sirene sirene
287
BLOG

Klementyna i syreni śpiew

sirene sirene Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Dostałam dzisiaj jednego smsa z Polski. Asiu, Radosnych Świąt Wielkanocnych ! Czasu na zadumę, bliskość i dzielenie się radością. Uściski Klementyna. Ps: Słucham Miserere Mei, Deus i słyszę Twój piękny śpiew.

Miło mi, ale Ci nie odpiszę. Nie pierwszy zresztą raz. Nie odpisuję Ci od jakiegoś już czasu, ale chyba nie zauważyłaś. W zeszłym roku zapraszałam Cię, żebyś zajrzała na mojego bloga, ale Ty byłaś zajęta jak zwykle swoimi sprawami. I tak naprawdę nie jest mi wcale miło, nie chcę słyszeć o Miserere. Nie chcę tego słyszeć, ani jednej linijki Allegriego. Tak, śpiewałam to kiedyś i nie chcę o tym myśleć teraz. Za bardzo cierpię, żeby jeszcze to słyszeć. Wolę jednostajny szum w głowie, i żadnych melodii, żadnych dźwięków sopranu! Ja teraz myślę o takich przyziemnych rzeczach, czy starczy mi pieniędzy, żeby przeżyć w maju, jak stracę teraz pracę z powodu przedłużającej się choroby. Jak stracę to czyszczenie klatek schodowych i śmietników… I gdzie będę mieszkać.

Pamiętasz? Kiedy to było? W 2013 roku, na początku? Gdy potrzebowałam przenocować kilka dni w Warszawie, po tym, jak siostra przyrodnia kazała mi się wyprowadzić szybko z jej mieszkania z kartonami pełnymi rzeczy i gdy mój ojciec nie oddzwonił do mnie, tak jak obiecał, i nie za bardzo gdzie miałam się podziać w tej mojej rodzinnej Warszawie, Ty nie znalazłaś dla mnie miejsca u siebie w mieszkaniu. Bo masz kota? Już nie pamiętam, jaki był powód. Powód zawsze się znajdzie. Tak wiem, jesteś bardzo zajęta. Jesteś też pobożna, więc idź do kościoła lepiej, dzisiaj Wielka Sobota. Na pewno pójdziesz, przecież święcisz dziś jajeczka. Na pewno je gustownie przyozdobiłaś, tak jak to Ty potrafisz ozdobić. Na pewno poczułaś się lepiej tym smsem do mnie. Życzenia wysłane, odfajkowane. Niech ta Asia wie, że o niej pamiętasz i nawet doceniasz! Malarstwo może mniej, ale ten śpiew, to rzeczywiście było coś rzadkiego. Syreni śpiew… Pamiętasz, jak nagrywałam improwizowane śpiewy Syreny dla Ciebie, gdy potrzebowałaś do projektu? Nazywałaś mnie potem Syrenką. Pamiętasz… Szkoda, że nie słyszałaś mnie w grudniu zeszłego roku, w trakcie ćwiczeń albo na lekcji. Śpiewałam po latach dużo lepiej.
Czasu na zadumę akurat mam teraz sporo. Jestem sama w święta i dużo rozmyślam. Przypomniała mi się też Twoja kartka sprzed ponad dwóch lat. Wysłałaś mi zdjęcie rzeźby - wielkiego baloniastego kota z Barcelony.
W-wa 24 grudnia 2013
Asiu Kochana
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
Napełnienia serca nowym życiem pełnym Wiary, Nadziei i Miłości! Spełnienia w Nowym Roku tego, co dla Ciebie najważniejsze. Spotkań, natchnień, westchnień, wzniesień, radości, uśmiechu, bliskości, przebaczenia, zbliżenia, napełnienia, uniesienia, spokoju, odpocznienia, znalezienia zaskoczenia miłego i wszystkiego dobrego.
Całuję i pozdrawiam K.

Weź to wywal. Tak T skomentował tę kartkę, jak mu pokazałam, jaką mam koleżankę w Polsce. Tak, tamta Wigilia 2013 roku była dla mnie niezapomniana i pełna westchnień, gdy czekałam wieczorem po pracy na przystanku autobusowym, a pociągi nie kursowały z powodu awarii. Kolega, pobożny protestant z Nigerii, nie był jakoś skory, żeby dać lub pożyczyć mi na dwa bilety, ponarzekał tylko na zimno i pluchę, na awarię pociągów i przepełnione autobusy, które nie chciały jak na złość wtedy przyjechać, pożegnał się i pojechał do domu. Nie miałam gotówki, a na koncie tak mało, że nie mogłam pobrać z bankomatu. Wtedy mało zarabiałam. Długo czekałam zmarznięta po pracy, aż w końcu jakiś kierowca busa się zlitował i zabrał mnie na tę travel card, która była wykupiona tylko na pociągi. Tak sobie wtedy myślałam, że to wyjątkowa i niezapomniana Wigilia, spędzona na przystanku autobusowym w ciemnościach, deszczu i zimnie... W takich chwilach docenia się ciepły kąt i że się ma dach nad głową. Jak wróciłam do domu, po obowiązkowym spacerze z psem, było już lepiej. Ciepło. Nawet sąsiedzi współlokatorzy poczęstowali mnie skromnym posiłkiem. Wzruszyli mnie, ale tak naprawdę chciałam tylko się zamknąć w pokoju i odpocząć.

Ja wiem, byłaś też pomocna i tego nie zapomnę. Mnie też całkiem sporo w życiu zawdzięczasz, ale to może nie na temat... Nie zapomnę, jak zrobiłaś mi zakupy, gdy leżałam samotna i nie miałam siły wstać, zmożona jakąś tajemniczą chorobą po tym, gdy mnie opuścił R. Gdy mnie porzucił mój wymarzony R... Byłam Ci też wdzięczna, gdy pożyczyłaś mi pieniądze w trakcie podróży i że przechowałaś moje rzeczy, gdy wyjeżdżałam do Anglii. Masz też mój sprzęt fotograficzny, po który nie jestem w stanie się na razie zgłosić... O jedno tylko w tej chwili Cię proszę, Klementyno, przestań wysyłać te dziwaczne życzenia świąteczne. Tamtej Asi już dawno nie ma. Może nigdy nie było.

sirene
O mnie sirene

innym razem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości