Jej wpis na X (dawniej Twitterze) to klasyczny przykład, jak ktoś, kto powinien stać na straży prawa i przyzwoitości, schodzi na poziom rynsztoka, by dowalić komuś, kto najwyraźniej nadepnął jej na odcisk. Cytując dosłownie: "Jak kto ma kompleks małego penisa to kupuje większy samochód albo idzie do specjalisty. Prowadzenie konta @PRAWNICYdlaPOL na X - nie wyleczy. Szczęśliwego Nowego Roku chłopcy! Trzymam kciuki."
No cóż, pani prokurator, jeśli to ma być dowcip, to jest on tak subtelny jak walenie pięścią w stół – wulgarny, prymitywny i zupełnie nie na miejscu dla osoby publicznej, której pensję opłacamy my wszyscy, podatnicy.
Zacznijmy od samego meritum: ten wpis to nie jest żaden wyrafinowany sarkazm czy inteligentna riposta.
To czysta agresja opakowana w seksistowski stereotyp, który redukuje mężczyzn do ich genitaliów i kompleksów. Pani Wrzosek, która lubi się przedstawiać jako obrończyni praw podstawowych (patrz jej bio z tęczowymi flagami i hasłami o fundamentalnych prawach), tutaj pokazuje hipokryzję w pełnej krasie. Gdzie ta równość, o której tyle mówi rząd, w którym pracuje? Zarzucanie komuś "kompleksu małego penisa" to nie tylko body shaming, ale też eskalacja seksizmu w debacie publicznej.
Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn słusznie wzywa do reakcji ministra Żurka i Ministerstwa Sprawiedliwości – bo jeśli to ma być standard, to równie dobrze moglibyśmy zacząć oceniać kobiety po rozmiarze biustu czy innych absurdach. Ale nie, pani prokurator woli uderzać poniżej pasa, dosłownie i w przenośni, bo widocznie brak jej argumentów na wyższym poziomie.
A teraz spójrzmy na reakcje – ile tam krytycznych komentarzy. Wpis zebrał ponad 700 odpowiedzi, a topowe z nich to istna lawina oburzenia. Ludzie piszą: "Rany julek. Przecież ten post powinien od razu spowodować pani dymisję. Pani jest urzędnikiem państwowym w ministerstwie sprawiedliwości" (Marcin Wątrobiński). Albo: "Piłaś, nie pisz" (Łukasz Piebiak, sędzia i były wiceminister). Inni dodają: "Żurek ma małego penisa?" czy "Ostro o szefie", ironizując na temat jej relacji z przełożonymi. Jeszcze inni: "Szpetna stara baba z małymi cyckami do tego po liftingach publicznie o małych penisach" – no, to już poziom, na który sama zeszła, więc nie powinna się dziwić, że dostaje zwrotkę w tym samym stylu. "Dymisja!" wołają jedni, "Elita Rzygać się chce " piszą drudzy.
Nawet ci, którzy próbują być dyplomatyczni, jak "Chyba nie wypada stosować takiej retoryki, zwłaszcza w rządzie, który tyle mówi o równości?", trafiają w sedno – to niegodne prokuratora, to prostactwo i buractwo, jak trafnie ujął to olasem: "Można też się spodziewać zwykłego prostactwa i buractwa bo tacy właśnie ludzie (z takim przaśnym i niewybrednym żartem) dziś nami rządzą. Dramat."Jak nazwać taką kobietę? Cóż, dosadnie: to klasyczna przykład frustratki z kompleksami, która maskuje swoje braki intelektualne i emocjonalne agresywnym hejtem. Prostaczka w todze, która zamiast argumentować prawem, schodzi do poziomu genitaliów, bo widocznie tam czuje się najpewniej.
Nimfomanka medialna, która czerpie satysfakcję z prowokacji, ale zapomina, że jako urzędnik państwowy ma obowiązek zachowywać się z klasą, a nie jak trol z internetu. Buraczana celebrytka prokuratury, która harcuje bezkarnie w państwie Tuska, jak zauważyło wielu komentujących – swoi chronieni, przeciwnicy ścigani. Albo po prostu: wulgarna hipokrytka, która mówi o równości, a sama sieje seksizmem i nienawiścią.
Bo jeśli ktoś publicznie rozprawia o penisach o 10:30 rano w Nowy Rok, to albo ma kaca moralnego, albo po prostu brak hamulców. "Piłeś nie pisz" – to rada, którą sama powinna wziąć sobie do serca, zanim znowu wystawi się na pośmiewisko.Cała ta sprawa pokazuje szerszy problem: w polskim wymiarze sprawiedliwości siedzą tacy "eksperci", którzy zamiast skupiać się na pracy, wolą trollować na X. My płacimy, oni się bawią.
A komentarze? Setki krytycznych, od prawicowców i lewicowców po zwykłych ludzi oburzonych poziomem – to nie jest przypadek, to reakcja na chamstwo. Pani Wrzosek, zamiast życzyć "chłopcom" szczęścia, powinna życzyć sobie wizyty u specjalisty od etyki zawodowej. Bo prowadzenie konta na X w takim stylu na pewno nie wyleczy jej z kompleksów – ani tych małych, ani tych wielkich, jak megalomania czy brak samokontroli.
Dosadnie mówiąc: wstyd, pani prokurator. Wstyd dla pani, dla rządu i dla całego systemu, który pozwala na takie ekscesy.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)