Blog
bardzo ciekawy blog©
Stary Prokocim
Stary Prokocim blog ponownie otwarty
14 obserwujących 289 notek 187712 odsłon
Stary Prokocim, 13 lutego 2018 r.

Pamiętnik z piekła

4659 2 1 A A A

image


image

Miriam Chaszczewacka urodziła się w 1924 roku w Radomsku w rodzinie żydowskiej. Jeszcze przed wojną zaczęła pisać pamiętnik, co wśród nastolatek nie jest niczym nadzwyczajnym, a wręcz przeciwnie. Niestety, nie dane było jej pisać o problemach dorastających dziewcząt, bo do Radomska zawitała nagle Historia, ciekawe czasy, w najbardziej przerażającym tego słowa znaczeniu.. Obszerne fragmenty tego pamiętnika, które można znaleźć takżetutaj pozwoliłem sobie wkleić.

21 kwietnia 1941

Powinniśmy jeszcze bardziej zaangażować się w to, co robimy. Nie wystarczają przecież dwie ulotki, które wydaliśmy i rozdajemy ludziom podtrzymując ich na duchu hasłami: „głowa do góry” czy „przeżyjemy to”. Niezbędne są nam książki, gazety i inne wydawnictwa, ale są one nieosiągalne. Nie tak dawno podzieliliśmy się na dwie grupy. J. Wspólnie ze mną postanowiła, że nadal będziemy udzielać lekcji hebrajskiego. Cieszymy się, bo praca ta daje nam dużo satysfakcji, radości i zadowolenia. Pozwoliła odwrócić naszą uwagę od strasznych warunków, w jakich przyszło nam żyć. Pomniejszenie przez okupanta obszaru getta odcięło nas od wiejskiego krajobrazu. Nie chcemy wiedzieć nic z polityki, nie obchodzi nas okupacja niemiecka w Jugosławii. Jesteśmy zajęte i to jest najważniejsze. Ale dzisiaj przypomniano nam o sytuacji, w której się znajdujemy. Sąsiedzi ostrzegli nas, że organizowane przez nas spotkania są zbyt hałaśliwe i powinniśmy uważać. Czy mamy zaprzestać uczenia się hebrajskiego? Obiecujemy sobie, że nie będziemy myśleć o sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się. Postanowiliśmy też, że będziemy wolny czas przeznaczać na naukę, na samokształcenie. Powtarzamy więc piosenki śpiewane po hebrajsku i to dodaje nam otuchy i odwagi. Trudno jest jednak zapomnieć o naszej rzeczywistości, strasznej i gorzkiej sytuacji.

Obiecałam Rózi, Frani i Poli, że nadal będę udzielała im korepetycji i uczyła hebrajskiego. To dobrze, bo będę wtedy zajęta, a zarazem pozwoli mi to zapomnieć o tym czasie, w którym przyszło mi żyć. Strasznym czasie. Na ostatnim spotkaniu naszej grupy atmosfera była przytłaczająca. Było smutno. Nie mogliśmy śpiewać. Siedzieliśmy cichutko wsłuchując się w wiersz, który recytowała J.

To był utwór o „płaczących dniach”. Utkwiły mi w pamięci jego fragmenty. Bez przerwy powtarzałam: „Mimo wszystko, przeciw wszystkim przeciwieństwom - kraj Izraela”.

29 kwietnia 1941

Pogoda jest paskudna. Bez przerwy leje deszcz. Błoto opanowuje nasze dusze. Do tego wszyscy w koło mówią, że zabraknie chleba i ziemniaków. W mieście pojawia się paniczne zakłopotanie. Kto wie, czy nie grozi nam głód ? Ja zaczynam wierzyć, zresztą wierzę od dawna, że młodość to skarb, którego na nic nie da się zamienić. Moja młodość przebiega w okropnych warunkach, a kto, jak kto, ale ja wierzyłam jak nikt w przyszłość. W czasie spotkań wracamy często do starych i pięknych piosenek o lepszym jutrze. Ostatnio przewija mi się w myślach wiersz

„Niech słońce zawita w twoim sercu”. W ostatniej zwrotce czytam:

usłyszeć melodię z twych ust

z odwagą dźwigaj ciężar

niech słońce zawita w twoim sercu

i pokona wszystkie przeciwności

W ostatni piątek rozśmieszyłam wszystkich, którzy przesiadywali w moim mieszkaniu, mówiąc: „Ja mam 16 lat, a on (mowa o Hitlerze) ma ponad 50, więc z pewnością będę dłużej żyć od niego”. Kto to może wiedzieć?...

13 maja 1941

Franię, Rózię i Polę uczę hebrajskiego. Obiecały mi płacić za naukę. Będę więc miała pieniądze na opłacenie lekcji u pani H. Może mi nawet trochę reszty zostanie. Znowu odczuwamy brak chleba. Tata prawie nic nie je. Żywność bardzo podrożała. Codziennie wysyłane są z Radomska do innych miast paczki z żywnością. W listach, które przysyłane są do nas, ludzie opisująstraszne historie. W Warszawie ludziemasowo umierają, padają jak muchy. Przepaść między miastami powiększa się coraz bardziej. Dni są piękne, wiosna w pełni, tylko w naszych sercach ciężko i nie są przygotowane do tej pory roku, nie budzi się w nich życie.

22 maja 1941

Mama zaczęła w mieszkaniu pani B. prowadzić przedszkole. Wróciła do swojego zawodu i zamiłowania. Całe nieszczęście w tym, że córeczka pani B. zachorowała i mama dzisiaj nie mogła pójść do pracy. Nie mamy kart zatrudnieniowych, ale nie mają one żadnej wartości i znaczenia. Ela ma rozpocząć naukę u Wandy G. Będzie uczyła się kroju i szycia. Jej marzenia były zupełnie inne. Nie spełnią się, bo nie ma żadnych możliwości na ich zrealizowanie. Siostra jej wyszła za mąż. Rodzice są w podeszłym wieku, ktoś musi ich utrzymywać. Nie martwię się o mamę, że chwilowo nie chodzi do pracy, mam inne swoje problemy i na nich skupiam myśli. Powinnam skupić się trochę na polityce i dotknąć tych właśnie problemów. Proszę bardzo. Hess uciekł do Anglii. Polskie gazety piszą, że nie był w pełni rozumu. Ameryka żąda, żeby Francja nie oddawała swoich obozów w Syrii. Sytuacja między Ameryką a Francją może doprowadzić do zderzenia. Aprowizacja w mieście cokolwiek poprawiła się, ale ceny pozostały bardzo wysokie.

Opublikowano: 13.02.2018 18:10. Ostatnia aktualizacja: 13.02.2018 18:19.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

nikt istotny

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • MY TU GADU-GADU A STAROSTA MELSZTYŃSKI SZALEJE:...
  • Najwierniejszym obrońcą Syberii zimą jest mróz a latem komary!!!!
  • @Julka Palmer  A niedaleko mnie zezłomowali Boeinga 747 "Canberra", nawet o własnych siłach...

Tematy w dziale Kultura