka słów od siebie, a wszystkim zawiedzionym czytelnikom obiecać poprawę. Z tym, czy ona naprawdę nastąpi, nie wiem.
W każdym razie kończy się rok, który może być oceniany różnie, ale jedno nie ulega wątpliwości: był to rok ciekawy. Nieważne, czy działania poprzedniej władzy można było określić jako próbę wciągnięcia Polski w przepaść faszyzmu, czy jako zerwanie z okrągłostołowym kapitulanctwem i przywrócenie krajowi należnego miejsca w rodzinie narodów, powodowały one, że serwisy informacyjne oglądało się jak najlepsze filmy sensacyjne, z piwem i chipsami pod ręką. Opozycja również zasługiwała na uwagę, co prawda głównie słowami niż czynami, ale popisy elokwencji co bardziej wygadanych polityków również oglądało się z przyjemnością. I wreszcie wybory - ważny fakt społeczny, symbolizujący dojście do głosu pierwszego po '89 w pełni wolnego pokolenia, które miało w nosie zaszłości historyczne, co jedna partia była w stanie wykorzystać, a druga nie. Drugiego takiego roku długo nie będzie.
A jak będzie wyglądał rok nadchodzący? Jeśli chodzi o spektakl polityczny - szaro i nieciekawie. Rząd Tuska wybrał sobie strategię niepodpadania nikomu i w związku z tym nie przewiduję z jego strony jakichś barwnych posunięć. Oczywiście, mogą się trafić w przyszłym roku wydarzenia ciekawe, ale głównie za sprawą opozycji i grup protestu w rodzaju pielęgniarek czy górników, ale bez katalizatora rządowego, jak to było w roku mijającym, aż takich emocji nie powinno być.
Jeśli chodzi o jakąś znaczącą poprawę Rzeczypospolitej, też niestety nie przewiduję większych osiągnięć. Obawiam się, że Tusk steruje już w stronę prezydentury w 2010 i w związku z tym nie zrobi niczego, co mogłoby mu utrącić poparcie. Czyli nie zrobi nic. Pewnie, że też niczego nie popsuje, ani nie zacznie używać państwa do załatwiania własnych, bądź partyjnych korzyści, ale samymi uśmiechami i przymierzem z większością mediów drugiej Irlandii się nie zbuduje.
No i oczywiście będzie Euro, Metallica na Śląskim i Iron Maiden na Gwardii. I żeby te wydarzenia przyniosły więcej radości niż wszystkie zawirowania polityczne. Tego życzę czytelnikom (jeśli jeszcze jacyś się ostali) na Nowy Rok.


Komentarze
Pokaż komentarze