Silny Belwas Silny Belwas
187
BLOG

O likwidacji szkół z nieco innej strony

Silny Belwas Silny Belwas Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

 

Każda władza gdy zaczyna jej brakować pieniędzy odkrywa, że jest jedna dziedzina na której zawsze może oszczędzać. Oczywiście chodzi o oświatę ze szczególnym uwzględnieniem szkół podstawowych. Decydenci maja stały repertuar argumentów, które bardziej przypominają jednak uniki niż merytoryczne stanowisko. Koronny argument brzmi „dzieci jest coraz mniej!”. Ha! To może jest i racja, ale Silny Belwas pyta: co z tego? Ileż to razy przez te lata słyszało się, że klasy są przeludnione, że w 30 osobowej klasie nie można efektywnie uczyć, że zachodnie standardy wynoszą 10 uczniów na klasę? itd.

No to w końcu, drodzy decydenci, taki stan osiągnęliśmy. W klasach jest mniej dzieci. Na początku na wsi i w małych miejscowościach, ale przecież wszyscy decydenci są za wyrównywaniem szans więc takie jednorazowe odwrócenie kolejności nie powinno ich oburzać. Zwłaszcza, że jeszcze niedawno część mediów lansowała koncepcję, że niby trzeba czesne na studiach dziennych wprowadzić, bo i tak studiują tam bogaci, a biedni nie, bo pobierali nauki w słabszych szkołach wiejskich i przez to załapali się jedynie na zaoczne, a i to dobrze że się udało. No to teraz można to odwrócić: niech lepsze warunki w oświacie zaczną się od małych szkół. Pozwólmy więc sobie sprawdzić jak wypadnie nauka w klasach które nie są przeładowane. Na to nie są potrzebne żadne dodatkowe pieniądze – wystarczy że władza przestanie oszczędzać na oświacie.

O polityce, książkach i sporcie. Bez zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Technologie