Kończy się 2010 rok. Zaczynają się podsumowania. Szykuje się uroczyste bale. Nie mam nic przeciwko zabawom i radości, tylko dla mnie to jest taka trochę radość na siłę.
Zaraz podam powody. Liczenie czasu jest bardzo względne i właściwe tylko ludziom. W ciągu roku kalendarzowego mamy bardzo wiele różnych początków roku - liturgicznego, szkolnego, akademickiego. Każdy z nas ma swój początek kolejnego roku życia w urodziny. Każda firma, czy instytucja ma swój początek kolejnego roku działalności. Można by wymieniać w nieskończoność. Europa już zapomniała, że liczymy czas od narodzin Chrystusa. Skoro wyrzuciła ze swojego kalendarza Wielkanoc i Boże Narodzenie, to może czas zacząć liczyć czas od jakiejś innej daty i wtedy ostatni dzień roku nie będzie wypadał w Sylwestra, ale w jakiś inny dzień.
Nie lubię radości na siłę, np. w tym roku wiele osób nie ma się z czego cieszyć, bo poza katastrofą smoleńską, była i jest powódź i sprawy poszkodowanych dalekie są od właściwego załatwienia. Od przyszłego roku szykują się spore podwyżki i jeszcze tek skok na kasę emerytów, którymi prędzej, czy później wszyscy będziemy.
Niech się bawi kto chce, ja ten dzień spędzie w zaciszu domowym, bez fajerwerków, chociaż pewnie z małym szampanem, bo tradycja to tradycja.
Skora nadal 1 stycznia jest początek roku i nadal jest zwyczaj składania sobie życzeń z tej okazji.
NAPRAWDĘ WSZYSKIM W NOWYM ROKU ŻYCZĘ DUŻO POWODÓW DO RADOŚCI. WIĘCEJ MIŁOŚCI I RZYCZLIWOŚCI WŚRÓD NAS. MĄDRYCH ŻYCIOWYCH DECYSJI I OPIEKI OPATRZNOŚCI BOŻEJ.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)