23 obserwujących
482 notki
327k odsłon
  465   3

Stary Wiarus kreatorem polskiej polityki zagranicznej

Witold Jurasz w swym wyjątkowo podłym artykule imputuje blogerowi o nicku Stary Wiarus, jakoby to on swą notką z 28 maja 2021 roku zainspirował polski MSZ do zablokowania kandydatury Marka Brzezinskiego na stanowisko ambasadora USA w Polsce.

Czy wpisy blogera, którego tożsamość nie jest znana i nie wiadomo, czy został sprawdzony pod kątem kontrwywiadowczym — powinny być inspiracją dla władz RP do podejmowania decyzji w zakresie polityki zagranicznej?

Tak, oto syn komunistycznego dygnitarza awansuje anonimowego blogera na „ruskiego agenta”, żeby nie było wątpliwości:

Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Piotr Pytel w rozmowie z Onetem stwierdził, że inspiracja wpisem blogera w takiej sprawie dowodzi „braku jakichkolwiek procedur”.

Tylko skąd były szef SKW „wie”, że polski MSZ został „zainspirowany” notką anonimowego blogera na niszowym portalu, notką, która na chwilę obecną ma 449 odsłon?

Czy po prostu portal https://www.onet.pl/ chce przykryć swoją wpadkę z pompowaniem od 13 lipca propagandowych informacji, jakoby MSZ „blokował” kandydaturę Brzezinskiego, co nie okazało się prawdą. Prawdą jest, że Mark Brzezinski musi zrzec się polskiego obywatelstwa (a nie „prawa do obywatelstwa” jak eufemistycznie napisano to na portalu https://www.rp.pl/), by mógł pełnić funkcję ambasadora obcego państwa w Polsce.

Ja ten eufemizm rozumiem: faktycznie, lepiej, żeby sprawę załatwić po cichu i nie podkreślać, że w rzeczywistości chodzi o zrzeczenie się obywatelstwa. Cała sprawa jest niezłym obciachem i czas najwyższy zmienić ustawę o obywatelstwie polskim tak, by miała ręce i nogi.

Niemniej, dalej mamy – jakże charakterystyczny dla synów komunistycznych dygnitarzy – ton lekceważącej wyższości:

Być może ten bloger to człowiek, który jedynie błądzi, ale inspirowanie się tego rodzaju anonimowymi „analizami” to przykład zupełnie ślepej polityki. Prędzej czy później popełnimy błąd i zrobimy dokładnie to, czego chcą Rosjanie. O ile już nie zrobiliśmy — stwierdził.

Znowu potwierdzenie „awansowania” Starego Wiarusa na „ruskiego agenta”. Ale nie to jest najważniejsze:

Stary Wiarus nie błądzi, Mark Brzezinski jest polskim obywatelem, a nie Amerykaninem „posiadającym prawo do polskiego obywatelstwa”.

Nie wierzycie?

To jak myślicie: czy obywatele Izraela, potomkowie obywateli polskich, którzy nie istnieją w polskich rejestrach, USC i innej ewidencji, hurtowo otrzymujący polskie paszporty starają się najpierw o nadanie polskiego obywatelstwa?

Nie, starają się o paszport, co najwyżej wymagane jest od nich poświadczenie  obywatelstwa polskiego. A poświadczyć można tylko obywatelstwo, które już się posiada.

„Poświadczam, że Ola Alex jest moją żoną” znaczy, że jest nią od jakiegoś czasu, a nie że właśnie się z nią żenię.

Panie Jurasz, jest Pan człowiekiem zbyt inteligentnym, by tego wszystkiego nie wiedzieć, zatem jest Pan…

A, swoją drogą, onet musi być nieźle swą porażką dotknięty, skoro dalej drąży sprawę, a zatrudnił do niego samego Witolda Jurasza.

Procedura zrzeczenia się polskiego obywatelstwa przez Marka Brzezinskiego była nie do uniknięcia, by mógł pełnić funkcję ambasadora USA w Polsce. A przypadek Nicolasa Reya jest panu Juraszowi z pewnością znany.

Stary Wiarusie – moje gratulacje!



Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale