Wydawało mi się, że nic gorszego niż katastrofa smoleńska i haniebne zachowania pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu nie może się wydarzyć. Naiwnie uwierzyłam, że premier pójdzie za ciosem i skoro raport MAK początkowo uznał za NIE DO PRZYJĘCIA, to po ujawnieniu jego treści też tupnie nogą. Wczoraj zobaczyłam zagubionego człowieka, który jest zagoniony przez samego siebie w kozi róg i tylko powtarza wyuczone formułki na temat konwencji chicagowskiej. Jak było do przewidzenia zawtórowali mu nieudolnie min. Sikorski i co gorsza prezydent Komorowski.
Wczoraj Tatiana Anodina podkreśliła, że Polska to mały kraj. Tyle, że za czasów prezydenta Kaczyńskiego była jak Dawid walczący z Goliatem, a teraz przypomina karła, który w ukłonie czeka na kolejne kopniaki byle tylko zachować przyjaźń kolosa.
Wyobraźcie sobie Państwo, że macie sąsiada z olbrzymią rezydencją. Sami mieszkacie w małym domku z ogródkiem. Macie dzieci, które właśnie wybrały się do posiadłości sąsiadów. Jest na tyle wielka, że od bramy muszą być prowadzone, żeby trafić. Słowa płynące z głośnika naprowadzają ja prosto na psią budę gdzie wściekłe rottweilery rozszarpują je. Zrozpaczeni domagacie się sprawiedliwości, ale sąsiad oświadcza, że dzieci źle słuchały, a jak zobaczyły psy mogły uciekać. A w ogóle to Wy jesteście winni, bo źle przygotowaliście dzieci do wizyty.
Czy powiedzielibyście wtedy – Trudno, dzieci zrobimy sobie nowe, ale najważniejsze są przecież dobre stosunki z sąsiadem. Może jeszcze wynegocjujemy z nim inne stanowisko, ale nie możemy go drażnić.
Jeśli nie to nie dziwcie się oburzeniu znakomitej większości Polaków, dla których postawa naszych władz jest NIE DO PRZYJĘCIA!!


Komentarze
Pokaż komentarze (14)