Wczoraj złożyłam życzenia, dzisiaj chcę napisać o tych, którzy już w tym roku nie zasiądą do wigilijnego stołu.
Przypomniała mi się „Kolęda dla nieobecnych”. Przyznam, że zawsze wywoływała ona we mnie wyjątkowe wzruszenie, ale w tym roku ma jakieś głębsze znaczenie.
„A nadzieja znów wstąpi w nas.
Nieobecnych pojawią się sie cienie.
Uwierzymy kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.
Daj nam wiarę, że to ma sens.
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są - dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to by żyć,
I tym razem będą żyć wiecznie
Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.”
To pierwsze święta po katastrofie smoleńskiej i w tak wielu domach zabraknie najbliższych. Zabraknie ich również tym, którzy nadal nie mogą pogodzić się z tym wydarzeniem. Im właśnie i wszystkim rodzinom ofiar, ale także wszystkim, którzy stracili w tym roku kogoś bilskiego dedykuję tę kolędę. Słowa niosą nadzieję, że tam gdzie są jest im lepiej, a i tak są z nami nadal.
Jeszcze raz życzę spokojnych, błogosławionych Świat.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)