Ale od początku.
Niewielu ma takie szczęście jak ja!
Mój profil nawiedziła "postać znana", wielki autorytet Umiłowanego Przywódcy i Uśmiechniętej Polski, sam Jacek Murański. I grozi mi sądem. Za co, nie wiem. Że nazwałem go patocelebrytą? Przecież jest z tego dumny. Klaunem? Wydaje się być zachwycony z tej roli. Autorytetem Tuska? Ok, to by mnie wkurw#ło, rozumiem typa.
Ale przy tej okazji naszła mnie myśl prosta... jacy oni są jednak słabi i żałośni.
Owszem, starali się zrobić rzecz niewyobrażalną. Naprawdę najpierw próbowali nielegalnie wpływać, wręcz sfałszować wybory, potem je po prostu skręcić.
Ale kim starali się to robić? Giertychem i Kocjanem? Rewelacjami o Murańskim i opowieściami o Rodakach Kamratach? Analizami Kontka?
Przecież tu sie nie da nie roześmiać. A puenta niezbyt zaskakująca.
Polska została z Nawrockim.
A Tusk został z Murańskim.
I jest w tym jeszcze coś. Że nieważne, ile nasza pseudo elitka medialna czy "intelektualna" (ćwierć) będzie nadymać swoje wola, klepać się nawzajem po tłustych brzuchach (określenie metaforyczne), pławić się w pretensji i samozachwycie... to i tak nie ukryją tego, kim naprawdę są. Tępymi Silnymi Razem na posyłki Giertycha.
Nie ukryją tego, że za całym tym ich zadęciem, pozami, tym groteskowym, nabrzmiałym do jakiś skrajnych i upiornych form poczuciem wyższości, stoją oni.
Murański, Giertych i im podobni. Babcia Kasia i Żurki czy inne Szczurki. I nieważne, jak będą próbowali to ukryć, prawdziwe mordy tego taniego, infantylnego populizmu wyjdą na jaw.
Właściwie to nawet wolę Murańskiego od nich. Ten przynajmniej nie udaje kogoś, kim nie jest.
Nie zrozumcie mnie źle. To ile zła i przemocy są oni jeszcze tu w stanie urządzić, jest po prostu niewyobrażalne. Ilu ludziom zniszczyć życie. Ale jednak w fakcie, że niezależnie ile się wypudrują, ich prawdziwe gęby zawsze wyłaża spod makijażu, ja widzę coś i niezmiernie zabawnego i pocieszającego.
https://x.com/DawidWildstein/status/2027378971961069582



Komentarze
Pokaż komentarze (3)