sirene sirene
114
BLOG

Greyhound Hotel

sirene sirene Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Zamiast leżeć i sobie pisać tekst powinnam iść do miasta szukać ogłoszeń o pokojach do wynajęcia albo poszukiwać aktywnie czegoś przez internet. Przypomina mi się jak przed wyjazdem do Londynu dałam ogłoszenie jeszcze z Polski, że szukam pokoju do wynajęcia. Odzew był taki, że miałam telefony czy telefon, już nie pamiętam, gdzie jakiś tajemniczy gość opowiadał mi łamaną angielszczyzną o kontaktach damsko - męskich. Z tym zawieraniem umów na odległość może być ryzykownie. Jeden Polak, budowlaniec, opowiadał mi, że zawarł umowę w ciemno, wpłacił zaliczkę na wynajem domu na rok, dla swojej rodziny z żoną w ciąży. Potem się okazało, że wylądował w dzielnicy czarnych nożowników, w dodatku miał ciśnienie, bo nie przewidział, że nie będzie tak łatwo na początku znaleźć dobrze płatną pracę, a za minimum przecież niemożliwe jest opłacić dom. On też nie chciał pracować za 6 funtów na godzinę. Może to chodziło o mieszkanie, a nie o dom, ale tak czy inaczej ceny tutaj są kosmiczne.  

Odbiegam od tematu. Nie tak miałam zacząć, ale dzisiaj będzie inaczej. Przecież nie obowiązują mnie żadne schematy, ja tutaj przynajmniej mam wolność…

Jestem w Greyhound Hotel czyli w Hotelu pod chartem. Jesteśmy oczywiście razem z moim psem Canis lupus familiaris. Jaka ta łacina piękna… Jestem tutaj z moim Canis lupus familiaris… Z moim najpiękniejszym na świecie i najmądrzejszym kundelkiem o wielkim sercu. Uciekłam stamtąd, z tego zadżumionego mieszkania. Uciekłam ze skażonej “zony”. Znalazłam hotel w pięć minut, szybka decyzja, rezerwacja. I jestem tutaj, tylko stację dalej od mojego padołu niedoli i morza łez dawno już wyschniętych. 

“Miśku nie leż tak blisko kaloryfera, bo tam napisali, że nie można dotykać powierzchni, bo można się oparzyć!” Na starym piecyku olejowym, który się tak średnio rozgrzewa, widnieje naklejka z czerwonymi wielkimi literami DANGER HOT SURFACE. DO NOT TOUCH! No tak… jak ktoś włącza sobie sam piecyk olejowy, bo stwierdza, że chce sobie dogrzać pokój, to nie jest świadomy, że piecyk może się rozgrzać. Logiczne. A może oni dają te ostrzeżenia dla ludzi z demencją starczą? Pamiętam mój pierwszy pobyt w hotelu w Anglii, to było przy autostradzie. Wszędzie te złowrogie ostrzeżenia, a to woda może być gorąca lub za zimna, prąd może kopnąć, drzwi przytrzasnąć. Można się też wszędzie pośliznąć i wywinąć kozła. Życie nie jest łatwe ani bezpieczne, można zginąć na różne sposoby w czterech ścianach,a nie daj Bóg spróbować wyjść po schodach na ulicę, a co dopiero pojechać gdzieś pociągiem… Co za niebezpieczny i złowrogi świat, nic dziwnego, że wcale nie miałam ochoty przyjeżdżać do tego kraju.

Nadal czekam na symptomy ospy wietrznej. Oceniajcie sobie mnie jak chcecie, że to niemoralne, że nie mam prawa myśleć tylko o sobie. A co z innymi? Nie wiem, może odpłacam Anglikom za to, co tu wycierpiałam przez prawie trzy lata? Oczywiście, że się martwię. Lekarz powiedział wczoraj, że wirus może się wykluwać do dwóch tygodni, więc mam czas. Jeśli pojawią się symptomy, najwyżej stąd wyjadę w pośpiechu… Zadzwonię do Lee, poproszę, żeby przyjechał po mnie samochodem. I znowu trafię tam… do tego miejsca, z którego nie ma ucieczki… Chyba byłoby już lepiej kogoś okraść i trafić do aresztu. Przynajmniej siedziałabym za darmo i nie musiałabym pracować na deszczu… Może nawet miałabym dostęp do komputera i mogłabym pisać, może nawet pozwoliliby mi malować, albo chociaż rysować. Wreszcie miałabym upragniony czas. Wspomnienia więzienne… myślę że dałabym radę z moją wyobraźnią.

Pocieszam się, że jeszcze nie zarażam, zacznę zarażać, gdy pojawią się symptomy. Jak mi dobrze, jak cicho i spokojnie. Pies też się uspokoił, nie warczy tyle co zwykle. Mogłabym wynająć takie studio flat - przestronny pokój, co najmniej 20 metrów kwadratowych, z wbudowaną w ścianę szafą i czystą łazienką z wanną. Ta łazienka hotelowa ma powierzchnię co najmniej połowy mojego pokoju z Dunbar Avenue, gdzie mieszkałam z Polakami. Kuchni nie potrzebuję nawet. Wystarczyłoby to, co tutaj, i aż nadto. Tylko te pieprzone kraniki… W umywalce dla niepoznaki dali normalnie wyglądający kran, ale jak się później okazało, ten kran ma dwie oddzielne dziurki, więc daje dwa oddzielne strumyczki ukropu i zimnej wody. To już nie oszczędność, to perwersja. Angole to jednak perwersyjny naród…

 

sirene
O mnie sirene

innym razem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości