Znowu ujawnia się moje chciejstwo, ale chyba nie jestem jedynym człowiekiem w tym kraju, który czuje niesmak na myśl o kolaboracji PO z SLD, czy na myśl o socjalnym zacięciu PiS-u. Nie jestem chyba jedynym człowiekiem, który czeka na "normalną" prawicową formację. Liberalną w kwestiach gospodarczych i umiarkowanie konserwatywną w kwestiach wartości. Nie ja jeden czekałem na POPiS i się nie doczekałem. Nie jestem też osamotniony w opinii że Rokita i Marcinkiewicz to zdolni i inteligentni politycy reprezentujący wyżej wspomnianą opcję.
Nie trudno się domyśleć, że zmierzam do konkluzji: "Janek, Kazik ! chcecie odgrywać pierwszoplanowe role w polityce? załóżcie wspólnie ugrupowanie". Atrakcyjny (do czasu) Kazimierz, na razie deklaruje lojalność w stosunku do Jarosława Kaczyńskiego, ale jego uległość ma chyba swoje granice. Odsunięty od rządu, potraktowany instrumentalnie jako maszynka do zdobywania głosów, a teraz, po przegranej bitwie o prezydenturę w Warszawie, przypuszczalnie pozostawiony na politycznym marginesie Marcinkiewicz, wykazując odrobinę ambicji, może zdecydować się na opuszczenie PiS-u.
Pozostający bez stanowiska "szefa klubu PO" Rokita, bombardowany krytyką partyjnych kolegów nie stał się co prawda "kozłem ofiarnym" porażki której nie było, jednak jego pozycja w partii wyraźnie słabnie i ciężko będzie ją odbudować.
Powtarzam, czeka nas 3 lata rządów koalicji. To dużo czasu na zbudowanie ugrupowania którego głównymi twarzami byliby Rokita i Marcinkiewicz. Tylko czy tylko ja czy oni też tego chcą?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)