Pomimo że o Rokicie napisano w ostatnich dniach bardzo wiele, zaryzykuję przedstawienie alternatywnej do szeroko prezentowanych wersję przyszłości tego polityka. Wynika to chyba najbardziej z mojego chciejstwa ;)
Rokita to doświadczony i wg. mnie wybitny jak na polskie warunki polityk, którego charakteryzuje chęć działania. Przez długi okres skwapliwie przygotowywał się do objęcia stanowiska premiera w planowanym "POPiSie". Jak się skończyło wszyscy wiemy. 4 lata w opozycji za rządów postkomunistów plus rok opozycji nawet w swojej własnej partii może okazać się zbyt długim okresem dla Rokity. Skoro nie jest w stanie przejąć dowodzenia Platformą (ja osobiście nie widze innych kontrkandydatów dla w wielu kwestiach nieudolnego Tuska), ceni sobie swoje, różniące się od większości członków PO, poglądy, powinien wyprowadzić grupę swoich zwolenników, i utworzyć własne ugrupowanie.
W tym momencie Polska skazana jest na 3-lata koalicji PiS-u z zdruzgotanymi wynikami wyborów samorządowych LPR i Samoobroną. Jest to wystarczający okres na trwałe zagoszczenie w świadomości wyborców hipotetycznego ugrupowania Rokity. Jeżeli nastąpiłby rozłam w klubie poselskim PO, "grupa Rokity" mogłaby popierać PiS w sensownych działaniach trudnych do zaakceptowania przez resztę koalicjantów.
Nie można przewidzieć jak będzie wyglądała sytuacja za 3 lata. Czy zasadne byłoby wtedy porozumienie Rokity z PiS`em?, czy Rokita miałby szansę na uczestniczenie we władzy? czy też, patrząc na historię naszej młodej demokracji, ludzie zapomną szybko o kompromitacjach lewicy i to ona wygra wybory?
Wyjście Rokity z PO byłoby, co pokazuje historia Borowskiego i SDPL, wielce ryzykowne. Z drugiej strony jakiejś części ludzi (w tym mi) brakuje czegoś pomiędzy "nową jakością" PiS-u i PO.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)