Powiem uczciwie, jak Michnik na świętej spowiedzi, że urlop mnie się udał. Pogodę mieliśmy w deseczkie, jeszcze żem sie do domu nie wtarabanił, a już sąsiad mnie komplemanta na schodach prawił, że wyglądam jakbym bez tydzień pił denature. Taki ogorzały byłem. Słoneczko mielim jak to się mówi od wschodu do zachodu, chmury tylko w nocy, ale tem sie nie interesowałem, gdyż nikt przy zdrowech zmysłach nie interesuje sie chmuramy w nocy. Chyba tylko kosmonauta z nieba, któren nie może bez lufcik zajrzeć, czy się u niego świeci, czy małżonka jego szanowna latoroślamy się zajmuje, czy się z drugimi na mieście bradziaży, kiedy on w charakterze przysłowiowego Gagarina w stanie nieważności buja. Kosmonautykie jednakże zostawimy na boku, gdyż się na tem nie znamy, może innym razem. Otóż urlop spędzany w tak zwanych miesiącach letnich określanych jako czerwiec, lipiec i sierpień musi się udać, a to dlatego że spedzam go zawsze na Ziemiach Odzyskanych, obecnie zwanych Warmią i Mazuramy. Po prostu taki mam charakter, że lubię wodę, las i jeziora, a tam mam to wszystko. U mnie jest tak: lanszafcik musi być akuratny, musi mieć solidne ramkie, do tego, tam gdzie ma być wypukłość ma być wypukłość, tam gdzie krągłość, krągłość. Gdzie ma stać rzekoma jodła na gór szczycie, ma stać jodła, a nie uschły grab. Tam gdzie wzgórek ma być wzgórek, a na niem kępa, w znaczeniu drzew typu sosnowego, lub innych drzew o znaczeniu gospodarczem... a noga ma być jak kolumna w Teatrze Narodowem. Tak tam jest. Mazowsza za to nie lubię, gdyż jest płaskie jak spikierka z tefałenu. Jednakże w tem roku zmuszony byłem zahaczyć i o Mazowsze, a to z powodu pożyczonych całkowicie za darmo dwóch rowerów. Żal mnie się zrobiło, że to wypożyczenie się marnuje, bo jak mówi przysłowie, które jest mądrością naszego narodu, że darowanej chabecie w paszczę się nie zagląda. Dlatego z wieczora zagaiłem do mojej w ten deseń
- Może się bujniem na to Mazowsze, co będziemy tu występować w charakaterze darmowej stacji krwiodawstwa dla komarów. Bez dwa dni będziemy nazad.
... a ta mnie zaraz na tak zwane żyłkie z haczykiem bierze i pyta :
- A co tam jest na tem Mazowszu, że ciebie tak ciągnie ? tańsza wódka ?
- Płasko jest to się nie zmęczymy jadąc na rowerach - odrzekłem z wielką powagą, gdyż nie wiedziałem co na tem Mazowszu jest ciekawego. Jednakże w tej samej chwili przypomniałem sobie o dwóch Krasiniakach, młodem i starem, które gdzieś na Mazowszu prowadzili wzorcowe gospodarkie rolne. O tem slyszałem akuratnie na polskim, jak kończyłem podstawówkie, tylko nie wiem za którym razem, gdyż miałem ten haniebny zaszczyt i kończyłem podstawówkie dwa razy. Ósme klasę robiłem na dubeltowo. Niewiele słyszałem, gdyż akurat strzelałem ze skobli do jednej laluni żeby się jej przypodobać. Nie przypodobałem się jej co mnie bardzo zabolało, pociecha taka, że ją zabolało jeszcze bardziej. Mając zadatki na solidnego remiechę, fuszerkie zostawiałem innym, skoble robiłem z drutu, a nie z papierków jak moje koleżki miętkiem robione. Druciane lepiej ciągną, do tego gumka recepturka od pani Zosi, która zatrudniała się w aptece w formie sprzątaczki.
Od słowa do słowa przekonałem moją i z samego rana ruszyliśmy na to Mazowsze. Najsampierw spuściłem siodełko do zera, ażeby pedałów palcamy nie szturchać tylko cisnąć wiele sił w goleniach, wtenczas szybciej dane drogie pokonamy i dany cel osiągniemy w krótszem czasie. Ruszyliśmy ze Słońcem.
O wiele Szanowne Państwo są zainteresowane co było dalej mogię robić tak zwane kontenuacje i pisać dalej, o wiele nie, dalej będziem zajmować się polityką o naszej ojczystej literaturze nie mając pojęcia czasem określanego jako blade.
Inne tematy w dziale Rozmaitości