Nie byłam dzisiaj na pl. Piłsudskiego, bo te nadęte kotyliony, które zastąpiły skromne wstążeczki z zeszłego roku to nie moja bajka.
Nie byłam też na Marszu Wolności, bo długie chodzenie to nie moja bajka.
Byłam w swojej parafii, wieczorem na Mszy św. za Ojczyznę. Po niej odbył się uroczysty koncert pieśni patriotycznych.

Na stronie czeniakowskich bernardynów można przeczytać, że "Organizatorem koncertu był Ośrodek Edukacji Kulturalnej SADYBA przy ul. Korczyńskiej 6. Występ zgromadził nie tylko naszych parafian, ale także sympatyków pieśni patriotycznej i religijnej spoza parafii. Stanowił on wspaniałe dopełnienie modlitwy dziękczynnej za dar niepodległości naszej ojczyzny."
W czerniakowskiej świątyni było sporo ludzi. Koncert zaczął się "Marszem Polonii", a skończył pieśnią Pietrzaka "Żeby Polska była Polską". M.in. odśpiewano pieśni z czasów powstań, "Marsz I Brygady", "Czerwone Maki..." i "Warszawiankę".Zebrani śpiewali razem z artystami z Wołomina (Marią Romejko - sopran, Feliksem Gałeckim - baryton, którym akompaniował kwartet muzyczny). Wiele pieśni powodowało, że zebrani podnosili się z miejsc. Wśród widzów byli przedstawiciele czterech pokoleń. W sercach rosła polska duma i wiele osób miało łzy w oczach.
Niech mi nikt nie mówi, że duchowni powinni zajmować się tylko religią, bo przez wieki to właśnie oni mieli na sercu sprawy Ojczyzny. Niech mi nikt nie mówi, że ten kto kocha swój kraj i jest z niego dumny to faszysta. Niech mi nikt nie mówi, że katolicy nie maja prawa do patriotycznych demonstracji i uroczystości.
TO WSZYSTKO BZDURY.
Wszyscy mamy prawo kochać Ojczyznę i czuć dumę z tego, że jesteśmy Polakami, a z faszyzmem nie ma to nic wspólnego i tylko wyjątkowo przewrotni ludzie mogą tak twierdzić. Nie ma znaczenie, co wepniemy w klapę, bo Ojczyznę nosi się w sercu.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)