Blog
Co mi ślina na język...
Sierkovitz
Sierkovitz Papież neodarwinizmu*, agent Monsanto*, pachołek Big Pharmy* *nie moje słowa...
21 obserwujących 76 notek 114093 odsłony
Sierkovitz, 3 listopada 2013 r.

Naukowa kompromitacja "Gościa Niedzielnego"

4477 134 0 A A A

Gość Niedzielny dołączył do Frondy w promocji skompromitowanej koncepcji inteligentnego projektu. W wypadku Frondy nie było to w żadnym stopniu zaskoczeniem, ale Gość Niedzielny, pod redakcją naukową Tomasza Rożka opowiadający takie androny jest dosyć nieprzyjemnym zaskoczeniem. I nie tylko dlatego, że Tomasz Rożek (z drobnymi zastrzeżeniami) do tej pory robił sporo dla promocji nauki w Polsce, ale również dlatego, że promując naukę dorobił się całkiem niezłej reputacji - jego książka "Nauka - po prostu. Wywiady z wybitnymi" była wybrana najlepszą książką pop-naukową w 2011 a jej fragment został w tym roku wykorzystany na egzaminie maturalnym. Ale noblesse oblige. Ktoś kto tyle lat budował swoją reputację dziennikarską nie może sobie pozwolić na takie fuszerki jaką jest puszczenie wywiadu Moniki Florek-Mostowskiej z o. Michałem Chaberkiem w najnowszym numerze Gościa Niedzielnego.

Ojciec Chaberek to stypendysta Discovery Institute (DI), organizacji lobbującej wprowadzenie kreacjonizmu do szkół w Stanach Zjednoczonych. Szczęśliwie ich grubymi nićmi szyta strategia dobudowania pseudonaukowej otoczki do starego kreacjonizmu i zmiana nazwy na "inteligentny projekt", spaliła tam na panewce i po serii spektakularnych porażek sądowych i niespełna dwudziestu latach zapowiadania przełomowych badań i tyluż latach nie dostarczania tych badań, instytut został zmarginalizowany nawet wśród amerykańskich kreacjonistów. A to oznacza powolne ale konsekwentne wysychanie źródełka finansowania. Ale od czego jest globalizacja? DI prężnie promuje swoją działalność w mniejszych krajach, gdzie istnieje podatny grunt dla ich filozofii. Ostatnio padło na Polskę a ich przedstawicielem został wspomniany o. Chaberek, dominikanin z kościoła na warszawskim Służewiu.

Klinem w klin

Tutaj może przedstawię strategię DI - jakiś czas temu wyciekł do sieci ich plan działania w USA - tzw. Wedge Document opisujący wedge strategy (strategię klina) instytutu . Plan jest stosunkowo prosty - chodziło o to, żeby pod płaszczykiem stwarzania naukowych pozorów stworzyć klin, dzięki któremu uda się przeszmuglować nadprzyrodzone (w tym wypadku Boga w zrozumieniu protestanckich fundamentalistów) do programu nauk ścisłych. Taki koń trojański. W Stanach, między innymi przez wyciek tego dokumentu ale również przez to, że DI zbyt wcześnie przeszedł do ofensywy prawnej i przegrał kilka kluczowych procesów, w których sędzia stwierdził jednoznacznie, że inteligentny projekt to tylko stary klasyczny kreacjonizm odziany w nieco nowsze szaty i lekko przypudrowany dla niepoznaki, a kreacjonizm nie ma miejsca na lekcjach biologii. Ale w Polsce ta strategia nie jest ogólnie znana a rynek jest bardzo chłonny - bo mamy sporą grupę Katolików, którym podoba się ten sposób rozumowania.

Ojciec Chaberek pełni tu taką samą rolę - zaczął od dosyć neutralnej książki o Kościele i ewolucji, gdzie można było wyczuć jedynie cień wpływów DI. Ale już jego późniejsza działalność jest jednoznaczna. Wywiady dla mediów związanych z Kościołem - w tym Frondy, która poświęciła jeden ze swoich numerów "inteligentnemu" projektowi. Opatrując go zresztą okładką z, jakże odpowiednim dla chrześcijańskiego czasopisma, defekującym Duchem Świętym. Ale także dla radia WNET i kilku innych bardziej niszowych projektów.

Te próby były irytujące, bo zawsze cieszyło mnie to, że mój Kościół żyje w miarę zgodnie z nauką i w zasadzie stosuje się do zasady nonoverlapping magisteria (niepokrywające się magisteria) Goulda i ewentualnie na rubieżach znajdzie się kilku nawiedzonych. Ale publikacja w Gościu, tygodniku o największym nakładzie w kraju, gdzie dział nauki ma renomowanego redaktora, jest bardziej niż niepokojące. Szczególnie, że przy dzisiejszej polaryzacji bardzo łatwo upolitycznić problem naukowy. Miejmy nadzieję, że to tylko moje czarne wizję ale śledząc od lat działalność grup tego rodzaju nie zdziwiłbym się, że wystarczy zmiana koniunktury (2015 już się zbliża), żeby coś z zupełnego marginesu stało się nagle mainstreamem. I to w sposób przywołujący na myśl Łysenkę. Nie dzięki badaniom naukowym, bo tych ludzie DI nie prowadzą, a dzięki kombinowaniu i podciąganiu się pod ruchy polityczne i religijne.

Logiczny galimatias

Najsmutniejsze jest to - i tu spory żal do red. Rożka - że sam wywiad jest erystyką na poziomie przedszkolnym bez jakiejkolwiek treści. Wg o. Chaberka Bóg nie ingeruje w naturę ale w wypadku powstawania gatunków musiał ingerować, bo... no właśnie - nie do końca wiadomo dlaczego w tym konkretnym wypadku musiał ingerować, głównie dlatego, że Chaberek nie jest w stanie wyobrazić sobie takiego procesu a to argument z braku wyobraźni, klasyczny błąd logiczny. W wywiadzie niezidentyfikowani (a jakże) niewierzący biologowie "dowodzili, że nie istnieją twarde dowody na potwierdzenie teorii makroewolucji biologicznej". Pomijając, że poza kreacjonistami w zasadzie nikt nie korzysta z terminu makroewolucja. Makroewolucja to w skrócie normalna ewolucja ale trwa dłużej. Kreacjoniści zmieniają definicję tego terminu w miarę rozwoju nauk biologicznych - początkowo było to określenie dotyczące zmian ewolucyjnych przekraczających ramy gatunku ale kiedy pokazano doświadczalnie, że coś takiego zachodzi oczywiście definicja w magiczny sposób zmieniła się.

Opublikowano: 03.11.2013 12:16.
Autor: Sierkovitz
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Nie wiesz - to tajne mrozy ;) Tylko wybrani mogą o nich wiedzieć. Dla nas prostaczków...
  • Tak, człowiek ma wpływ i to wpływ decydujący (gdyby nie nasza działalność ochładzałoby...
  • @Adaś Niezgódka >badania prowadzone na hawajach na wysokosci 4 km. Hawaje to wyspy pochodzenia...

Tematy w dziale Technologie