Chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwieć łaskawie nam panujący Bronisław Komorowski.

Dzisiaj w Sejmie brakowało mu tylko dobasza i heroldów z wuwuzelani, gdy przyszedł z projektem nowej ustawy. Do tej pory miałam wrażenie, że to jego zwykły obowiązek, a tu proszę, zamieszanie na całego. Spotkanie z marszałkiem, szefami klubów i wreszcie pierwsze czytanie przy Sali wiejącej pustką. Widać posłowie nie mieli ochoty być tłem tego cyrku, bo jak sam prezydent powiedział i tak wszystko zostanie dopracowane w komisjach, więc po co ten szum?
Druga sprawa to komentarz Komorowskiego do wczorajszej wypowiedzi Joachima Brudzińskiego.
Poseł PiS powiedział m.in.
"Donald Tusk prowadzi politykę dziadowską, jest dziadowskim premierem i dlatego dzisiaj państwo polskie jest dziadowskie w swoim zarządzaniu. Właśnie takim premierem jest Donald Tusk"
Dopytywany, czy "głowę państwa też tak ocenia",Brudziński odpowiedział: "oceniam go równie wysoko jak Donalda Tuska". "Nie podoba mi się prezydent Bronisław Komorowski"
"Nie kandyduję w konkursie piękności, gdzie sędzią jest pan Brudziński" - powiedział Komorowski, w odpowiedzi na te słowa
W jego ocenie, nie są to wypowiedzi "budujące autorytet, dumę narodową". "Radziłbym tego rodzaju porównań unikać, czasami emocje biorą górę, a jeżeli zależy nam na tym, by nas inni szanowali na świecie, nas Polaków, nas państwo, to szanujmy się sami" - powiedział Komorowski.
Pan prezydent ma wyraźnie krotką pamięć.
Lech Kaczyński był, również przez niego, źle traktowany i wyśmiewany, jakoś wtedy nie krzyczał wielkim głosem o wizerunku Polski na świeci, o szacunku dla nas Polaków.
Nikt inny tylko PO doprowadziło do zdeprecjonowania stanowiska, które teraz Dumny Bronisław zajmuje.
Może czas na uporządkowanie dawnych spraw i przeproszenie prezydenta Kaczyńskiego, a wtedy będzie można mówić o budowaniu autorytetu i dumy narodowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)