sirene sirene
228
BLOG

Nie wynajmujcie pokoi u wariatów ze strzelbami

sirene sirene Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Czy to ja zwariowałam, czy dookoła mnie dzieją się rzeczy dziwne? Czuję się teraz tak, jakby zaczynała mnie otaczać w tym pokoju hotelowym jakaś niewidzialna mgła, która jest samym złem, esencją zła. Jakby wszystko składało się przeciw mnie. A zaczęło się od jednego smsa… Podkusiło mnie…

Ja wiem, że potrafię być wredna, potrafię dopiec człowiekowi słownie, to wiem bardzo dobrze… Niewiniątkiem nie jestem. Napisałam landlordowi, że naraził mnie na ospę, bo nie przestrzega z synem zasad higieny. Napisałam, jak to kobieta… emocjonalnie, że mu tego nie wybaczę, że zrujnował mi życie i jak ja sobie poradzę tutaj sama z chorobą, gdy nie mam rodziny, pieniędzy ani nikogo. I nie chcę z nim więcej pracować! 

A ten na mnie napadł, zalał dosłownie lawiną smsowego żalu. Niewdzięcznica!! On przecież oferował mi lekcje jazdy samochodem za darmo i w ogóle był taki miły dla mnie! A ja jestem "nasty". Nie wiem, jakie słowo wybrać jako tłumaczenie: okropna, niemiła, niegrzeczna, nieprzyjemna czy może wstrętna lub paskudna? Zapłaciłam mu przecież za lekcje, a tak naprawdę to odbyła się do tej pory tylko jedna. Za pokój też przecież płacę. 350 funtów miesięcznie to jest niska cena w Greater London, ale uwzględniając warunki higieniczne, to nie przesadzajmy! Nie chciałam od niego nic za darmo, bo wiedziałam, do czego to może prowadzić, ta dobroć jego serca…

Wysprzątał mieszkanie, zrobił pranie, natomiast ja pokazałam, co o nim i jego synu tak naprawdę myślę! I żadne moje argumenty do niego nie przemawiały. Czy on w ogóle nie rozumie faktów, że jego syn zachorował na ospę wietrzną, że leżał cały tydzień w salonie z tą ospą, że ja musiałam koło niego przechodzić za każdym razem, jak chciałam wyjść czy wejść do domu? Ja rozumiem, że jego syna osierociła matka, gdy miał dwanaście lat. Rozumiem, że miał przeżycia, ale naprawdę to nie powód, żeby czynić z niego bezużytecznego domowego egoistę, który nie dotknie się niczego, nie pomoże w niczym, tylko siedzi przed telewizorem lub komputerem lub i tym i tym naraz, całymi dniami, a gdy choruje, to bezmyślnie roznosi wirusy po całym domu. Przecież tak dosadnie nie napisałam…

Myślę, że tu chodzi o coś innego, o tę zasadę uniwersalną… Jeśli zdarzy ci się zależeć od kogoś, to biada ci, gdy piśniesz choć słówko krytyczne, a szczególnie, gdy to jest relacja landlord - bezdomny.

Wszelka wymiana smsów, próby tłumaczenia, pogrążała mnie tylko, aż na końcu mi oświadczył, że jutro wymienia zamki w drzwiach, a ja mogę odebrać moje rzeczy w ciągu dwóch tygodni. Ja mu napisałam na to, że dziękuję, że jak jutro dostanę ospy wietrznej, to mogę chyba tylko pod most iść spać, bo nie wiem, kto mi wynajmie pokój w takim stanie. Odpowiedziała mi głucha cisza. Ale wolę już to niż lawinę żalu. 

Poczułam się jak gówno. To mogę powiedzieć. I nie ma sensu nic do niego pisać, bo ten człowiek i tak nic nie zrozumie, za to ja pogrążę się jeszcze bardziej, a przy tym mogę stracić życie przy próbie odebrania od niego moich rzeczy, w tym moich obrazów, które mam przygotowane na sprzedaż do galerii. Mój landlord ma przecież w mieszkaniu pokoik wypełniony strzelbami… Cholera wie, co tym Anglikom w głowach siedzi?

O tym nie pomyślałam, gdy się tam wprowadzałam. Sprawiał naprawdę łagodne wrażenie, ale to pozory. Widziałam, że coś w nim w środku siedzi. A jak czasem opowiadał o byłej drugiej żonie… Atakowała go, podobno stosowała wobec niego przemoc domową, robiła mu awantury, a wręcz uciekała się do symulacji, to znaczy potrafiła sobie rozbić głowę o ścianę i zgłaszała to policji, że to on ją napadł. Gdy mi to opowiadał cały się trząsł. Mam nadzieję, że nie pomyli mnie z byłą żoną agresorką. Skąd on sobie tę żonę wytrzasnął? Z samego Piekła chyba? Nie umiem o tym pisać, nie teraz, nie w tej chwili. Skóra mnie piecze coraz bardziej, też na twarzy. Żeby chociaż było lato... Mogłabym założyć jakąś zwiewną sukienkę na ropiejące wrzody i zrobić zakupy czy wyprowadzić psa...

Dobre serce… On ma takie dobre serce. Biedny Lee. Nawet czuję się winna, czuję się winna, że to piszę, że opowiadam tutaj o nim! Niestety w relacji kobiety i mężczyzny nigdy w grę nie wchodzi dobre serce, przynajmniej w moim życiu tego nie widziałam. Zawsze chodzi o coś w zamian…

Mam 1000 funtów i długi po trzech latach pracy w Anglii. Może jednak wrócę do Polski? Może ktoś z czytelników znajdzie dla mnie tani pokój do wynajęcia… Tylko uprzedzam, nie wynajmę więcej u landlorda, który ma kolekcję strzelb i olbrzymią sukę, mającą ochotę zagryźć mojego psa na dzień dobry.

Jutro ostatnia noc opłacona w hotelu. A może zamieszkam jak Basquiat, w kartonie?

sirene
O mnie sirene

innym razem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości