17 obserwujących
381 notek
240k odsłon
259 odsłon

Notka znaleziona w starym komputerze

Wykop Skomentuj5

Ta notka ma ok. 8 lat. Dogrzebałem się do niej, gdy uruchomiłem stary komputer od dawna schowany w garażu i jakimś cudem jeszcze niewyrzucony. W czasach, gdy ta notka powstawała, pisałem już na salonie24 jako Jerzy.63, a aktywne były takie osoby jak Agnieszka Romaszewska czy „styx”.

Bodźcem do jej napisania były słowa Stefana Kisielewskiego, który to Kisiel z kolei powołując się na opinię bodaj (?) Tadeusza Peipera, stwierdził, że Aniela Dulska to nieszczęśliwa kobieta i swego rodzaju bohaterka. Notka ukazała się pierwotnie pod tytułem „W obronie pani Dulskiej”. Jako niezawisły bloger oddany sprawom ważnym dla Ojczyzny i o dorobku blogerskim tak długim, że dorobił się już następnego komputera i krakowskiego nicka, ośmielam się ją opublikować po raz drugi.

W obronie Pani Dulskiej

Styx napisał:

Dulszczyzna, która swego czasu charakteryzowała drobnomieszczaństwo, czy kołtuństwo przezywa obecnie swój renesans.

A Agnieszka Romaszewska odpowiedziała:

Bardzo trafne. Też uderza mnie to ożywienie kołtunerii pod nową postacią.

Nie zamierzam z tym polemizować, nie twierdzę, że autorzy tych wypowiedzi nie mają racji. Problem w tym, że dostaje się Bogu ducha winnej Anieli Dulskiej. Bo jestem wyznawcą heretyckiego poglądu, że jest to po prostu nieszczęśliwa kobieta i swego rodzaju bohaterka. Napiszę więcej, nie jestem twórcą tego poglądu, wcześniej głosili je Tadeusz Peiper i Stefan Kisielewski. Ja tylko się z nimi zgadzam, ale po kolei. Gabriela Zapolska, postępowa wojowniczka o prawa kobiet i inne nowoczesne idee napisała – o czym mnie uczyli już w liceum – „Moralność Pani Dulskiej” w bardzo krótkim czasie, niejako w twórczym amoku. Dzięki temu (wbrew zamierzeniom autorki) powstało dzieło wartościowe, prawdziwe a autorka nie zrozumiała napisanej przez siebie sztuki, można powiedzieć, że miała duszę artystki w najlepszym tego słowa znaczeniu. Wszystkie postacie wydają się jak najbardziej prawdziwe.

Kiedy jednak przychodzi do oceny na poziomie licealnym, dzielimy występujące tam postacie na negatywne i pozytywne. Niestety taki podział utrwalił się także w powszechnym odbiorze i już wszyscy wiemy, że Dulska jest zakłamana, negatywna a Dulski bierny (nie ma wyjścia przy takiej babie), pozytywny, jest OK. Nie zgadzam się z taką oceną.

Aniela Dulska jest dzieckiem swoich czasów: nie ma – w przeciwieństwie do Gabrieli Zapolskiej – duszy reformatorki, zamierza żyć w zgodzie z prawami swej epoki. Jak każdy człowiek pragnie też być szczęśliwa. Jak każda kobieta poświęca całą swą energię życiową na to, co dla kobiety najświętsze, co najbardziej kocha: rodzinie. Każe Hesi i Meli grać na pianinie? Cóż, tak wtedy wychowywano dzieci: kto umie grać, ten lepszy. Podobno jest niechlujna? A komu ma się podobać? Mężowi, który po przyjściu z pracy nie odezwie się ani słowem i zachowuje się jak automat? Czy aby jednym gestem pokaże jej, że ją kocha, pragnie, że do czegokolwiek jest mu potrzebna? Myślę, że każda kobieta po kilkuletnim małżeństwie z Felicjanem Dulskim przestałaby zwracać uwagę na swój wygląd.

Wreszcie pojawia się skandal: syn zrobił dziecko służącej, zwabionej tu tylko po to, by przytrzymać go w domu. Podobno straszny skandal na owe czasy. (można polemizować, zważywszy, że ówcześni krakowscy inteligenci, urzędniczy synowie, Rydle, Wyspiańscy hurtem żenili się z chłopskimi córkami). Jednak Dulska nie ulega modzie Młodej Polski i uparcie uważa, że ożenek jest niemożliwy. Cóż na to Felicjan Dulski? Jego ta sprawa nie dotyczy? To nie jego syn? Nie jego rodzina? Nie jego problem? Czy wyobrażacie sobie jakąkolwiek rozmowę między takim ojcem a dorastającym synem? A przecież mógł dać synowi męską radę jak uniknąć niepożądanej ciąży, w końcu ma tylko trójkę (czy czwórkę, już nie pamiętam) dzieci, a nie co rok to prorok. Mógł też się zgodzić na małżeństwo i pomóc synowi załatwić jakąś posadę co by utrzymał rodzinę, mógł wcześniej syna czymkolwiek zainteresować, co by nie wypełniał życiowej pustki zabawą w socjalizm i bałamuceniem służących. Ale Felicjan Dulski jest zwolniony z obowiązku bycia ojcem. I nadal mamy uważać, że jest postacią pozytywną! Wreszcie zrozpaczona kobieta mówi: „Felicjan, powiedz coś, zrób coś!”. I Felicjan mówi: „a dajcie wy mi wszyscy święty spokój!”. Tak, święty spokój to największa świętość Pana Felicjana. Zaiste kryształowa postać, rodzaj domowego potwora-egoisty, niegroźnego dla otoczenia a destrukcyjnego dla rodziny. I Aniela Dulska nie powie mu złego słowa. Nie ma prawa, w końcu tyle grzechów: wynajmuje mieszkanie kokocie, bo płaci terminowo czynsz (a zmieniły się zasady najmu od tamtych czasów, Dulska ma być strażnikiem obyczajów lokatorów?). Wypowiada umowę najmu lokatorce, bo ta próbowała popełnić samobójstwo. Cóż, można by się zgodzić, że przesadziła, ale nikt nie zadał kilku pytań: jak zachowałaby się Dulska, gdyby lokatorka była np. jej córką, też zostawiłaby ją samej sobie? Inaczej normalna kobieta traktuje tych, których kocha (dzieci, rodzinę) i za których czuje się odpowiedzialna i od tej odpowiedzialności nie ucieka a inaczej obcych. Ponadto dziwi trochę, że niedoszła samobójczyni chce cały czas zostać w tym samym miejscu, gdzie wszyscy wiedzą o jej nieszczęściu (ja bym się przeprowadził, w końcu to wynajęte mieszkanie), jeśli płaci czynsz regularnie, nie będzie miała kłopotów ze znalezieniem mieszkania gdzie indziej, w końcu strasznym mieszczanom chodzi przede wszystkim o to, by lokatorzy płacili czynsze.

Postać Pani Dulskiej jest wystarczająco wyrazista, by nie mieć wątpliwości, że dla dobra dzieci i dobrego imienia męża jest w stanie poświęcić (i poświęca!) siebie. Kocha rodzinę, a nie ideę równouprawnienia kobiet. Nie ma ambicji zbawiania świata (inni obchodzą ją o tyle o ile płacą rachunki i nie robią szumu wokół jej domu). Robi to najlepiej jak umie. Pan Dulski kocha swój święty spokój. I dzięki żonie go dostaje.

I wreszcie zarzut najczęściej powtarzany: „pierzmy brudy we własnym domu”. A nie? Ta maksyma dulszczyzny przydałaby się posłance Jakubiak wypłakującej się na ramieniu Lisowego „Wprost”. I co, nie miała racji?

Napisałbym więcej, ale moja gderliwa baba odgania mnie od komputera, muszę kończyć.

Pozdrawiam

Felicjan Dulski


Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo